Najbardziej żenujący zespół metalowy z Polski...

Ten dział jest poświęcony wszystkiemu, co wiąże się z naszą ulubioną muzyką. Newsy, ciekawostki, plotki, wydarzenia. Ile tylko dusza zapragnie!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
DaNail
Posty: 1496
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: DaNail »

Płyta Zalewskiego tak naprawdę nie ma żadnego "hiciora" i porównywanie jej do "Znamienia" Iry czy Accident Of Birth (???) jest MOCNO naginane. Krzysiek ma bardzo dobre warunki głosowe, ale cóż z tego skoro:
a) nie wolno mu nagrać płyty heavy metalowej z prawdziwego zdarzenia bo "się nie sprzeda"
b) śpiewa covery po Opolach i w Przebojowych Nocach
c) wydał naprawdę gówniany album
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
evildead
Posty: 322
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: evildead »

DaNail pisze:Płyta Zalewskiego tak naprawdę nie ma żadnego "hiciora" i porównywanie jej do "Znamienia" Iry czy Accident Of Birth (???) jest MOCNO naginane.
a ktoś porównał "Pistolet" do AOB?
_________________
Intensive silence, all in blood red
A spawn of hell I am the evil dead
Awatar użytkownika
DaNail
Posty: 1496
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: DaNail »

evildead pisze:Kiedy Miasto Spi mógłby się pokojnie znaleźć na Accident Of Birth czy Chemical Wedding
Aboslutnie się z tym nie zgadzam. To tak jakby rzec że Piotr Żyła może skakać jak Adam Małysz...
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
evildead
Posty: 322
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: evildead »

DaNail pisze:evildead napisał:Kiedy Miasto Spi mógłby się pokojnie znaleźć na Accident Of Birth czy Chemical WeddingAboslutnie się z tym nie zgadzam. To tak jakby rzec że Piotr Żyła może skakać jak Adam Małysz...
evildead pisze:Kiedy Miasto Spi mógłby się pokojnie znaleźć na Accident Of Birth czy Chemical Wedding
To sie nie zgadzaj - a to mistrzowskie i niezwykle pomysłowe porównanie powaliło mnie dosłownie na glebę.
BTW Żyła
może
skakać jak Małysz - popatrz gdzie Małysz był w 1998 roku
_________________
Intensive silence, all in blood red
A spawn of hell I am the evil dead
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

evildead pisze:BTW Żyłamożeskakać jak Małysz - popatrz gdzie Małysz był w 1998 roku
Zapewniam Cię, że Żyła w tym roku pozostanie.
Awatar użytkownika
DaNail
Posty: 1496
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: DaNail »

W 1998 roku Małysz miał na koncie 3 zwycięstwa w pucharze świata...
No ale nieważne - Zalewski nagrał lichy albumik, który tak naprawdę nie wiadomo do kogo był skierowany, gdyż metalowa brać odrzuciła go precz gdyż był zbyt słaby a dla popowych odbiorców był zbyt gitarowy. I dupa!
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
evildead
Posty: 322
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: evildead »

że był skierowany w próżnię to się nawet zgodzę - to najlepiej świadczy o specach od marketingu w polskich majorsach
_________________
Intensive silence, all in blood red
A spawn of hell I am the evil dead
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

evildead pisze:Last Axeman napisał:Mnie też przypadł do gustu choć początkowo byłem zawiedziony stylistyką jaką "wyznaczyli" Krzychowi "spece od muzycznego marketingu"Wyszło takie trochę około post grunge'owe granie, mnie kojarzące się mocno z płytą "Znamię" IRY. Wokal ok.jako że Znamię to najlepsza płyta Iry, ujmy Krzyśkowi to porównanie nie przynosi
Last Axeman pisze:Mnie też przypadł do gustu choć początkowo byłem zawiedziony stylistyką jaką "wyznaczyli" Krzychowi "spece od muzycznego marketingu"Wyszło takie trochę około post grunge'owe granie, mnie kojarzące się mocno z płytą "Znamię" IRY. Wokal ok.
Z pewnością nie przynosi. To jest "+".
Również zgadzam się z tym, że z obraniem konkretnego odbiorcy mieli panowie poważny problem i przez to album trafił w próżnię. Nie to jest jednak najważniejsze, ale sama muza.