Plany koncertowe
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
No i Overkill klasa ta sama co zawsze, pięknie dojebali.
Sanctuary spoko, ale widać że z Warrellem jest coś nie tak, może znów naćpany był? Ale jak zaśpiewał refren do tytułowego z ostatniego longa to oczywiście ciarrrry były.
Z mniejszych supportów Suborned całkiem spoko, Methe coś tam bez wyrazu.
Podsumowując piękny kolejny weekendowy wypad na ślunsk
_________________
Sanctuary spoko, ale widać że z Warrellem jest coś nie tak, może znów naćpany był? Ale jak zaśpiewał refren do tytułowego z ostatniego longa to oczywiście ciarrrry były.
Z mniejszych supportów Suborned całkiem spoko, Methe coś tam bez wyrazu.
Podsumowując piękny kolejny weekendowy wypad na ślunsk
_________________
Przecież Warrell bardzo dobrze wypadł, nie jego wina, że miał zjebany mikrofon.Sebol pisze:No i Overkill klasa ta sama co zawsze, pięknie dojebali.Sanctuary spoko, ale widać że z Warrellem jest coś nie tak, może znów naćpany był? Ale jak zaśpiewał refren do tytułowego z ostatniego longa to oczywiście ciarrrry były.Z mniejszych supportów Suborned całkiem spoko, Methe coś tam bez wyrazu.Podsumowując piękny kolejny weekendowy wypad na ślunsk
_________________
Też nie wiem Sebol dlaczego Warrell Ci się nie podobał, jak dla mnie zaśpiewał rewelacyjnie. Setlista spoko, numery z nowej płyty zabrzmiały potężnie, szczególnie Question Existence Fading urwało mi łeb. Ogólnie miazga, jeszcze tylko chciałbym kiedyś usłyszeć Epitaph na żywo.
Dobrze zrozumiałem że Seasons of Destruction w ogóle po raz pierwszy zagrali na koncercie?
Overkill też zniszczył ale oni powinni mieć bezwzględny nakaz zaczynania setu od Necroshine
Dobrze zrozumiałem że Seasons of Destruction w ogóle po raz pierwszy zagrali na koncercie?
Overkill też zniszczył ale oni powinni mieć bezwzględny nakaz zaczynania setu od Necroshine
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Też nie wiem Sebol dlaczego Warrell Ci się nie podobał, jak dla mnie zaśpiewał rewelacyjnie.
Setlista spoko, numery z nowej płyty zabrzmiały potężnie, szczególnie Question Existence Fading urwało mi łeb.
Dobrze zrozumiałem że Seasons of Destruction w ogóle po raz pierwszy zagrali na koncercie?
w Gdańsku nr 2 po Question...Ale jak zaśpiewał refren do tytułowego z ostatniego longa to oczywiście ciarrrry były.
poza tym rewelacyjnie wybrzmiał Die for My Sins z jedynki
Ja trochę tego Devina żałowałam, ale wycieczka na Sanctuary się (planowo) przedłużyła
_________________
Heavy Metal Pages nr 84
https://issuu.com/heavy_metal_pages/docs/hmp_84_voivod
_________________
Heavy Metal Pages nr 84
https://issuu.com/heavy_metal_pages/docs/hmp_84_voivod
- Sanctified
- Posty: 3530
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Koncert Sancutary w Gdańsku niezły, ale nic więcej. Paradoksalnie, najlepiej ze starych numerów wypadło "Die for My Sins". "Future Tense", "The Mirror Black" i "Seasons of Destruction" poniżej oczekiwań. Nowy materiał odegrany bez zarzutu ze wskazaniem na "Question Existence Fading" i "The Year the Sun Died".
Overkill podobał im się bardziej niż parę lat temu na MoR. Najlepszy moment koncertu: "End of the Line". A Blitz skrzeczy już zupełnie jak Boltendahl na "Heavy Metal Breakdown".
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Overkill podobał im się bardziej niż parę lat temu na MoR. Najlepszy moment koncertu: "End of the Line". A Blitz skrzeczy już zupełnie jak Boltendahl na "Heavy Metal Breakdown".
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
