Najbardziej kosmiczny album
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Oenologist pisze:Last Axeman napisał:Samael - PassageKOSMOS jak z bicza strzeliłA coś jeszcze? I nie mam tu na myśli okładki, tracklisty, ave ani pzdr. Może krótka analiza ze wskazaniem elementów kosmicznych?
Przy zakładaniu tematu chodziło Ci jak mniemam o zespoły/albumy generujące kosmiczną atmosferę? Takowa właśnie jest na "Passage". Nie sądzę żeby była tu potrzeba wskazywania elementów kosmicznych. Zresztą jak niby to zrobić? Klimat jest kosmiczny i koniec. I nie jest to tylko i wyłącznie sprawka elektroniki oraz automatu perkusyjnego. Tak samo jak w przypadku Nocturnus o kosmiczności nie przesądzają jedynie klawisze lecz coś co jest trudne do scharakteryzowania, a tkwiące gdzieś głęboko w strukturze utworów i umysłach twórców. Aaaa...okładki są na pewno kosmiczneLast Axeman pisze:Samael - PassageKOSMOS jak z bicza strzelił
Nie wiem co jeszcze...muzycy nie są kosmonautami ani kosmitami więc nie można brać ich pod uwagę przy wskazywaniu elementów kosmicznych. Nie latają też promami kosmicznymi...a może się mylę?
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Last Axeman pisze:Oenologist napisał:Last Axeman napisał:Samael - PassageKOSMOS jak z bicza strzeliłA coś jeszcze? I nie mam tu na myśli okładki, tracklisty, ave ani pzdr. Może krótka analiza ze wskazaniem elementów kosmicznych?Przy zakładaniu tematu chodziło Ci jak mniemam o zespoły/albumy generujące kosmiczną atmosferę? Takowa właśnie jest na "Passage". Nie sądzę żeby była tu potrzeba wskazywania elementów kosmicznych. Zresztą jak niby to zrobić? Klimat jest kosmiczny i koniec. I nie jest to tylko i wyłącznie sprawka elektroniki oraz automatu perkusyjnego. Tak samo jak w przypadku Nocturnus o kosmiczności nie przesądzają jedynie klawisze lecz coś co jest trudne do scharakteryzowania, a tkwiące gdzieś głęboko w strukturze utworów i umysłach twórców. Aaaa...okładki są na pewno kosmiczneNie wiem co jeszcze...muzycy nie są kosmonautami ani kosmitami więc nie można brać ich pod uwagę przy wskazywaniu elementów kosmicznych. Nie latają też promami kosmicznymi...a może się mylę?
Oenologist pisze:Last Axeman napisał:Samael - PassageKOSMOS jak z bicza strzeliłA coś jeszcze? I nie mam tu na myśli okładki, tracklisty, ave ani pzdr. Może krótka analiza ze wskazaniem elementów kosmicznych?
No i super. Przynajmniej coś wiadomo więcej o tym materiale. Młodzi muzyczny astronauci amatorzy mają od czego zacząćLast Axeman pisze:Samael - PassageKOSMOS jak z bicza strzelił
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Mianem kosmicznego można również określić norweski Covenant/The Kovenant. Dla przykładu "Animatronic" (ukazał się już pod szyldem The Kovenant) atakuje zmasowanym kosmosem, którego przedstawicielami na planecie ziemia są wszędobylskie, cybernetyczne klawisze, tłukący miarowo automat perkusyjny oraz dziwne, odjechane, czasem mamrotane wokale
Słychać tu przede wszystkim nastawienie na KOSMOS, który jest punktem wyjścia i "zajścia"
. Nawet muzycy wyglądają cybernetycznie
Natomiast w przypadku np. "Nexus Polaris" (jeszcze pod szyldem Covenant), gdzie mamy do czynienia z na wskroś blackową (choć melodyjną) muzą, ów klimat objawia się inaczej i nie w tak otwartej formie jak ma to miejsce na "Animatronic". Brak w zasadzie blastów, dominacja średnich temp, normalne gary, dość standardowe skrzekliwe wokale (z odjazdami), a wszystko doprawione wyraźnymi, symfonicznymi klawiszami. Mimo to znacznie więcej w tym kosmosu niż szatana w czystej postaci
Słychać tu przede wszystkim nastawienie na KOSMOS, który jest punktem wyjścia i "zajścia"
. Nawet muzycy wyglądają cybernetycznie
Natomiast w przypadku np. "Nexus Polaris" (jeszcze pod szyldem Covenant), gdzie mamy do czynienia z na wskroś blackową (choć melodyjną) muzą, ów klimat objawia się inaczej i nie w tak otwartej formie jak ma to miejsce na "Animatronic". Brak w zasadzie blastów, dominacja średnich temp, normalne gary, dość standardowe skrzekliwe wokale (z odjazdami), a wszystko doprawione wyraźnymi, symfonicznymi klawiszami. Mimo to znacznie więcej w tym kosmosu niż szatana w czystej postaci
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Automat? A tam nie grał Hellhammer? Chyba nawet go widzę po lewej stronie, w kretyńskim image'u
Kumpel mi to polecał w ogólniaku jeszcze - wraz z Evenfall i Cradle Of Filth. Nie bardzo
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Kumpel mi to polecał w ogólniaku jeszcze - wraz z Evenfall i Cradle Of Filth. Nie bardzo
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Oenologist
- Posty: 5025
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
No jakoś musiał zarabiać na życieLast Axeman pisze:Masz rację...wygląda na to, że na "Animatronic" też grał Hellhammer choć uczynił to nader automatycznie
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
