DeFeis vs Adams

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Weresso The Infallible
Posty: 1137
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Weresso The Infallible »

A tego to nie wiem, byłem na Virgin Steele w 2010 i wokalnie było nieciekawie, jak mówisz, że tak już od dawna to jestem w stanie uwierzyć. Tyle, że teraz to i na albumy studyjne przeszło (Black Light Bacchanalia). A o Adamsie się nie wypowiadam, Lord of Steel wywaliłem z dysku po dwóch kawałkach i wracać nie planuję, więc wymądrzał się nie będę.
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Alvacast pisze:Pokaż mi też, kiedy DeFeis dał radę. Virgin Steele na koncertach po 2000 to poracha.
Widziałem ich w 2001 i DeFeis był znakomity.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

No dobra, pomyliłem się o rok
Nie umniejsza to głównego przekazu.
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Alvacast pisze:No dobra, pomyliłem się o rokNie umniejsza to głównego przekazu.
A jak wpadnie ktoś, kto widział ich w 2005, wyjdzie, że pomyliłeś się co najmniej o 5.
Pytanie za 10 punktów - widziałeś ich kiedykolwiek na żywo?
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Dwukrotnie - raz w sierpniu 2003, gdzie byli głowną gwiazdą IX edycji festiwalu w Chiaromonte, drugi na Headbangers Open Air w 2010, gdzie lepsze wrażenie zrobili na scenie nawet Stormzone. Ten pierwszy koncert zresztą był bardzo dobry, poza wokalem nieslyszalnym praktycznie zza ściany riffów Pursino.
Manowar dotychczas widziałem tylko raz.