Blaze - The Man Who Would Not Die (2008)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

<t>Daje daje. Robota gitarowa potężna. Wokal Blaze'a taki jak zwykle. Dla mnie bardzo dobry, ale jak ktoś go nie polubił wcześniej to w przypadku tego albumu na pewno nie doświadczy olśnienia</t>
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

<t>W Ironach męczył mnie strasznie .Solowo o wiele lepiej , ale bez zachwytu.</t>
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

<t>Póki co pierwsza dziesiątka tego roku - energia połączona umiejętnie z klimatem a to chyba się ostatnio muzykom często nie udaje</t>
kozak
Posty: 315
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: kozak »

<r><QUOTE author="progmetal"><s>
progmetal pisze:</s>W Ironach męczył mnie strasznie .Solowo o wiele lepiej , ale bez zachwytu.<e>
</e></QUOTE>

Bez przesady, płyty z jego udziałem są IMO lepsze od ostatnich dokonań Dziewicy z Dick In Son-em<br/>
A z nowej solo Blaze'a słyszałem zaledwie dwa numery, tytułowy oraz Blackmailer, jesli calosc utrzymana jest na tym poziomie to powinno być nieźle</r>
S.IX
Posty: 1032
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: S.IX »

<t>odstawiam na jakis czas... niech dojrzeje...<br/>
co do solowego Blaze to brzmi on o niebo lepiej w porowaniu z tym co robil z IM...<br/>
odnosnie plyt IM z B to powiem ze TheXFactor bardzo lubie, natomiast nastepna juz niezbyt... po "reaktywacji" IM nagralo IMO swietny "BraveNewWorld" a potem juz coraz gorzej...</t>
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

<t>Wszystkie 3 albumy Blaze'a po odejściu z IM więcej niż bardzo dobre (czwórkę jeszcze obsłuchuje, ale raczej podtrzyma tę tradycję<br/>
), ale żadna "The X Factor" nie przebiła</t>
Marcin
Posty: 214
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Marcin »

<t>Zgadzam się, "The Man Who Would Not Die" to dla mnie najlepsza płyta Blaze'a od czasu "Silicon Messiah".<br/>
Chociaż jego następne albumy były ok, to tym razem zmiana składu naprawdę pomogła.<br/>
Może zmienię zdanie po kolejnych przesłuchaniach, ale teraz wszystko na tej płycie wydaje się świetne.</t>
Sebol
Posty: 2604
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sebol »

<t>A ja mam zupełnie inaczej niż Marcin. Silicon Messiah i najnowsza podobają mi się nieco mniej, za to Tenth Dimension oraz Blood And Belief rządzą jak dla mnie. No ale z nowym albumem muszę się jeszcze lepiej osłuchać, kilka kawałków ostro daje radę<br/>
_________________</t>
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

<t>Słaby ruch w tym temacie..<br/>
Ale się jakoś nie dziwię, bo mi nadal nie chce się tego słuchać.<br/>
Jeszcze nie ta pora...</t>
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14885
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

<r>Słaby ruch , bo małpek , który sławił Blaze'a jest w innym miejscu . A reszta mówi , źe Zblazowany daje radę, ale bez szaleństwa . No i ta barwa .... ja nie jestem w stanie tego przeskoczyć , źeby nie wiem jak zajebisty materiał stworzył . To tak jak z Hoghartem , nie daję rady i juź .<br/>
_________________<br/>
<URL url="http://www.zbychowka.eu/">http://www.zb ... </URL><br/>
<URL url="https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... <LINK_TEXT text="https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283">https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... ></URL></r>