No co Ty? Przecież ten krążek kopie niemiłosiernie, a gitary tną aż miło, niewielka dawka melodii niczego tu nie zmienia. Poza tym nie mówimy o "nieskrępowanej mocy" w kontekście brutalnego thrashu, ale raczej w kontekście bardziej klasycznego thrash'u środka, który przecież nigdy melodii się całkowicie nie wypierałTo nic złego w sensie jakości, no ale do "nieskrępowanej thrashowej mocy" to jednak daleko
Annihilator
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Spoko, ale Dark Angel i Demolition Hammer to już brutalizatory, więc jeśli wziąć je jako punkt odniesienia to pod względem "niczym nieskrępowanej thrashowej mocy" kasują co najmniej 3/4 ekip obracających się w tym podgatunku
W przypadku Annihilator zgoda - od początku był dość melodyjny, ale gdyby przymknąć ucho na ten aspekt to taki "Alice in Hell" jest czystą, choć różnorodną kosą
W przypadku Annihilator zgoda - od początku był dość melodyjny, ale gdyby przymknąć ucho na ten aspekt to taki "Alice in Hell" jest czystą, choć różnorodną kosą
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
pierwsze trzy płyty annihilatora są świetne, dopiero na "king..." można zauważyć obniżkę formy - album jest mniej spójny, brzmi trochę jak odrzuty z sesji do "set the world..." i "never, neverland". do tej pory zawsze preferowałem dwójkę, ale po kilku latach mi się już trochę przejadła i mocniej doceniłem debiut i hard'n'heavy na trzeciej płytce.
Ja najbardziej lubię "Never, Neverland", potem debiut. Niestety już po pierwszym podejściu odrzuciło mnie od "Waking the Fury" ze względu na brzmienie - nie mogę znieść, jak na całej płycie tak sieje piachem
Do tego krążka przyciągnął mnie "Ultra - Motion" i nadal lubię ten kawałek, ale słuchanie całej płyty jest dla mnie średnio wykonalne
Do tego krążka przyciągnął mnie "Ultra - Motion" i nadal lubię ten kawałek, ale słuchanie całej płyty jest dla mnie średnio wykonalne
