Blaze - The Man Who Would Not Die (2008)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

<r><QUOTE author="piciu6"><s>
piciu6 pisze:</s>Słaby ruch , bo małpek , który sławił Blaze'a jest w innym miejscu . A reszta mówi , źe Zblazowany daje radę, ale bez szaleństwa . No i ta barwa .... ja nie jestem w stanie tego przeskoczyć , źeby nie wiem jak zajebisty materiał stworzył . To tak jak z Hoghartem , nie daję rady i juź .<e>
</e></QUOTE>

Barwa, barwą, ale te linie wokalne są tutaj jakby jednowymiarowe.<br/>
Poprzedni materiał był bardziej zróżnicowany, momentami sabbathowy, momentami poprzemiawało wiosło Paradise Lost, czasem było blisko Iron Maiden i pan BB (nie mylić z BB. Kingiem!) jakoś wypadał 'barwniej'. Tamtą płytę polubiłem od razu, tą zahaczyłem raz i na razie mam dość.</r>
Marcin
Posty: 214
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Marcin »

<t>Mnie jego barwa nigdy nie przeszkadzała. Wręcz przeciwnie - jest to dla mnie właśnie jeden z najlepszych głosów w heavy metalu, głównie przez tę odmienność.<br/>
Nowa płyta natomiast nie jest dla mnie jednowymiarowa, tylko zwyczajnie równa.<br/>
Poza tym utwory naprawdę kopią, nie słyszę tu niedociągnięć, które słyszałem w kawałkach poprzedniego zespołu Bayleya.<br/>
Krótko mówiąc - dla mnie rewelacja i zdania nie zmienię.</t>
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

<t>Raz to za mało Kirkorze<br/>
Album na pewno jest mniej sabbathowy od poprzednika. "Blood And Belief" ma też bardziej niepokojący klimat natomiast "The Man Who Would Not Die" ma jakby pozytywniejszy wydźwięk. Co do różnorodności....tutaj polemizowałbym. Są kawałki szybkie i kopiące (tytułowy, "Blackmailer"), utwory w stylu Maiden ("Samurai"), w średnich tempach z maszynowymi, dość gęstymi riffami ("Crack in the System" - mój faworyt), spokojniejsze i mroczniejsze przypominające trochę stylistykę "Blood and Belief" ("While You Were Gone"), przeboje ("Voices from the Past"). Jeśli chodzi o ocenę całości to szczerze mówiąc jeszcze się waham...nie jestem pewien czy to najlepszy album Blaze'a. Na pewno jest bardzo dobry, ale mam wrażenie, że "Silicon" i "Blood" nie przebija...</t>
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14885
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Sebol
Posty: 2604
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sebol »

<r><QUOTE author="Last Axeman"><s>
Last Axeman pisze:</s>Raz to za mało KirkorzeAlbum na pewno jest mniej sabbathowy od poprzednika. "Blood And Belief" ma też bardziej niepokojący klimat natomiast "The Man Who Would Not Die" ma jakby pozytywniejszy wydźwięk. Co do różnorodności....tutaj polemizowałbym. Są kawałki szybkie i kopiące (tytułowy, "Blackmailer"), utwory w stylu Maiden ("Samurai"), w średnich tempach z maszynowymi, dość gęstymi riffami ("Crack in the System" - mój faworyt), spokojniejsze i mroczniejsze przypominające trochę stylistykę "Blood and Belief" ("While You Were Gone"), przeboje ("Voices from the Past"). Jeśli chodzi o ocenę całości to szczerze mówiąc jeszcze się waham...nie jestem pewien czy to najlepszy album Blaze'a. Na pewno jest bardzo dobry, ale mam wrażenie, że "Silicon" i "Blood" nie przebija...<e>
</e></QUOTE>

A Tenth Dimension to Twój najmniej ulubiony album Blaze'a?<br/>
_________________</r>
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

<t>Trochę mniej go lubię od reszty, ale generalnie oceniam bardzo podobnie</t>
Sebol
Posty: 2604
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sebol »

<r><QUOTE author="Last Axeman"><s>
Last Axeman pisze:</s>Trochę mniej go lubię od reszty, ale generalnie oceniam bardzo podobnie<e>
</e></QUOTE>

Ja mam straszny sentyment do tej płytki, chyba jest moją ulubioną Blaze. Zaś najmniej podoba mi się Silicon Messiah mimo iż tam jest prześwietny Ghost In The Machine.<br/>
_________________</r>
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

<r><QUOTE author="Last Axeman"><s>
Last Axeman pisze:</s>Raz to za mało Kirkorze<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE><s>
</s>Album na pewno jest mniej sabbathowy od poprzednika. "Blood And Belief" ma też bardziej niepokojący klimat<e>
</e></QUOTE>

I dlatego tamten tak bardzo mi pasował.<br/>
Wolniejszy, potężniejszy, mroczniejszy...</r>
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

<t>słyszałem jeden utwór na majskejpie<br/>
zespołu i mi się podoba, ot takie stare klasyczne granie<br/>
bardzo miło się słucha i chyba zainteresuje się całą płytką</t>
Awatar użytkownika
Bartek (BD)
Posty: 1780
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Bartek (BD) »

Wałkuję ten album na okrągło. I chyba już niedługo uznam go za najlepszy w dorobku Blaze, a także za jeden z najlepszych heavy metalowych krążków 2008 roku.