Warrel Dane - Shadow Work

Wszystko o płytach 2018 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

mam już CDka, słuchałem dwa razy
i zgadzam się z opinią, że tym razem materiał bliski ostatnim poczynaniom Nevermore... choć wyczuwa się brak ręki Loomisa
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

Posłuchałem i... No nie wiem, nic się nie zadziało. Materiał w cholerę mało chwytliwy. Trzeba będzie drążyć dalej.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Tomek/Nevermore pisze:mam już CDka, słuchałem dwa razyi zgadzam się z opinią, że tym razem materiał bliski ostatnim poczynaniom Nevermore... choć wyczuwa się brak ręki Loomisa
Mam podobnie, gitary jakby nie takie, ale i tak jest lepiej niż myślałem.
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

łyknąłem - potrzebowałem na to 4 podejścia, ale wkręciła mi się ta płyta... choć bez udziału Loomisa, ale brzmi cholernie nevermore'owo... dużo dobrej jazdy, dużo wywijania... no i Warrel podołał (a są to partie wokalne z wstępnych sesji, teoretycznie pierwowzory, niekoniecznie ostateczne wersje - gdy o kształt linii wokalnych idzie)
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

A mi się dziwnie zzagrobowej płyty WD słucha...
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

A mi się dziwnie zzagrobowej płyty WD słucha...
miałem identycznie, przez pierwsze dwa podejscia
Awatar użytkownika
Roggi
Posty: 167
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Roggi »

Słabe to niestety, odgrzewać kotlety też trzeba jednak umieć
.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Strasznie smutna i przygnębiająca płyta, forma Warrela słaba,ale i tak jest w kilku momentach ta magia.Pierwsze 4 numery są OK, reszta słaba, nie wspominając już o coverze.Najlepszy chyba
As Fast as the Others
, taki Nevermorowy z świetnym wokalem. Słychać,że to wszystko jest tak posklejane, wokale ponakładane i muzyka momentami nie pasująca do śpiewu.
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Reszta słaba? Dla mnie "Rain" i "Mother Is a Word for God" to obok "As Fast as the Other" najlepsze momenty na płycie.
A co do wokali, harmonii na "Shadow Work" jest właśnie wyjątkowo mało, bo realizator nie miał czego nakładać. M.in. dlatego część partii Dane'a brzmi tak surowo.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Corpseone
Posty: 413
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Corpseone »

Moim zdaniem to bardzo dobra płyta, choć mogła być o wiele lepsza. Gdyby tylko Warrel mógł ją dokończyć, bo właśnie czasami wokalom czegoś brakuje (np. w utworze tytułowym). Momentami jest do złudzenia nevermorowato pod względem muzycznym. Przez to, że krążek jest tak krótki, to bardzo szybko przelatuje. Według mnie nie ma na nim jakichś gorszych fragmentów, a cover The Cure jest nieźle odjechany.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE