Perypetie codzienne
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
-
Władca Much
- Posty: 766
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
Władca Much
- Posty: 766
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Nie zauważyłem wcześniejoblak pisze:Nigdy mi fizyka nie podchodziła, ale być może to wina nauczycieli i na studiach ją zrozumię.Czy ćwiczenia są nudniejsze od wykładów?10 godzin ?Przez który przedmiot odpadłeś?
więc geometria wykreślna na początku mnie przerosła...a jak już wszystko wyćwiczyłem i się nauczyłem to na poprawce, kiedy zrobiłem wszystko w 100% dobrze (dostałem nawet zadanie, które kilka razy przerobiłem) usłyszałem tekst ~"Panu podziękuję, za duża niedokładność".
Stawiam wszystko, że wyszło identycznie jak jemu na ćwiczeniach
Matmę przebrnąłem, była walka z hydrologią ...a reszta prościzna - za pierwszym razem poszło.
A ćwiczenia z fizyki były dosyć ciekawe - 2-3 zadania na dzieł i jazda, bez przynudzania. Laborki były jeszcze lepsze - wręcz zajebiste
Wykłady natomiast - masakryczna nuda.
Te dodatkowe zajęcia to porażka była - 8-18 w soboty i cały czas zadania w stylu "Kula armatnia waży XX i ma obwód XX, Armata wyrzuca kulę z siłą XX pod kątem XX na znajdujący się w odległości XX m stok o nachyleniu XX. Oblicz wszystko co się da i czego się nie da obliczyć."
W sumie byłoby OK, ale miałem klientkę, która mawiała "Po co sobie utrudniać życie? Najlepiej wyprowadzić jeden większy wzór (czytaj - taki, że ledwo co się mieści na stronie A4) i tylko podstawić dane."
_________________
Dr Retardo.
Nie jestem True. Piorę majtki.
Coś mi się spieprzyło z kolanem po bieganiu. Ortopeda dzisiaj stwierdził zapalenie kaletki maziowej i skierował na zabiegi jonoforezy, ale kto go tam wie. Na każde pytanie baran odpowiadał "może być", "może", "można", "możliwe". Idioci. W piątek byłem najpierw z tym u chirurga, bo baba nie chciała mi dać odrazu skierowania do ortopedy. Debil kazał pomachać nogą, a potem stwierdził, że powinien mnie wywalić i skierować sprawę do sądu za marnowanie jego czasu, ponieważ nie wymagam natychmiastowej pomocy. Cud, że go nie zabiłem. Może jakoś się wyliżę, bo inaczej zwariuję. Siedzieć w domu w taką pogodę. A robota czeka.
Mieliście kiedyś problemy z kolanami?
Mieliście kiedyś problemy z kolanami?
Oj miałem.
Kiedys namiętnie i wręcz chorobliwie często grałem w kosza. Pewnego razu koleś wpadł mi w kolano. Padłem jak szmata, ale po czasie okazało się, że dałem radę biegać dalej (idiota!). Jeszcze dograłem mecz do końca i udałem się do domu. Po drodze tak mi się zrobiło słabo, że gdyby nie płot to padłbym na ryj. Jakoś się doczłapałem i w domu noga zaczęła puchnąć. Ale ja nadal twardo czekałem chuj wie na co?! W nocy wstawałem do lodówki i odkuwałem lód z zamrażalnika, bo ból był nie do zniesienia. Rano udo powiększyło obwód razy dwa i pojechałem do lekarza. Oczywiście okazało się, że miałem krwiaka, ok szklanki krwi w kolanie, zrobili punkcję, ale lód skutecznie spowodował zakrzepy i nic z tego nie wyszło. Zakuli mnie w gips i tak człapałem kilka tygodni. Potem mi go zdjęli, ale okzało się, że miałem wodę w kolanie. Oczywiście lekarz uznał, że rehabilitacja i ściaganie wody mi sie nie należy i tak mnie zostawił. Nogi ni chuja nie mogłem zginać, kolano rwało, a ja byłem sam. Noga schudła na wiór, masa krwiaków itp, a ja sam robiłem sobie rehabilitację w domu. Z bólu płakałem, ale po kilku miesiącach znów założyłem buty, stroik i pognałem na boisko oraz do klubu.
Kiedys namiętnie i wręcz chorobliwie często grałem w kosza. Pewnego razu koleś wpadł mi w kolano. Padłem jak szmata, ale po czasie okazało się, że dałem radę biegać dalej (idiota!). Jeszcze dograłem mecz do końca i udałem się do domu. Po drodze tak mi się zrobiło słabo, że gdyby nie płot to padłbym na ryj. Jakoś się doczłapałem i w domu noga zaczęła puchnąć. Ale ja nadal twardo czekałem chuj wie na co?! W nocy wstawałem do lodówki i odkuwałem lód z zamrażalnika, bo ból był nie do zniesienia. Rano udo powiększyło obwód razy dwa i pojechałem do lekarza. Oczywiście okazało się, że miałem krwiaka, ok szklanki krwi w kolanie, zrobili punkcję, ale lód skutecznie spowodował zakrzepy i nic z tego nie wyszło. Zakuli mnie w gips i tak człapałem kilka tygodni. Potem mi go zdjęli, ale okzało się, że miałem wodę w kolanie. Oczywiście lekarz uznał, że rehabilitacja i ściaganie wody mi sie nie należy i tak mnie zostawił. Nogi ni chuja nie mogłem zginać, kolano rwało, a ja byłem sam. Noga schudła na wiór, masa krwiaków itp, a ja sam robiłem sobie rehabilitację w domu. Z bólu płakałem, ale po kilku miesiącach znów założyłem buty, stroik i pognałem na boisko oraz do klubu.
Nieźle. Z tymi lekarzami to jest jednak przewalone. Poszedłem zapisać się na rehabilitację. Okazało się, że najbliższy wolny termin jest za dwa miesiące. Wracam do ortopedy zapytać, co w takiej sytuacji robić. A on, żeby poczekać. Kurwa, ze stanem zapalnym dwa miesiące czekać. Ja tam lekarzem nie jestem, ale nie sądzę, żeby trzymanie tego tyle czasu bylo dobrym pomysłem. Chyba jutro przejdę się do sportowego. Zobaczymy co on powie.
Władca Much pisze:oblak napisał:Nigdy mi fizyka nie podchodziła, ale być może to wina nauczycieli i na studiach ją zrozumię.Czy ćwiczenia są nudniejsze od wykładów?10 godzin ?Przez który przedmiot odpadłeś?Nie zauważyłem wcześniejwięc geometria wykreślna na początku mnie przerosła...a jak już wszystko wyćwiczyłem i się nauczyłem to na poprawce, kiedy zrobiłem wszystko w 100% dobrze (dostałem nawet zadanie, które kilka razy przerobiłem) usłyszałem tekst ~"Panu podziękuję, za duża niedokładność".Stawiam wszystko, że wyszło identycznie jak jemu na ćwiczeniachMatmę przebrnąłem, była walka z hydrologią ...a reszta prościzna - za pierwszym razem poszło.A ćwiczenia z fizyki były dosyć ciekawe - 2-3 zadania na dzieł i jazda, bez przynudzania. Laborki były jeszcze lepsze - wręcz zajebisteWykłady natomiast - masakryczna nuda.Te dodatkowe zajęcia to porażka była - 8-18 w soboty i cały czas zadania w stylu "Kula armatnia waży XX i ma obwód XX, Armata wyrzuca kulę z siłą XX pod kątem XX na znajdujący się w odległości XX m stok o nachyleniu XX. Oblicz wszystko co się da i czego się nie da obliczyć."W sumie byłoby OK, ale miałem klientkę, która mawiała "Po co sobie utrudniać życie? Najlepiej wyprowadzić jeden większy wzór (czytaj - taki, że ledwo co się mieści na stronie A4) i tylko podstawić dane."
O kurwa... Geometria wykreślna - nie strasz mnie! :hang: Jest tam w ogóle taki przedmiot??? Na stronie instytutu nie widziałem... Chyba że jakoś inaczej to się nazywa. Słyszałem jednak, że da się zrobić studia matematyczne bez kontaktu z geometrią nieanalityczna i w tym moja nadzieja.oblak pisze:Nigdy mi fizyka nie podchodziła, ale być może to wina nauczycieli i na studiach ją zrozumię.Czy ćwiczenia są nudniejsze od wykładów?10 godzin ?Przez który przedmiot odpadłeś?
Hydrologia to jest dział geografii fizycznej zajmujący się badaniem wody... Ty byłeś na Instytucie Matematycznym UWr czy mówisz o czymś zupełnie innym?
Ja się teraz męczę z dowodzeniem, że żaden zbiór nie jest równy swemu zbiorowi potęgowemu --> profesorka z LO pożyczyła mi książkę z 1965r z twierdzeniem Cantora, z którego podobno trzeba tutaj skorzystać, (pierwszy raz widzę to twierdzenie na oczy)... Na wiele sposobów próbowałem to zrobić i ciągle słyszałem, że źle. Najbliższa moja próba udowodniła tą własność tylko dla wszystkich zbiorów skończonych...
Mógłbyś jeszcze mi powiedzieć, w jakim stopniu różni się rachunek prawdopodobieństwa w szkole średniej od tego na studiach? Chodzi o sformalizowanie i skomplikowanie przypadków np. losowań kul z pojemnika czy jest to zupełnie coś innego?
Czy zamierzasz rozpocząć od października naukę od nowa w tym samym kierunku?
wszystko jest dla ludzi ,tylko w odpowiednich ilościach
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
