Z każdym kolejnym przsłuchaniem coraz bardziej lubię się z tym krążkiem.
Myślę, czy nie sprawić sobie w kwietniu oryginałku. Lubię takie albumy, które trzeba odkrywać. takie zawsze lepiej smakują. Tutaj jest sporo pięknych fragmentów, czy to gitarowych, wokalnych, czy po prostu świetnych melodii. Płyta stonowana, mnie ciężarna niż taki 'Songs Of Darkness...', zresztą zupelnie inna od trzech ostatnich dokonań MDB. Nie zawiedli.
Jestem po pierwszym przesłuchaniu i nie mam jeszcze wyrobionej opinii.
Na razie mogę jedynie napisać, że wstydu nie ma (z resztą w przypadku MDB nigdy nie było), ale też nie padłem na kolana po pierwszym odsłuchu. Muszę przetrawić jeszcze ten materiał...