Metallica - Hardwired... To Self-Destruct

Wszystko o płytach 2016 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

piciu6 pisze:hollowman napisał:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...dokładnie tak, albo od starszego brata kolegi, co ma wujka w Niu Yorku
hollowman pisze:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...
Ja zacząłem się pod kątem zainteresowań muzycznych rozwijać w latach 90 tych a i tak wtedy trzeba było zbierać kasę na CD przez dwa miesiące, bo cena rzadko kiedy spadała poniżej 60 złotych. Nie było internetu na taką skalę jak teraz, nie było youtuba...Człowiek katował jeden album przez kilka miesięcy....
buhaj
Posty: 1539
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: buhaj »

Last Axeman pisze:piciu6 napisał:Last Axeman napisał:Dla niektórych już zawsze będzie chujowo, czego by nie grali. Zaobserwowałem już nawet niepokojącą tendencję deprecjonowania pierwszych płyt. Na zasadzie, że to niby wpływowe i mocne rzeczy, ale wcale nie tak zajebiste jak się mówi, więc Meta to zespół przeceniany i ogólnie "Slayer kurwa!!!"Co ciekawe z drugiej strony "Load" i "Reload", w okresie swoich premier mocno krytykowane, teraz mają z reguły dużo lepsze opinie niż wtedy.Jak Meta odjeżdżała daleko od thrashu to było larum, że porzucili swoje korzenie. Kiedy do nich wróciła (choć nie do końca) na "Death Magnetic" to dostała zjebkę, że to niby nic nowego, nawet że to zjadanie własnego ogona i generalnie bez sensu.Czasami jak to czytam to już nie wiem czy śmiać się czy płakać.ps. Powyższy post dotyczył zrzędzenia na styl. Poziom to odmienna kwestia.bo muzyka już nie cieszy jak kiedyś ? za łatwo i za dużo ? tak myślę, generalnie ludzie sie przypierdalają do wszystkiego, taka tendencja, mam wrażenie czasami, że się męczą słuchaniem .Racja. Okropna tendencja. Czasem to opiniowanie sięga poziomu komentowania poczynań np. Anny Lewandowskiej na onecieNigdy, nawet w okresie "Kill'em All", nie byli najszybsi na świecie, nigdy nie grali najciężej i najbardziej brutalnie ze wszystkich. Ale włączasz pierwsze płyty, szczególnie nr 2-4 i jest po prostu magia od początku do końca, riffy urywające dupę, melodie i klimat jedyne w swoim rodzaju. Stosunkowo rzadko do nich wracam, bo znam je na pamięć. Ale kiedy już włączę to nadal nie mam żadnych wątpliwości, że wówczas (i dzisiaj oczywiście też) nikt nie mógł/nie może im podskoczyć. Wychodziły płyty mniej więcej na tym samym poziomie (wiadomo Slayer, Megadeth itp.), ale o żadnej nie mogę powiedzieć, że jest lepsza.Po nowym albumie nie oczekuję tej samej magii co na wyżej wymienionych (to se ne vrati). Oczekuję bardzo dobrego, mocnego grania, które sprowokuje do tańca. Nie musi być czysto thrashowo, mogą być wpływy heavy - jak na dwóch udostępnionych numerach, mogą być też elementy serwowane na pothrashowych płytach (tak było z grubsza na "Death Magnetic" i bardzo lubię ten materiał). "Hardwired" i "Moth" wpisują się w moje oczekiwania i jeśli pozostałe premierowe utwory będą poprowadzone w podobny sposób i na podobnym poziomie, to myślę, że moje nadzieje zostaną spełnione.
piciu6 pisze:Last Axeman napisał:Dla niektórych już zawsze będzie chujowo, czego by nie grali. Zaobserwowałem już nawet niepokojącą tendencję deprecjonowania pierwszych płyt. Na zasadzie, że to niby wpływowe i mocne rzeczy, ale wcale nie tak zajebiste jak się mówi, więc Meta to zespół przeceniany i ogólnie "Slayer kurwa!!!"Co ciekawe z drugiej strony "Load" i "Reload", w okresie swoich premier mocno krytykowane, teraz mają z reguły dużo lepsze opinie niż wtedy.Jak Meta odjeżdżała daleko od thrashu to było larum, że porzucili swoje korzenie. Kiedy do nich wróciła (choć nie do końca) na "Death Magnetic" to dostała zjebkę, że to niby nic nowego, nawet że to zjadanie własnego ogona i generalnie bez sensu.Czasami jak to czytam to już nie wiem czy śmiać się czy płakać.ps. Powyższy post dotyczył zrzędzenia na styl. Poziom to odmienna kwestia.bo muzyka już nie cieszy jak kiedyś ? za łatwo i za dużo ? tak myślę, generalnie ludzie sie przypierdalają do wszystkiego, taka tendencja, mam wrażenie czasami, że się męczą słuchaniem .
Last Axeman pisze:Dla niektórych już zawsze będzie chujowo, czego by nie grali. Zaobserwowałem już nawet niepokojącą tendencję deprecjonowania pierwszych płyt. Na zasadzie, że to niby wpływowe i mocne rzeczy, ale wcale nie tak zajebiste jak się mówi, więc Meta to zespół przeceniany i ogólnie "Slayer kurwa!!!"Co ciekawe z drugiej strony "Load" i "Reload", w okresie swoich premier mocno krytykowane, teraz mają z reguły dużo lepsze opinie niż wtedy.Jak Meta odjeżdżała daleko od thrashu to było larum, że porzucili swoje korzenie. Kiedy do nich wróciła (choć nie do końca) na "Death Magnetic" to dostała zjebkę, że to niby nic nowego, nawet że to zjadanie własnego ogona i generalnie bez sensu.Czasami jak to czytam to już nie wiem czy śmiać się czy płakać.ps. Powyższy post dotyczył zrzędzenia na styl. Poziom to odmienna kwestia.
DObrze powiedziane. Trafione w punkt
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

hollowman pisze:piciu6 napisał:hollowman napisał:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...dokładnie tak, albo od starszego brata kolegi, co ma wujka w Niu YorkuJa zacząłem się pod kątem zainteresowań muzycznych rozwijać w latach 90 tych a i tak wtedy trzeba było zbierać kasę na CD przez dwa miesiące, bo cena rzadko kiedy spadała poniżej 60 złotych. Nie było internetu na taką skalę jak teraz, nie było youtuba...Człowiek katował jeden album przez kilka miesięcy....
piciu6 pisze:hollowman napisał:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...dokładnie tak, albo od starszego brata kolegi, co ma wujka w Niu Yorku
hollowman pisze:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...
Ronnie James Dio powiedział w jednym z wywiadów, że dziś są takie czasy, że artysta powinien się czuć spełniony kiedy słuchacz wysłucha albumu od początku do końca. Takie mamy czasy, że sieć bombarduje nas natłokiem informacji, filmów, muzyki itd itp. Sukcesem jest jeśli ktoś zatrzyma się przy czymś na dłużej. Szczególnie dotyczy to muzyki. Sam pamiętam jak kiedyś słuchałem kilku albumów na okrągło i jeśli nie były najlepsze to znałem je na pamięć i lubiłem,a to też dlatego, że innych nie miałem i słuchałem tego co mam pod ręką. Ale ja jestem stary, a młodzież nie zna takich czasów. -emoji-
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

Kirk pisze:hollowman napisał:piciu6 napisał:hollowman napisał:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...dokładnie tak, albo od starszego brata kolegi, co ma wujka w Niu YorkuJa zacząłem się pod kątem zainteresowań muzycznych rozwijać w latach 90 tych a i tak wtedy trzeba było zbierać kasę na CD przez dwa miesiące, bo cena rzadko kiedy spadała poniżej 60 złotych. Nie było internetu na taką skalę jak teraz, nie było youtuba...Człowiek katował jeden album przez kilka miesięcy....Ronnie James Dio powiedział w jednym z wywiadów, że dziś są takie czasy, że artysta powinien się czuć spełniony kiedy słuchacz wysłucha albumu od początku do końca. Takie mamy czasy, że sieć bombarduje nas natłokiem informacji, filmów, muzyki itd itp. Sukcesem jest jeśli ktoś zatrzyma się przy czymś na dłużej. Szczególnie dotyczy to muzyki. Sam pamiętam jak kiedyś słuchałem kilku albumów na okrągło i jeśli nie były najlepsze to znałem je na pamięć i lubiłem,a to też dlatego, że innych nie miałem i słuchałem tego co mam pod ręką. Ale ja jestem stary, a młodzież nie zna takich czasów. -emoji-
hollowman pisze:piciu6 napisał:hollowman napisał:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...dokładnie tak, albo od starszego brata kolegi, co ma wujka w Niu YorkuJa zacząłem się pod kątem zainteresowań muzycznych rozwijać w latach 90 tych a i tak wtedy trzeba było zbierać kasę na CD przez dwa miesiące, bo cena rzadko kiedy spadała poniżej 60 złotych. Nie było internetu na taką skalę jak teraz, nie było youtuba...Człowiek katował jeden album przez kilka miesięcy....
piciu6 pisze:hollowman napisał:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...dokładnie tak, albo od starszego brata kolegi, co ma wujka w Niu Yorku
hollowman pisze:Przypierdalają w szczególności do MetkiCo innego gdyby Moth to the flame wyszło na singlu winylowym gdzieś między Master Of Puppets a Justice...i żeby trzeba było polować na niego w radio żeby sobie nagrać na taśmę...
No baa... ja kiedyś (przecież "w dawnych czasach" kupowało się zwyczajnie muzykę w ciemno, ewentualnie po przeczytaniu recenzji w jakimś tam Metal Hammerze) słuchałem nawet chujowych płyt i znałem je na pamięć, tylko dlatego że wydałem na nie kasę
Po latach (zazwyczaj nie sprzedaję płyt) akurat to co kiedyś było dla mnie na maxa chujowe, dzisiaj mi się zajebiście podoba...
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Teraz duzo frajdy sprawia wyszukiwanie kompletnie nieznanych, a świetnych płyt. Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne. Ile syfu wtedy powstalo pod szyldem "metal" to szkoda gadac, ale na kazde 15 syfnych płyt przypada jedna perełka.
PrzystojnyBartłomiej
Posty: 36
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: PrzystojnyBartłomiej »

Przesłuchałem nowy wałek i stwierdzam, że pierwszy był o wiele lepszy. Ale nawet jeśli album będzie na podobnym poziomie, co nowy utwór, to wyjdzie najlepsza płyta od czasu black albumu.
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.
Lata 90te były chyba czarną dziurą klasycznego metalu. Wiele najlepszych zespołów wtedy się niesamowicie "skurwiło"...
Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4200
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sonen »

hollowman pisze:Cytat:Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.Lata 90te były chyba czarną dziurą klasycznego metalu. Wiele najlepszych zespołów wtedy się niesamowicie "skurwiło"...
Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

hollowman pisze:Cytat:Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.Lata 90te były chyba czarną dziurą klasycznego metalu. Wiele najlepszych zespołów wtedy się niesamowicie "skurwiło"...
Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.
Ciekawe jest to, że lata 1991-1997 uchodzą za czasy jakiegoś legendarnego kryzysu heavy metalu. A przecież to tylko 6 lat było. Dziś takie fale sa na porządku dziennym. Zupełnie zmienia się perspektywa jak metal nie ma dziesięciu a czterdzieści lat
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

w tamtych czasach mody miały dużo większe znaczenie, bo bez wsparcia wytwórni muzycznych zespoły nie mogły funkcjonować
teraz każdego stać na nagranie płyty, koszty związane z tym wszystkim są znacząco mniejsze, więc każdy może grać co chce i nikt szczególnie dużo nie traci, jeśli się to nie sprzeda - dlatego muzycy nie próbują już brać się za granie, którego nie rozumieją

Wróć do „Płyty 2016”