Saxon - Battering Ram
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
z trójki, którą wymieniłem wcześniej najwięcej radochy przynosi mi Eye Of The Storm, lubię takie "dżgające" ( w stylu Pretty Maids ) riffowanie.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
piciu6 pisze:z trójki, którą wymieniłem wcześniej najwięcej radochy przynosi mi Eye Of The Storm, lubię takie "dżgające" ( w stylu Pretty Maids ) riffowanie.
Coś w ten deseń, ale ująłbym to nieco inaczej. Od strony gitarowej faktycznie jest wręcz wybornie - soczyście jak należy. Niekoniecznie jest mniej melodyjnie. Refreny natomiast może nie tyle nie zapadają w pamięć, co są po prostu zbyt proste i w przeważającej większości utworów ograniczają się do skandowania tytułu kawałka. Powiedziałbym, że właśnie bardzo łatwo przez tę prostotę je zapamiętać, ale nie tędy droga. Niestety to trochę pójście po najmniejszej linii oporu. W "Stand Your Ground" refren jest nieco bardziej rozbudowany i od razu jest lepiej.Nikodem15 pisze:Pierwsze przesłuchanie poszło opornie - jest mniej zwaliście i przysadziście niż na Sacrifice ale też mniej melodyjnie, kompozycje wydają się słabsze, nie ma zapadających w pamięć refrenów. Za to jest dużo ostrych, kąsających, motorycznych riffów. Zadziwia mnie forma Biffa - jak on to robi, że z płyty na płytę śpiewa coraz mocniej? Taki Rolf, Bruce czy nasz Kostrzewski mogą się zapaść pod ziemię ze wstydu.
To są moje wrażenia po pierwszym odsłuchu, muszę jednak podkreślić, że album mi się podoba, bo jest dynamiczny, mocny i wspaniale "zwyczajnie" heavy metalowy, a do tego oprawiony w mocne, mięsiste brzmienie. Na szczęście nie ma jechania na jedno kopyto, a utworu skonstruowanego tak jak "Kingdom of the Cross" chyba wcześniej Saxon nie miał.
dla mła jest chwpc, podtrzymuję, że bez numerów 3, 10, płyta byłaby świetna, jeszcze troszku mi nie leży Acceptowy "Hard and Fast" .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Last Axeman pisze:piciu6 napisał:z trójki, którą wymieniłem wcześniej najwięcej radochy przynosi mi Eye Of The Storm, lubię takie "dżgające" ( w stylu Pretty Maids ) riffowanie.Mocny punkt nowego albumu.Nikodem15 napisał:Pierwsze przesłuchanie poszło opornie - jest mniej zwaliście i przysadziście niż na Sacrifice ale też mniej melodyjnie, kompozycje wydają się słabsze, nie ma zapadających w pamięć refrenów. Za to jest dużo ostrych, kąsających, motorycznych riffów. Zadziwia mnie forma Biffa - jak on to robi, że z płyty na płytę śpiewa coraz mocniej? Taki Rolf, Bruce czy nasz Kostrzewski mogą się zapaść pod ziemię ze wstydu.Coś w ten deseń, ale ująłbym to nieco inaczej. Od strony gitarowej faktycznie jest wręcz wybornie - soczyście jak należy. Niekoniecznie jest mniej melodyjnie. Refreny natomiast może nie tyle nie zapadają w pamięć, co są po prostu zbyt proste i w przeważającej większości utworów ograniczają się do skandowania tytułu kawałka. Powiedziałbym, że właśnie bardzo łatwo przez tę prostotę je zapamiętać, ale nie tędy droga. Niestety to trochę pójście po najmniejszej linii oporu. W "Stand Your Ground" refren jest nieco bardziej rozbudowany i od razu jest lepiej.To są moje wrażenia po pierwszym odsłuchu, muszę jednak podkreślić, że album mi się podoba, bo jest dynamiczny, mocny i wspaniale "zwyczajnie" heavy metalowy, a do tego oprawiony w mocne, mięsiste brzmienie. Na szczęście nie ma jechania na jedno kopyto, a utworu skonstruowanego tak jak "Kingdom of the Cross" chyba wcześniej Saxon nie miał.
piciu6 pisze:z trójki, którą wymieniłem wcześniej najwięcej radochy przynosi mi Eye Of The Storm, lubię takie "dżgające" ( w stylu Pretty Maids ) riffowanie.
Masz rację ale takie refreny jak "Chaising the bullet" czy "Sacrifice" to też powtarzanie tytułu a jest w nich jakiś "myk", chwytliwość i pomysł, że zapadają w pamięć. Na "Battering ram" są wyjątki pozytywne (tytułowy, "Stand yout ground"), ale takie "Queen of hearts" pod względem refrenu to marność. Mało tego, często w zwrotkach mam wrażenie, że podobnie już Biff śpiewał wcześniej i to z lepszym rezultatem. Płyta broni się riffowaniem i formą Byfforda ale raczej dwóch poprzednich w moim odczuciu nie przebije.Nikodem15 pisze:Pierwsze przesłuchanie poszło opornie - jest mniej zwaliście i przysadziście niż na Sacrifice ale też mniej melodyjnie, kompozycje wydają się słabsze, nie ma zapadających w pamięć refrenów. Za to jest dużo ostrych, kąsających, motorycznych riffów. Zadziwia mnie forma Biffa - jak on to robi, że z płyty na płytę śpiewa coraz mocniej? Taki Rolf, Bruce czy nasz Kostrzewski mogą się zapaść pod ziemię ze wstydu.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
Browaromir
- Posty: 334
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Mnie też się bardzo podoba. Refreny już nie wadzą. "Kingdom of the Cross" też mi pasuje. Ma fajny klimacik, który niestety znika, kiedy Byford zaczyna śpiewać, bo wtedy robi się zbyt pogodnie, na szczęście to tylko fragmenty. Generalnie jednak jest na plus. A riffy na całym albumie sieją konkretną heavy metalową rozwałkę.
