Megadeth - Killing is my business
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Czołówka? Nieee. Może i wytrzymywała porównania z debiutem Kreatora, ówczesnymi produkcjami Destruction, Sodom czy Bathory (choć, jak zwrócił uwagę Raf, był to inny rodzaj łupania), ale w zestawieniu z Hell Awaits, Bonded By Blood, Spreading The Disease czy Seven Churches wypadła już zdecydowanie słabiej. Dopiero na dwójce pokazali klasę.
-
skullfucker skullfucker
- Posty: 601
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
przypominam tylko, ze Ta płyta powstała już po dwójce Metallica i była ona zdecydowanie mocniejsza, niż to co proponowało Megadeth (sporo odnośników do staroci niż nowoczesności jaki już na dobre panował wśród metalowej muzyki. Ba nawet nie znam nikogo kto by Tą płytę Megadeth stawiał najwyżej, nawet jeśli chodzi o sam zespół Megadeth.
Była spóźniona o całe dwa - (nawet trzy) lata. Nawet w zacofanej polsce grali ostrzej i lepiej
Była spóźniona o całe dwa - (nawet trzy) lata. Nawet w zacofanej polsce grali ostrzej i lepiej
-
skullfucker skullfucker
- Posty: 601
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
skullfucker skullfucker pisze:przypominam tylko, ze Ta płyta powstała już po dwójce Metallica i była ona zdecydowanie mocniejsza, niż to co proponowało Megadeth (sporo odnośników do staroci niż nowoczesności jaki już na dobre panował wśród metalowej muzyki. Ba nawet nie znam nikogo kto by Tą płytę Megadeth stawiał najwyżej, nawet jeśli chodzi o sam zespół Megadeth.
To przykłady tych polskich orłów poproszę bo słaby z historii jestemByła spóźniona o całe dwa - (nawet trzy) lata. Nawet w zacofanej polsce grali ostrzej i lepiej
