Najlepszy wokalista w ogóle! pt 2
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
No i coście narobili gamonie? Przez Was zamiast spać pół nocy słuchałem Kiskego i Heimana
Napiszę tak- Heiman w górnych rejestrach ma głos może, hmmm... głębszy, i nie "oszukuje" falsetem ale, również w kontekście pozostałych wspomnianych przez DaNaila wokalistów, to własnie ów falset jest elementem który nadaje im charkterystycznej barwy. I barwa to jest coś, czego mi u Heimana najbardziej brakuje- pod tym względem jego głos wydaje mi się okropnie nijaki. Słuchając go mam poczucie komfortu, wiem że wszystko będzie "wyciągnięte" jak trzeba i na dużym luzie, ale z drugiej strony nie odczuwam kompletnie żadnych emocji związanych z jego śpiewem a owe "górki" w Pure czy Highlander nie robią na mnie nawet w połowie takiego wrażenia jak w przypadku Kiskego śpiewającego March Of Time albo I Want Out. Słuchając tych numerów nie odnoszę wrażenia żeby Michael miał mniej pary w strunach głosowych.
Cóż, mnie opcja "Kiske" jednak bardziej przekonuje ale pozycji Heimana na melodic metalowym poletku podważać też nie będę, chociaż rozciąganie jej na całość muzyki metalowej uważam za przesadę. Z resztą dotyczy to obu tych wokalistów.
Napiszę tak- Heiman w górnych rejestrach ma głos może, hmmm... głębszy, i nie "oszukuje" falsetem ale, również w kontekście pozostałych wspomnianych przez DaNaila wokalistów, to własnie ów falset jest elementem który nadaje im charkterystycznej barwy. I barwa to jest coś, czego mi u Heimana najbardziej brakuje- pod tym względem jego głos wydaje mi się okropnie nijaki. Słuchając go mam poczucie komfortu, wiem że wszystko będzie "wyciągnięte" jak trzeba i na dużym luzie, ale z drugiej strony nie odczuwam kompletnie żadnych emocji związanych z jego śpiewem a owe "górki" w Pure czy Highlander nie robią na mnie nawet w połowie takiego wrażenia jak w przypadku Kiskego śpiewającego March Of Time albo I Want Out. Słuchając tych numerów nie odnoszę wrażenia żeby Michael miał mniej pary w strunach głosowych.
Cóż, mnie opcja "Kiske" jednak bardziej przekonuje ale pozycji Heimana na melodic metalowym poletku podważać też nie będę, chociaż rozciąganie jej na całość muzyki metalowej uważam za przesadę. Z resztą dotyczy to obu tych wokalistów.
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
No i coście narobili gamonie? Przez Was zamiast spać pół nocy słuchałem Kiskego i Heimana
popieram!!Cóż, mnie opcja "Kiske" jednak bardziej przekonuje ale pozycji Heimana na melodic metalowym poletku podważać też nie będę, chociaż rozciąganie jej na całość muzyki metalowej uważam za przesadę. Z resztą dotyczy to obu tych wokalistów.
Firesoul, a Heed słyszałeś?
http://www.youtube.com/watch?v=6rvTLQrTWxY
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
http://www.youtube.com/watch?v=6rvTLQrTWxY
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
Tak, znam (nawet koncert zaliczyłem
) i muszę powiedzieć że chociaż The Call z nóg nie zwala to ten zespół przekonuje mnie bardziej od Lost Horizon a i głos Heimana na tle cięższych gitar wydaje się atrakcyjniejszy. Może to dlatego że ja akurat taki kontrast lubię- podobnie mam choćby z Scheepersem w PF czy Basse w Metalium (chociaż sam zespół jest IMO dość denny)
) i muszę powiedzieć że chociaż The Call z nóg nie zwala to ten zespół przekonuje mnie bardziej od Lost Horizon a i głos Heimana na tle cięższych gitar wydaje się atrakcyjniejszy. Może to dlatego że ja akurat taki kontrast lubię- podobnie mam choćby z Scheepersem w PF czy Basse w Metalium (chociaż sam zespół jest IMO dość denny)
Swoją drogą przykład Dickinsona podsunął mi koleją kwestię- jest grupa wokalistów, których dodatkowym bądź głównym atutem jest umiejetność niezykłej interpretacji wykonywanych utworów. Są goście słuchając których człowiek nie myśli "Boże, jaki on ma głos" tylko raczej "Boże, jak on to zaśpiewał!".
Kiedy myślę o wokalistach posiadających umiejętność perfekcyjnego oddania charakteru utworu i nadania im dodatkowego wyrazu przez niepowtarzalną interpretację w pierwszej kolejności przychodzą mi do głowy dwa nazwiska- własnie Dickinsona i Barlowa. Szczególnie Matt jest IMO pod tym względem niedościgniony. To dla mnie taki metalowy Holoubek.
Macie takich wokalistów, których uwielbiacie własnie za tą cechę?
Kiedy myślę o wokalistach posiadających umiejętność perfekcyjnego oddania charakteru utworu i nadania im dodatkowego wyrazu przez niepowtarzalną interpretację w pierwszej kolejności przychodzą mi do głowy dwa nazwiska- własnie Dickinsona i Barlowa. Szczególnie Matt jest IMO pod tym względem niedościgniony. To dla mnie taki metalowy Holoubek.
Macie takich wokalistów, których uwielbiacie własnie za tą cechę?
