Primal Fear - Metal Commando

Wszystko o płytach 2020 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

Voltan pisze:spoko płytaoczywiście nic nowego, ale nadal czołówka takiego grania
Imo gorzej niż Apocalypse ale parę momentów jest (eg. "My name is fear" czy "Raise Your Fists").
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Trochę nierówna ta płyta.
W minionej dekadzie przede wszystkim "Delivering The Black".
Kubeusz
Posty: 574
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kubeusz »

Dupy nie urwało ale bardziej mi się podoba niż Apocalypse.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Sanctified pisze:Refren słaby i jak doklejony z innego kawałka. Tekst już tradycyjnie z generatora.
No, totalny generator. Ale widze ze PF ma armie fanow ostatnimi czasy. Tylko Niemcy czy tez poludniowa Ameryka? Dziwny sie z nich zespol zrobil. Taki w sumie dla nikogo - ani gladki, ani ciezki. Tylko Ralf i gladki i ciezki.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

W zasadzie słucham tylko debiutu, potem mogliby się rozwiązać bez szkody ani dla siebie, ani dla słuchaczy.
_________________
Litera Tura - blog literacki, co się kulom nie kłaniał
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

Biorąc pod uwagę, że wiele lat później stali się czołowym bandem na niemieckiej scenie, to jednak chyba ze szkodą przynajmniej dla siebie
Kubeusz
Posty: 574
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kubeusz »

Primal to jest taki fajny heavy który może lecieć w kuchni, żeby stara nie darła ryja.
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

O dziwo płyta lepsza od poprzedniej. Wpada w ucho. Znalazło się także coś, czego nigdy nie było. Ta akustyczna ballada fajna jest.
Nie rozumiem tylko Scheepersa dlaczego robi sobie krzywdę elektroniką nakładaną na głos.