Brutal thrash i death/thrash metal
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Inquisitor - Walpurgis-Sabbath of Lust (1996)
Furia i wściekłość rodem z Holandii. Od pierwszyh dźwięków jesteśmy chłostani death/thrasowymi dźwiękami. Intensywność tego albumu przebija nawet "The Heritage" Protectora. Wokalista sprawia wrażenie opętanego, ale pasuje to nawet do muzyki. A gitary... niczym piła elektryczna wycinają przez cały czas szalone riffy, nie dając chwili wytchnienia. Do tego blastująca perkusja i mocno dudniący bas. Czego chcieć więcej? Polecam wszystkim, którzy lubią ekstremalny, oldschoolowy death/thrash najwyższej próby.
Chaos in Eden
http://www.youtube.com/watch?v=Bbd2atp_Fck
Condemned Saints
http://www.youtube.com/watch?v=t_QYbYIJ ... re=related
Reszta kawałków do znalezienia również na YT.
Furia i wściekłość rodem z Holandii. Od pierwszyh dźwięków jesteśmy chłostani death/thrasowymi dźwiękami. Intensywność tego albumu przebija nawet "The Heritage" Protectora. Wokalista sprawia wrażenie opętanego, ale pasuje to nawet do muzyki. A gitary... niczym piła elektryczna wycinają przez cały czas szalone riffy, nie dając chwili wytchnienia. Do tego blastująca perkusja i mocno dudniący bas. Czego chcieć więcej? Polecam wszystkim, którzy lubią ekstremalny, oldschoolowy death/thrash najwyższej próby.
Chaos in Eden
http://www.youtube.com/watch?v=Bbd2atp_Fck
Condemned Saints
http://www.youtube.com/watch?v=t_QYbYIJ ... re=related
Reszta kawałków do znalezienia również na YT.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Ministry of Terror - Fall of Life (1995)
Ministry of Terror to Holenderski zespół death/thrash metalowy. Ciekawostką niech będzie to, że na tym albumie zagrali Henri Sattler oraz Remco Hulst, znani przede wszystkim z formacji
God Dethroned
. Wracając do albumu Fall of Life, mamy tutaj dość klasycznie podany materiał oscylujący pomiędzy death i thrash metalem. Kawałek "As Chaos Reigns" po prostu MASAKRUJE. Wczesna Sepa, trochę Dark Angel i deathowy ciężar. W innych utworach słychać wpływy Death, szczególnie w zwolnieniach.
Słucha się tego fajnie, może zachwytów to nie wzbudzi, ale dla każdego fana death-thrashowych dźwięków będzie to pozycja godna uwagi.
Ministry of Terror to Holenderski zespół death/thrash metalowy. Ciekawostką niech będzie to, że na tym albumie zagrali Henri Sattler oraz Remco Hulst, znani przede wszystkim z formacji
God Dethroned
. Wracając do albumu Fall of Life, mamy tutaj dość klasycznie podany materiał oscylujący pomiędzy death i thrash metalem. Kawałek "As Chaos Reigns" po prostu MASAKRUJE. Wczesna Sepa, trochę Dark Angel i deathowy ciężar. W innych utworach słychać wpływy Death, szczególnie w zwolnieniach.
Słucha się tego fajnie, może zachwytów to nie wzbudzi, ale dla każdego fana death-thrashowych dźwięków będzie to pozycja godna uwagi.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Można jeszcze dodać, że był to pierwszy i ostatni album Ministry of Terror. Od 1997 roku Sattler skupił się zdzieraniu gardła i szarpaniu strun w God Dethroned.
Tymczasem zapoznaje się ostatnio dogłębnie z "Rotten Perish" Messiah. Przyznaje, że początki mojego obcowania z tą płytą były ciężkie. Odrzuciło mnie suche i płaskie brzmienie, które znacznie utrudniało ocenę samych kompozycji. W końcu przegryzłem się jednak przez stronę produkcyjną (choć wciąż mam o niej nie najlepsze zdanie) i zacząłem doceniać same utwory. A w tych sporo się dzieje. Stylistycznie oczywiście Szwajcarzy prawie idealnie utrafili w środek czyli między thrash i death. Z drugiego przejęli wokale i zwolnienia, a z pierwszego większość ciętych riffów.
Na obecną chwilę jednak bardziej pasuje mi "Choir of Horrors".
Tymczasem zapoznaje się ostatnio dogłębnie z "Rotten Perish" Messiah. Przyznaje, że początki mojego obcowania z tą płytą były ciężkie. Odrzuciło mnie suche i płaskie brzmienie, które znacznie utrudniało ocenę samych kompozycji. W końcu przegryzłem się jednak przez stronę produkcyjną (choć wciąż mam o niej nie najlepsze zdanie) i zacząłem doceniać same utwory. A w tych sporo się dzieje. Stylistycznie oczywiście Szwajcarzy prawie idealnie utrafili w środek czyli między thrash i death. Z drugiego przejęli wokale i zwolnienia, a z pierwszego większość ciętych riffów.
Na obecną chwilę jednak bardziej pasuje mi "Choir of Horrors".
Mi też pasuje bardziej Choir of Horrors, chociaż wydaje mi się, że te dwa albumy nie odstają za bardzo od siebie poziomem twórczym.
Zapoznaj się z Revenant i Inquisitor jeśli nie znasz, idealny mariaż death i thrash metalu, do tego z klasą
Wracając do Ministry of Terror, ciekawe jak rozwinęłaby się ich twórczość gdyby Sattler dalej tam grał.. no, ale mamy za to świetne albumy God Dethroned, narzekać nie mogę
Zapoznaj się z Revenant i Inquisitor jeśli nie znasz, idealny mariaż death i thrash metalu, do tego z klasą
Wracając do Ministry of Terror, ciekawe jak rozwinęłaby się ich twórczość gdyby Sattler dalej tam grał.. no, ale mamy za to świetne albumy God Dethroned, narzekać nie mogę
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Myślę podobnie. Gdyby "Rotten Perish" miało brzmienie takie na jakie zasługuje (do tego które jest powoli się przekonuję choć od chwalenia jestem daleki) pewnie obydwa albumy ceniłbym tak samo. A tak CoH stawiam nieznacznie wyżej.KingOdin pisze:Mi też pasuje bardziej Choir of Horrors, chociaż wydaje mi się, że te dwa albumy nie odstają za bardzo od siebie poziomem twórczym.
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Srogo łoją. Wokalista też wykonał kawał dobrej roboty (przede wszystkim mocarne, agresywne wykończenia wersów trochę kojarzące się z popisami Tardy'ego tyle że potraktowane mniej zwierzęco). Brzmienie bardziej deathowe. Faktycznie zapierdalają szybko prawie przez cały czas, ale jest i miejsce na przyjemnego walczyka w postaci "Factor Red"pan_Heathen pisze:Epidemic - Decameron [1992]Death/thrash to nie tylko Europa oczywiście, amerykanie z Epidemic na ten przykład nagrali w 1992 roku album idealnie łączący te dwa gatunki o naprawdę dużej sile rażenia (brutalności). Pierwszą cechą płyty, jaka rzuca się w uszy, jest dość nietypowe dla gatunku ołowiane brzmienie. Kawałki utrzymane są raczej w szybkich tempach (ale nie jest to tempo Attomiki) i nie dają się nudzic nawet przez chwilę. Wokalista dośc przystępny, również na pograniczu wokalu thrashowego i death.A tu mięso:http://www.youtube.com/results?search_q ... meron&aq=f
