MEGADETH - Endgame [2009]
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Meltorm pisze:Tomek/Nevermore napisał:dlaczego? bo DM zawiera znacznie więcej dobrych riffów i kompozycyjnie prezentuje się ciekawiejA w życiu! Nie wiem czy kolega Tomek wie co to jest kompozycja. To jest po prostu coś jak układanie puzzli tylko, że zamiast tych klocków mamy wszystko co się składa na utwór i trzeba to tak ułożyć żeby był dobry obrazek, każda nutka na swoim miejscu, żeby pasowało jedno do drugiego. Sorry ale największy zarzut prócz brzmienia na DM to jest właśnie to, że brzmi to jak klejanka, zlepek motywów i riffów, czyli kulawe kompozycyjnie. Jakieś motywy wyłażą nagle ni pietruchy ni z gruchy. Endgame pod tym względem też odnosząc do najlepszych płyt Rudego to żadne cudo ale Death Magnetic gniecie tutaj jak chce. To, że na Metallice są lepsze riffy to rzecz gustu. Na Endgame jest pare takich "wow" ale żaden imo nie podskoczy temu z np. Judas KissSola Hammetta to raczej miernota iamatorkaprzy tym co dzieje się na Endgame.
Wróciłeś do swojego ulubionego słowaTomek/Nevermore pisze:dlaczego? bo DM zawiera znacznie więcej dobrych riffów i kompozycyjnie prezentuje się ciekawiej
Na zarzut sklejanki puzzli mógłbym przytaknąć częściowo w przypadku "St. Anger", ale na "Death Magnetic" nie ma to miejsca. Nie wiem gdzie Ty tu dostrzegasz gniecenie na całej linii? Poza tym piszesz, że lepsze bądź gorsze riffy to kwestia gustu, a cietrzewisz się o kompozycje. Czyli to czy komuś podobają się kompozycje czy nie, nie może zależeć od gustu?
ps. "Death Magnetic" jest najbardziej tradycyjną płytą Metalliki od wielu lat, co nie znaczy, że zespół zjada tam własny ogon. Nie ma tam czegoś takiego. Zresztą nie określiłbym w ten sposób również "Endgame". Nie zaproponowanie czegoś nowego, a dosłowne kopiowanie własnych patentów to jednak subtelna, ale zasadnicza różnica...
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
A w życiu! Nie wiem czy kolega Tomek wie co to jest kompozycja.
To jest po prostu coś jak układanie puzzli tylko, że zamiast tych klocków mamy wszystko co się składa na utwór i trzeba to tak ułożyć żeby był dobry obrazek, każda nutka na swoim miejscu, żeby pasowało jedno do drugiego
To, że na Metallice są lepsze riffy to rzecz gustu.
można się uczepić, ze Metka wróciła i nagrała płytę, którą umiejscowić można między AJFA a "Metallica" - ale poza tym na DM są nowe elementy i próba obrania kierunku, jaki powinien być udziałem Metalliki po LOADACH (cdn)ps. "Death Magnetic" jest najbardziej tradycyjną płytą Metalliki od wielu lat, co nie znaczy, że zespół zjada tam własny ogon
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Meltorm pisze:Tomek/Nevermore napisał:dlaczego? bo DM zawiera znacznie więcej dobrych riffów i kompozycyjnie prezentuje się ciekawiejA w życiu! Nie wiem czy kolega Tomek wie co to jest kompozycja. To jest po prostu coś jak układanie puzzli tylko, że zamiast tych klocków mamy wszystko co się składa na utwór i trzeba to tak ułożyć żeby był dobry obrazek, każda nutka na swoim miejscu, żeby pasowało jedno do drugiego. Sorry ale największy zarzut prócz brzmienia na DM to jest właśnie to, że brzmi to jak klejanka, zlepek motywów i riffów, czyli kulawe kompozycyjnie. Jakieś motywy wyłażą nagle ni pietruchy ni z gruchy. Endgame pod tym względem też odnosząc do najlepszych płyt Rudego to żadne cudo ale Death Magnetic gniecie tutaj jak chce. To, że na Metallice są lepsze riffy to rzecz gustu. Na Endgame jest pare takich "wow" ale żaden imo nie podskoczy temu z np. Judas KissSola Hammetta to raczej miernota i amatorka przy tym co dzieje się na Endgame.
Tu się mogę podpisać. Na Death Magnetic kompozycje miałkie, słabe i do tego amatorsko odegrane. Muzyka poszła do przodu technicznie , a panowie z metki staneli w miejscu, zresztą Rudy zawsze grał bardziej techniczy thrash niż Metallica.Tomek/Nevermore pisze:dlaczego? bo DM zawiera znacznie więcej dobrych riffów i kompozycyjnie prezentuje się ciekawiej
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Last Axeman pisze:Wróciłeś do swojego ulubionego słowa
Na zarzut sklejanki puzzli mógłbym przytaknąć częściowo w przypadku "St. Anger", ale na "Death Magnetic" nie ma to miejsca. Nie wiem gdzie Ty tu dostrzegasz gniecenie na całej linii?
Poza tym piszesz, że lepsze bądź gorsze riffy to kwestia gustu, a cietrzewisz się o kompozycje. Czyli to czy komuś podobają się kompozycje czy nie, nie może zależeć od gustu?
Tomek/Nevermore pisze:a poważnie - wszystko gra, najbardziej lubię gdy kompozycja zawiera coś ekstra, jakies super urozmaicenie - znaczy się INTERLUDIUM (wstawkę), Metallica swego czasu znakomicie sobie z tym radziła, na DM chyba też pare razy dali rade? nie?
jak wszystko, dlatego napisze tak: riff z "Broken, Beat & Scarred" stawiam wyżej niż wszystko co wyszło spod ręki mr Mustaine'a
co do solówek... kilka solówek z "Endgame' kompletnie nie pasi do danego utworu, który przyozdabia... uważam, ze mamy na "Endgame" pod względem solówek przerost formy nad treścią... poza tym po 4 przesłuchaniach jestem i nawet jednego sola z "Endgame" nie zapamiętałem, żadnego nie zanucę... i pewnie nie zmieni się to po 5, 6 , 10 odsłuchu... nie znaczy że czepiam się wszystkiego, NIE
Last Axeman pisze:Cytat:amatorsko odegraneCzyżby nie trafiali w tempo? Ulrich się spóźnia? Gitarzystom ześlizgują się paluchy z gryfów? Hetfield fałszuje? Oświeć mnie bo nie wiem co takiego amatorskiego jest niby w "Death Magnetic"...
No solówkiamatorsko odegrane
Tzn. jest na DM fajne solo np. w The Day That Never Comes, mi się kojarzy z Blackmorem. Jednak większość to naprawdę nieszczególne brzdąkanie na kaczce, aż dziwne, że ta sama osoba robiła solówki do One czy MoP
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Meltorm pisze:Last Axeman napisał:Wróciłeś do swojego ulubionego słowaTaaak, za to zauważyłem, że Ty masz na nie alergie i nie chcesz o nim słyszeć w muzyce, którą lubisz i słuchasz
Last Axeman pisze:Wróciłeś do swojego ulubionego słowa
A od kiedy to mało ciekawe (jak dla Ciebie) równa się amatorskie?No solówki Very Happy Tzn. jest na DM fajne solo np. w The Day That Never Comes, mi się kojarzy z Blackmorem. Jednak większość to naprawdę nieszczególne brzdąkanie na kaczce, aż dziwne, że ta sama osoba robiła solówki do One czy MoP Sad
