Jan Łomignat pisze:Oenologist napisał:Jan Łomignat napisał:w ogóle to przytoczę pewną wypowiedź pewnego usera z pewnego forum sprzed 4 latAngel Black napisał:Ano ostatnio wplątałem się w taką dyskusję z kumplami...Porównywaliśmy polski hip hop z Disco Polo. W pojedynku nie uwzględniamy żadnych gangsta zza oceanu, bo to się jeszcze da słuchać....Stwierdzam, że wolę Disco Polo...- Można się pośmiać- ONI COŚ GRAJĄ PRZYNAJMNIEJ!!!- Nie grają tego w jednym tempie- Lepiej się przy tym piwo pijeCiekawy jestem czy podtrzymujesz swoje zdaniePolecam zaznajomić się z jedynką K44 i więcej głupot nie wypisywaćParadoksalnie podtrzymuję. Kalibra znałem wtedy bo mnie współlokator katował i złego słowa nie rzekłem na ten zespół (ale już 52 Dębiec czy inne wynalazki tego typu poklasku u mnie nie znalazły). Wkręciło mi się swego czasu "A może tak, a może nie, a może tak, a kto to wie" czy jak to tam szłoNadal mam awersję do tego gatunku, gdyż jest w większości przypadków 'akreatywny', odtwórczy i nie prowadzący do niczego (w sumie jak większośc muzyki). Generalnie rap jako środek jest w porządku (katowało się kiedyś pierwsze płyty Kazika i nie raził ten sposób wokalizowania), gorzej gdy rap staje się celem samym w sobie, żeby pogadać osiedlowe głupoty w rytmie skradzionego sampla. Tu jest główny problem. Tak więc podtrzymuję. Może trochę przesadziłem wtedy i za szeroki wziąłem zamach, ale...takie to lata były, przesiadywanie godzinami w knajpach gdzie leciała Eska czy inny syf, picie to upadłego, nadal postawię disco polo ponad większością polskiego hip hopu (właśnie z powodów wymienionych wyżej, oczywiście pomijajac same kwestie techniczne, bo tutaj zmieniłem podejście diametralnie).Zadowolony?Wiesz, "osiedlowych głupot" to sam nie trawięJedynkę K44 poznałem niedawno z czystej ciekawości "z czy to się je" i płyta mnie zabiła. Kawałki jak "Moja obawa", czy "To czyni mnie innym od was wszystkich" to rewela absolutna i to zarówno pod względem samego sposobu rapowania (Joka mistrz, takiego demonicznego głosu nie ma chyba żaden raper), bitów jak i tekstów nad którymi mozna naprawdę porozkminiać (znowu polecam "Moja Obawa", imo najlepszy utwór na płycie). Całość składa się na chory, psychoklimat który powinien zdaje mi się zadowolić zarówno Ciebie jak i KostkaWynalazków typu Peja, Tede, etc nie komentuję... Ponoć obecnie też jest paru dobrych wykonawców, LUC, OSTR, etc, ale na ten temat się nie wypowiadam, gdyż nie słuchamReasumując - można? MOŻNA!
Oenologist pisze:Jan Łomignat napisał:w ogóle to przytoczę pewną wypowiedź pewnego usera z pewnego forum sprzed 4 latAngel Black napisał:Ano ostatnio wplątałem się w taką dyskusję z kumplami...Porównywaliśmy polski hip hop z Disco Polo. W pojedynku nie uwzględniamy żadnych gangsta zza oceanu, bo to się jeszcze da słuchać....Stwierdzam, że wolę Disco Polo...- Można się pośmiać- ONI COŚ GRAJĄ PRZYNAJMNIEJ!!!- Nie grają tego w jednym tempie- Lepiej się przy tym piwo pijeCiekawy jestem czy podtrzymujesz swoje zdaniePolecam zaznajomić się z jedynką K44 i więcej głupot nie wypisywaćParadoksalnie podtrzymuję. Kalibra znałem wtedy bo mnie współlokator katował i złego słowa nie rzekłem na ten zespół (ale już 52 Dębiec czy inne wynalazki tego typu poklasku u mnie nie znalazły). Wkręciło mi się swego czasu "A może tak, a może nie, a może tak, a kto to wie" czy jak to tam szłoNadal mam awersję do tego gatunku, gdyż jest w większości przypadków 'akreatywny', odtwórczy i nie prowadzący do niczego (w sumie jak większośc muzyki). Generalnie rap jako środek jest w porządku (katowało się kiedyś pierwsze płyty Kazika i nie raził ten sposób wokalizowania), gorzej gdy rap staje się celem samym w sobie, żeby pogadać osiedlowe głupoty w rytmie skradzionego sampla. Tu jest główny problem. Tak więc podtrzymuję. Może trochę przesadziłem wtedy i za szeroki wziąłem zamach, ale...takie to lata były, przesiadywanie godzinami w knajpach gdzie leciała Eska czy inny syf, picie to upadłego, nadal postawię disco polo ponad większością polskiego hip hopu (właśnie z powodów wymienionych wyżej, oczywiście pomijajac same kwestie techniczne, bo tutaj zmieniłem podejście diametralnie).Zadowolony?
Jan Łomignat pisze:w ogóle to przytoczę pewną wypowiedź pewnego usera z pewnego forum sprzed 4 latAngel Black napisał:Ano ostatnio wplątałem się w taką dyskusję z kumplami...Porównywaliśmy polski hip hop z Disco Polo. W pojedynku nie uwzględniamy żadnych gangsta zza oceanu, bo to się jeszcze da słuchać....Stwierdzam, że wolę Disco Polo...- Można się pośmiać- ONI COŚ GRAJĄ PRZYNAJMNIEJ!!!- Nie grają tego w jednym tempie- Lepiej się przy tym piwo pijeCiekawy jestem czy podtrzymujesz swoje zdaniePolecam zaznajomić się z jedynką K44 i więcej głupot nie wypisywać
Angel Black pisze:Ano ostatnio wplątałem się w taką dyskusję z kumplami...Porównywaliśmy polski hip hop z Disco Polo. W pojedynku nie uwzględniamy żadnych gangsta zza oceanu, bo to się jeszcze da słuchać....Stwierdzam, że wolę Disco Polo...- Można się pośmiać- ONI COŚ GRAJĄ PRZYNAJMNIEJ!!!- Nie grają tego w jednym tempie- Lepiej się przy tym piwo pije
2003-2004, mieszkałem na studiach z zawodnikiem, który słuchał między innymi polskiego hip hopu. Zasadzał czasami Kalibra, ale zasadzał też rzeczy pokroju 52 Dębiec, Ascetoholix, czy hity typu 'Jedziemy Po Zioło'. Obraz się nieco rozmywał, ciężko było się w tym ogarnąć, ale Kaliber i jego chorobliwe wizje robiły na mnie wrażenie (ten wałek o kocie to też chyba ich). Gdy zrewidowałem swoje podejście do samych kwestii techniczno-realizatorskich, a repetytywność, samplowanie czy generalnie poleganie w dużym stopniu na komputerach/elektronice/dźwiękowym recyklingu przestało mnie razić to zacząłem na pewne rzeczy spoglądać przychylniej. Jednak podstawa problemu pozostała - odtwórczość, brak inwencji, czy też muzyczne kalectwo reprezentowane przez większość wykonawców czasami zaburza odbiór i utrudnia wynalezienie rzeczy wartościowych. A tych jest zwykle jak na lekarstwo
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.