Kamchatka - Volume III [2009]
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Kamchatka - Volume III [2009]
Myślałem, że jest już temat o tej płycie, ale skoro nie ma to jedziemy:
A sama muzyka to bardzo fajny rock, zagrany z czuciem, trochę bluesowo. Płyta nie męczy nawet przez sekundę słuchacza, mają pomysł jak nie zanudzić Nas. Muzyka ta jest bardzo "zwiewna", słucha się jej z przyjemnością. A gitary - potęga. Największy plus tego albumu. Zresztą sami posłuchajcie.
2 kawałki na
Youtube
są:
Astrobucks
http://www.youtube.com/watch?v=MNnIhPsf59M
Confessions
http://www.youtube.com/watch?v=DgW8mzH4kh4
Oraz ich profil na
MySpace
, są tam też inne kawałki niż te 2 z YT:
http://www.myspace.com/kamchatkasweden
Miłego słuchania
A sama muzyka to bardzo fajny rock, zagrany z czuciem, trochę bluesowo. Płyta nie męczy nawet przez sekundę słuchacza, mają pomysł jak nie zanudzić Nas. Muzyka ta jest bardzo "zwiewna", słucha się jej z przyjemnością. A gitary - potęga. Największy plus tego albumu. Zresztą sami posłuchajcie.
2 kawałki na
Youtube
są:
Astrobucks
http://www.youtube.com/watch?v=MNnIhPsf59M
Confessions
http://www.youtube.com/watch?v=DgW8mzH4kh4
Oraz ich profil na
MySpace
, są tam też inne kawałki niż te 2 z YT:
http://www.myspace.com/kamchatkasweden
Miłego słuchania
Cieszę się, że mnie rozumiesz bo szczerze to myślałem, że wyślesz mnie do laryngologa czy coś
Ogólnie nie wiem jak Tobie ale myślę, że podobnie jak mi czyli wielbicielowi dobrego przeboju w stylu Asia czy Bon Jovi, brakuje właśnie jakiegoś takiego momentu erupcji, na który często (mylnie niestety) się tam niby zanosi. Coś takiego rozwalającego człowieka na cząsteczki co później nucimy przy każdej okazji. Co dodaje nam kopa jak dobra kolumbijska kawa czy kreska świeżutkiego, zajebiście nielegalnego koksu
Cały album na taki zastrzyk czekałem i niestety nic, stąd ten niedosyt.
Ogólnie nie wiem jak Tobie ale myślę, że podobnie jak mi czyli wielbicielowi dobrego przeboju w stylu Asia czy Bon Jovi, brakuje właśnie jakiegoś takiego momentu erupcji, na który często (mylnie niestety) się tam niby zanosi. Coś takiego rozwalającego człowieka na cząsteczki co później nucimy przy każdej okazji. Co dodaje nam kopa jak dobra kolumbijska kawa czy kreska świeżutkiego, zajebiście nielegalnego koksu
Cały album na taki zastrzyk czekałem i niestety nic, stąd ten niedosyt.
