Najlepszy wokalista w ogóle! pt 2

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Dobrze już dobrze
Ale reszta już temat trochę "rozwinęła"
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Last Axeman pisze:Do ciekawych wniosków jak widzę doszliście. Otóż okazuje się, że Majkel Kiszka wielbiony od ponad 20 lat za swoje piejące, wysokie zaśpiewy, pieje...słabo
słabo w sensie braku mocy w głosie.
I jest tyle wielbiony, co kontrowersyjny. Wielu go wielbi, wielu nie trawi.
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Ano właśnie Axe, trzeba to sobie rozróżnić. Nikt tu nie napisał, że to słaby wokalista.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

No i coście narobili gamonie? Przez Was zamiast spać pół nocy słuchałem Kiskego i Heimana
Napiszę tak- Heiman w górnych rejestrach ma głos może, hmmm... głębszy, i nie "oszukuje" falsetem ale, również w kontekście pozostałych wspomnianych przez DaNaila wokalistów, to własnie ów falset jest elementem który nadaje im charkterystycznej barwy. I barwa to jest coś, czego mi u Heimana najbardziej brakuje- pod tym względem jego głos wydaje mi się okropnie nijaki. Słuchając go mam poczucie komfortu, wiem że wszystko będzie "wyciągnięte" jak trzeba i na dużym luzie, ale z drugiej strony nie odczuwam kompletnie żadnych emocji związanych z jego śpiewem a owe "górki" w Pure czy Highlander nie robią na mnie nawet w połowie takiego wrażenia jak w przypadku Kiskego śpiewającego March Of Time albo I Want Out. Słuchając tych numerów nie odnoszę wrażenia żeby Michael miał mniej pary w strunach głosowych.
Cóż, mnie opcja "Kiske" jednak bardziej przekonuje ale pozycji Heimana na melodic metalowym poletku podważać też nie będę, chociaż rozciąganie jej na całość muzyki metalowej uważam za przesadę. Z resztą dotyczy to obu tych wokalistów.
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

No i coście narobili gamonie? Przez Was zamiast spać pół nocy słuchałem Kiskego i Heimana
Cóż, mnie opcja "Kiske" jednak bardziej przekonuje ale pozycji Heimana na melodic metalowym poletku podważać też nie będę, chociaż rozciąganie jej na całość muzyki metalowej uważam za przesadę. Z resztą dotyczy to obu tych wokalistów.
popieram!!
Awatar użytkownika
DaNail
Posty: 1496
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: DaNail »

Firesoul, a Heed słyszałeś?
http://www.youtube.com/watch?v=6rvTLQrTWxY
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Tak, znam (nawet koncert zaliczyłem
) i muszę powiedzieć że chociaż The Call z nóg nie zwala to ten zespół przekonuje mnie bardziej od Lost Horizon a i głos Heimana na tle cięższych gitar wydaje się atrakcyjniejszy. Może to dlatego że ja akurat taki kontrast lubię- podobnie mam choćby z Scheepersem w PF czy Basse w Metalium (chociaż sam zespół jest IMO dość denny)
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

oczywiście bruce dickinson bez najmniejszych wątpliwości
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Który jest najlepszym przykładem tego że dysponujących lepszymi warunkami głosowymi i mocniejszych technicznie wokalistów można pokonać charyzmą, niesamowitą barwą i kapitalną umiejętnością interpretacji utowrów
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Swoją drogą przykład Dickinsona podsunął mi koleją kwestię- jest grupa wokalistów, których dodatkowym bądź głównym atutem jest umiejetność niezykłej interpretacji wykonywanych utworów. Są goście słuchając których człowiek nie myśli "Boże, jaki on ma głos" tylko raczej "Boże, jak on to zaśpiewał!".
Kiedy myślę o wokalistach posiadających umiejętność perfekcyjnego oddania charakteru utworu i nadania im dodatkowego wyrazu przez niepowtarzalną interpretację w pierwszej kolejności przychodzą mi do głowy dwa nazwiska- własnie Dickinsona i Barlowa. Szczególnie Matt jest IMO pod tym względem niedościgniony. To dla mnie taki metalowy Holoubek.
Macie takich wokalistów, których uwielbiacie własnie za tą cechę?

Wróć do „Pojedynki”