Najlepsza hardrockowa/heavymetalowa płyta 1990 roku.
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
nawet w lesie jest gorąco
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
-
cry of the banshee
- Posty: 50
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
OK, moze nieprecyzyjnie się wyraziłem. Nie miałem na myśli rynku za Wielką Wodą, bo tam przecież już dużo wcześniej do czołówki mainstreamu wepchnął się KissOlej pisze:co do crazy world - mysle ze jednak ciezko mowic o przeoraniu mainstreamu w przypadku plyty ktore w USA nawet do 20ki bilboardu nie weszla
Natomiast w Europie, a już wschodniej na pewno, ilość emisji pościelówek z "Crazy World" (OK, zgoda, nie twierdzę, że to najlepsze utwory z płyty - idzie mi o ich znaczenie w "dziejach muzyki"
) w zwykłych radiostacjach/telewizjach (a nie audycjach dedykowanych ciężkim brzemieniom), świadczy wg mnie o tym, że coś się zmieniło. I podobnej rzeczy, może na jeszcze większą skalę, chwilę później dokonała "czarna" Metallica.
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
-
cry of the banshee
- Posty: 50
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
No właśnie!SwordMaster pisze:tak zwyczajnie po prostu średnia płyta z paroma dobrymi kawałkami/momentami. i tyle. aha - zajebista realizacja i produkcja. sekcja brzmi po prostu tak, że słuchałem jej dla tego brzmienia i płakałem.
Dzieło wybitne nie zawsze musi oznaczać, że każdy kawałek to muzyczny majstersztyk. To płyta przede wszystkim bardzo solidna, bardzo wg mnie równa, o świetnym brzmieniu i kilku chwytliwych kawałkach (w tym balladach), dzięki którym wypłynęła na szerokie wody. W dodatku ma kilka świetnych utworów (np. Sad but true, Of wolf and man, The god that failed), ale - jak napisałem - jest bardzo równa, więc całości słucha się z przyjemnością. I wszystko to sprawiło, że tak namieszała w historii muzyki, że dziś śmiało możemy ją tytułować dziełem wybitnym.
Teraz pozwolę sobie na prowokacyjny tekst, za który spodziewam się ataku hordy srogich fanów:
- ile muzycznie wybitnych utworów jest na "Reign in blood"? I czy przypadkiem - toutes proportions gardées! - obie płyty nie są w pewnym sensie porównywalne? Chodzi mi o oto, że w obu przypadkach oprócz kilku flagowych utworów pozostałe kawałki nie są dziełami genialnymi. Natomiast wydawnictwo jest stylistycznie dość zwarte, przebojowe (każde na swój sposób) i powala brzmieniem. Każde też było świeże, przełomowe i wytyczyło nową jakość w metalu.
Poddaję pod przemyślenie miłym melomanom...
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
-
cry of the banshee
- Posty: 50
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
K0stek pisze:cry of the banshee napisał:Teraz pozwolę sobie na prowokacyjny tekst, za który spodziewam się ataku hordy srogich fanów:- ile muzycznie wybitnych utworów jest na "Reign in blood"10, czyli tyle samo co na South of Heaven. Proste pytanie, prosta odpowiedź.
No cóż, przynajmniej tyle dobrze, że powstrzymałeś się z zaliczeniem do "wybitnych" - zremasterowanych bonusów dorzucanych na reedycji...cry of the banshee pisze:Teraz pozwolę sobie na prowokacyjny tekst, za który spodziewam się ataku hordy srogich fanów:- ile muzycznie wybitnych utworów jest na "Reign in blood"
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
Może i można dywagować czy faktycznie wszystkie utwory 2-8 można uznać za "wybitne" co nie zmienia faktu, że wszystkie prezentują poziom osiągalny naprawdę dla nielicznych. Życzyłbym sobie żeby wszystkie zespoły metalowe miały na swoim albumach "słabsze" kawałki na miarę Criminally Insane, Altar of Sacrifice czy innych
.
_________________
.
_________________
twój bezkrytycyzm jest mrocznie uroczy....zupełnie jak u mojego Bogusza, 13-letniego
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
