Pain Of Salvation - Panther
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
numer z cyklu jak zmarnować 3,5 minuty.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Na nową płytę PoS zawsze czekam z ciekawością
Co wymyśli tym razem Daniel. Tym razem nie zaskoczył i znowu mnie zaskoczył. O ile poprzedni album był w miarę przewidywalny,ten nie jest. Wraca stary gitarowy i nie ma gitar, a to zaskoczenie,znaczy są, ale akustyczne bardzo dobre,ale te elektryczne to już nie wiem jak nazwać, brzęczeniem,pierdzeniem,bo na pewno nie graniem, a już na pewno nie metalowym, ale to akurat nie dziwi,bo Daniel metalowcem nigdy nie był.Brzmienie na tej płycie jest straszne, przytłumione, brzęczące, dudniące bębny jak gdyby ktoś walił w deskę.Dziwne, bo w momentach akustyczno-wokalnych jest całkiem dobrze. Jedyne co jest tu klarowne, to wokal Daniela,genialny. Gdyby nie to dałbym sobie spokój z pisaniem o tej płycie. Nie wiem jak można było tak zjebac brzmienie.
Teraz kompozycje, bo te są bardzo dobre, momentami genialne.Accelerator to jeden z najlepszych numerów na krążku, ciekawie zaaranżowany z pomysłem. Później jest tak średnio i w Wait robi się genialnie jak stary dobry PoS.Nastepny numer też przedni,tylko znowu to burczenie gitar, może to bas, już sam nie wiem.Fur jest zbędny, tytułowy ciekawy patent jaki już był na The Perfect Element.Co ciekawe na płycie nie ma ani jednej solówki!
Prawie,bo w ostatnim kawałku jest do tego genialna,najlepsza jaką słyszałem w tym roku.13 minutowy Icon zaczyna się niemożliwym jazgotem, brzęczeniem, pewnie tak miało być,ale nagle przestaje dawać po uszach i wchodzi delikatnia gitara i wokal,potem ta solówka i to jest jeden z najlepszych numerów na płycie.Mogl być genialny,ale jazgotu nie znoszę.Specjalnie słuchałem na słuchawkach,ale były momenty, gdzie myślałem, że sprzęt mi nawalił.
Nie wiem co myśleć o tej płycie, ale będę wracał,bo jest ciekawie,tylko szkoda, że przez ten zjebany mix nie jest a mogło być genialnie.
Co wymyśli tym razem Daniel. Tym razem nie zaskoczył i znowu mnie zaskoczył. O ile poprzedni album był w miarę przewidywalny,ten nie jest. Wraca stary gitarowy i nie ma gitar, a to zaskoczenie,znaczy są, ale akustyczne bardzo dobre,ale te elektryczne to już nie wiem jak nazwać, brzęczeniem,pierdzeniem,bo na pewno nie graniem, a już na pewno nie metalowym, ale to akurat nie dziwi,bo Daniel metalowcem nigdy nie był.Brzmienie na tej płycie jest straszne, przytłumione, brzęczące, dudniące bębny jak gdyby ktoś walił w deskę.Dziwne, bo w momentach akustyczno-wokalnych jest całkiem dobrze. Jedyne co jest tu klarowne, to wokal Daniela,genialny. Gdyby nie to dałbym sobie spokój z pisaniem o tej płycie. Nie wiem jak można było tak zjebac brzmienie.
Teraz kompozycje, bo te są bardzo dobre, momentami genialne.Accelerator to jeden z najlepszych numerów na krążku, ciekawie zaaranżowany z pomysłem. Później jest tak średnio i w Wait robi się genialnie jak stary dobry PoS.Nastepny numer też przedni,tylko znowu to burczenie gitar, może to bas, już sam nie wiem.Fur jest zbędny, tytułowy ciekawy patent jaki już był na The Perfect Element.Co ciekawe na płycie nie ma ani jednej solówki!
Prawie,bo w ostatnim kawałku jest do tego genialna,najlepsza jaką słyszałem w tym roku.13 minutowy Icon zaczyna się niemożliwym jazgotem, brzęczeniem, pewnie tak miało być,ale nagle przestaje dawać po uszach i wchodzi delikatnia gitara i wokal,potem ta solówka i to jest jeden z najlepszych numerów na płycie.Mogl być genialny,ale jazgotu nie znoszę.Specjalnie słuchałem na słuchawkach,ale były momenty, gdzie myślałem, że sprzęt mi nawalił.
Nie wiem co myśleć o tej płycie, ale będę wracał,bo jest ciekawie,tylko szkoda, że przez ten zjebany mix nie jest a mogło być genialnie.
