Fear Factory - Genexus
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Płyta w bibliotekach
Edit: No i na gorąco mogę powiedzieć, że jest minimum tak dobrze, jak na The Industrialist, a może nawet lepiej. Nie brakuje nawiązań do wcześniejszych albumów - tytułowy "Genexus" np. pokazuje, jak mogłoby wyglądać "Transgression", gdyby Dino był wówczas w zespole. Nie brakuje też nowych smaczków tu i ówdzie. Nie brakuje też minimum jednego kawałka, który całościowo znacznie odbiega klimatami i dźwiękami od pozostałej części albumu.
Da się też zauważyć bas brzmiący znacznie lepiej, niż chyba kiedykolwiek wcześniej. No i widać, a raczej słychać dużą różnicę między perkusyjnym automatem, a perkusjami zrobionymi przez etatowego ludzkiego perkusistę
Edit: No i na gorąco mogę powiedzieć, że jest minimum tak dobrze, jak na The Industrialist, a może nawet lepiej. Nie brakuje nawiązań do wcześniejszych albumów - tytułowy "Genexus" np. pokazuje, jak mogłoby wyglądać "Transgression", gdyby Dino był wówczas w zespole. Nie brakuje też nowych smaczków tu i ówdzie. Nie brakuje też minimum jednego kawałka, który całościowo znacznie odbiega klimatami i dźwiękami od pozostałej części albumu.
Da się też zauważyć bas brzmiący znacznie lepiej, niż chyba kiedykolwiek wcześniej. No i widać, a raczej słychać dużą różnicę między perkusyjnym automatem, a perkusjami zrobionymi przez etatowego ludzkiego perkusistę
"The Industrialist" to przebili z palcem w dupie, "Mechanize" zresztą też moim zdaniem. Przyznam, że nie spodziewałem się aż tak dobrej płyty. Te 3 kawałki puszczone promocyjnie to zdecydowanie najsłabszy fragment całości.
Można powiedzieć, że Terminator został na razie uratowany przed zjazdem do surówki
Można powiedzieć, że Terminator został na razie uratowany przed zjazdem do surówki
Jak dobili około "industrialist" to i ja rzucę uchem.
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
No generalnie album od początku zbierał bardzo pozytywne recenzje także z głosami o tym, że i "Obsolete" zostało przebite.Frank pisze:"The Industrialist" to przebili z palcem w dupie, "Mechanize" zresztą też moim zdaniem. Przyznam, że nie spodziewałem się aż tak dobrej płyty. Te 3 kawałki puszczone promocyjnie to zdecydowanie najsłabszy fragment całości.Można powiedzieć, że Terminator został na razie uratowany przed zjazdem do surówki
PS. Widzę, że kawałki promocyjne od początku wywołują sporo kontrowersji
Ja na samym początku kręciłem nosem po usłyszeniu "Soul Hackera", ale dzisiaj bardzo doceniam wartość tego kawałka.
Mniej mi się podobają, pewnie dlatego że generalnie są bardziej zbliżone do tego co było na dwóch poprzednich płytach.Kamilbolt pisze:PS. Widzę, że kawałki promocyjne od początku wywołują sporo kontrowersjiJa na samym początku kręciłem nosem po usłyszeniu "Soul Hackera", ale dzisiaj bardzo doceniam wartość tego kawałka.
Swoją drogą warto zwrócić uwagę na kawałki "Genexus" i "Battle for Utopia".
Są to bardzo udane nawiązania do "Transgression" i swoją jakością znacznie go zresztą przewyższają. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że jest to taki pstryczek w nos dla Wolbersa i Herrery, kto swego czasu - a było to trochę temu - miał rację w kwestii komponowania
Są to bardzo udane nawiązania do "Transgression" i swoją jakością znacznie go zresztą przewyższają. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że jest to taki pstryczek w nos dla Wolbersa i Herrery, kto swego czasu - a było to trochę temu - miał rację w kwestii komponowania
Przesłuchałam raz i poza nagraniem "Genexus" ta płyta mnie zmęczyła. Myślę, że Industrialist bardziej mi się podobał.
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
fanem FF nie byłem i nie będę, ale posłuchałem "Dielectric" i mam takie spostrzeżenie...
nie żeby to było jakieś odkrycie, ale w refrenie, mimo że tekst jest oczywiście inny, Bell zdaje się śpiewać "NA ŻYWO TEGO NIE POWTÓRZĘ"
czyste wokale są fatalnie, mimo że totalnie "zrobione" w studio... a może właśnie dlatego - w każdym razie wrażenie robią najgorsze
nie żeby to było jakieś odkrycie, ale w refrenie, mimo że tekst jest oczywiście inny, Bell zdaje się śpiewać "NA ŻYWO TEGO NIE POWTÓRZĘ"
czyste wokale są fatalnie, mimo że totalnie "zrobione" w studio... a może właśnie dlatego - w każdym razie wrażenie robią najgorsze
