Metallica - Hardwired... To Self-Destruct

Wszystko o płytach 2016 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Strati pisze:1991-1997 uchodzą za czasy jakiegoś legendarnego kryzysu heavy metalu.
Nie wiem , gdzie 1991 uchodzi za rok legendarnego kryzysu... Ten rok jest jednym z najlepszych w ogole.
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

sonen pisze:hollowman napisał:Cytat:Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.Lata 90te były chyba czarną dziurą klasycznego metalu. Wiele najlepszych zespołów wtedy się niesamowicie "skurwiło"...
hollowman pisze:Cytat:Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.Lata 90te były chyba czarną dziurą klasycznego metalu. Wiele najlepszych zespołów wtedy się niesamowicie "skurwiło"...
Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne.
Zwracam uwagę na cudzysłów.
W tym dziesięcioleciu - pomijając jeszcze 91 nastąpił kryzys w klasycznym metalu, pojawił się Grunge, metal nowoczesny (nu metal), metalcore itp itd...
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

pan_Heathen pisze:Teraz duzo frajdy sprawia wyszukiwanie kompletnie nieznanych, a świetnych płyt. Szczegolnie lata 1990-99 sa pod tym wzgledem swietne..
Dokładnie,wiele więcej płyt rocznie znajduje starszych i nieznanych mi niż premier
Co do Metalliki,to jakieś pierdoły wypisujecie.Zespół od lat nagrywa słabe płyty i dlatego się ludzie czepiają,jakoś Death Angel (po powrocie) nagrywają zajebiste albumy i nie marudzą jak mają być supportem dla jakichś death metalowych cieniasów.Exodus też gra znakomite płyty (ostatnia im nie wyszła)ale poprzednie świetne,to samo Testament,Megadeth,Flotsam...
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

Ciekawe jest to, że lata 1991-1997 uchodzą za czasy jakiegoś legendarnego kryzysu heavy metalu. A przecież to tylko 6 lat było
W tym dziesięcioleciu - pomijając jeszcze 91 nastąpił kryzys w klasycznym metalu, pojawił się Grunge, metal nowoczesny (nu metal), metalcore itp itd...
owszem do glosu doszły nowe odmiany rocka/metalu, ale klasyczny metal nie zginął, wyszło w tym czasie całkiem sporo dobrych płyt, także na poletku klasycznych gatunków metalu...
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Tomek/Nevermore pisze:Cytat:Ciekawe jest to, że lata 1991-1997 uchodzą za czasy jakiegoś legendarnego kryzysu heavy metalu. A przecież to tylko 6 lat byłoja bym nawet skrócił ten okres do lat 4 (1993-97)Cytat:W tym dziesięcioleciu - pomijając jeszcze 91 nastąpił kryzys w klasycznym metalu, pojawił się Grunge, metal nowoczesny (nu metal), metalcore itp itd...owszem do glosu doszły nowe odmiany rocka/metalu, ale klasyczny metal nie zginął, wyszło w tym czasie całkiem sporo dobrych płyt, także na poletku klasycznych gatunków metalu...
Ciekawe jest to, że lata 1991-1997 uchodzą za czasy jakiegoś legendarnego kryzysu heavy metalu. A przecież to tylko 6 lat było
W tym dziesięcioleciu - pomijając jeszcze 91 nastąpił kryzys w klasycznym metalu, pojawił się Grunge, metal nowoczesny (nu metal), metalcore itp itd...
Po 91 roku gdy thrash już zaczynał padać do głosu doszedł PROGRESSIVE METAL,bo to wtedy najbardziej znane dziś zespoły nagrywały swoje najlepsze płyty --Fates Warning (choć oni już wcześniej szturmowali na tym polu),Dream Theater,Psychotic Waltz,Sieges Even,Leviathan,Queensryche(Promised Land),Threshold,Conception,Vauxdvihl,Ayreon,Voivod(przestali grać thrash),Symphony X,Shadow Gallery,Power Of Omens i masa innych.
Awatar użytkownika
Burzum666
Posty: 592
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Burzum666 »

hollowman pisze:akurat to co kiedyś było dla mnie na maxa chujowe, dzisiaj mi się zajebiście podoba...
To ja ukuratnie mam odwrotnie. Kupowało się cała masę rzeczy i były dobre, albo mniej dobre. Nie przypominam sobie, abym jakoś strasznie się naciął. Teraz natomiast, jak odpalę coś co całe wieki nie słuchałem, to jak mi to się mogło podobać? No jak? Wracając do Metallici, to w latach 80-tych, byli bezkonkurencyjni. Dałbym się za nich pokroić. Nowy numer jest najlepszym ich kawałkiem od 97 roku, ale czy faktycznie aż tak dobrym? Oni tak długo nie nagrali nic na poziomie, że jak się pojawił w miarę udany kawałek to są achy i ochy. Bo nagrywali legendarne płyty z cudownymi numerami. Mam paru znajomych, którzy podniecali się fejkami z youtuba. Stary numer dzieciarni wstawić kawałek Evile i podpisać jako nowy numer Mety. Kilkakrotnie ludziska udostępniali kawałek i jarali się "I jest prawdziwa Metallica". Jak się dowiedzieli prawdy, to "o to nie Meta?" i jakoś kawałek już nie był taki fajny, nie zamierzali nawet posłuchać płyty, a przecież taki świetny numer.
Pierwsze co wkurwia w tych dwóch numerach to Urlich. Dwa bębenki sobie wziął i nawala. Jak on to robił, że wcześniej mnie tak nie nerwicował? Nie wiem. Numer nawet spoko, ale refren jest strasznie chujowy, wręcz popowy. Straszne gówno, do jego momentu było w miarę dobrze. Jest poprawa, ale czy aż taka, jaką można by się spodziewać? Raczej nie.
_________________
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

progmetall pisze:Co do Metalliki,to jakieś pierdoły wypisujecie.
Podkreślałem, że chodzi o niekończące się narzekania na graną w danym momencie przez Metallikę stylistykę - jaka by ona nie była. Poziom to odrębna kwestia. Mnie wprawdzie większość mniej lub bardziej pasi, natomiast potrafię zrozumieć jeśli komuś nie pasi w ogóle. Ty jak widać nie.
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

"I jest prawdziwa Metallica". Jak się dowiedzieli prawdy, to "o to nie Meta?" i jakoś kawałek już nie był taki fajny, nie zamierzali nawet posłuchać płyty, a przecież taki świetny numer.
Sęk w tym że gdyby Metka naprawdę nagrała taki numer, tzw "fani" zaczęliby pierdolić i tak że zjada ogon, że kawałek jest wtórny i mało odkrywczy etc etc.
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Fajnie, że wam się tak podoba. Ja niestety czuję lekki zawód. Tzn. nie jest źle i cały czas liczę na dobry album, ale jak na razie są to dla mnie gorsze rzeczy od Death Magnetic. Główny minus to powtarzanie jednego riffu/motywu w kółko jakby nie wiem jak był zajebisty
W Moth irytuje mnie ten main riff, imo wymyślony na kolanie. Intro, refren i solo ok. Wokal/barwa Heta też ok.
Jeszcze jedna odrębna trochę kwestia, którą chciałem też szerzej poruszyć to brzmienie/produkcja. Jest dobre ale bardzo podobne do tego z DM, przez co album nie będzie brzmiał jakoś świeżo, nic tu nas nie zaskakuje. Oni (i nie tylko oni bo większość kapel w latach 70-80-90) zawsze mieli tak, że każdy kolejny album miał zupełnie inne charakterystyczne brzmienie/produkcję, do którego trzeba było się chwilkę przyzwyczaić. Wynikało to z tego, że dopiero pojawiał się sprzęt/technologie do "metalu" i też dopiero uczono się sztuki rejestracji tegoż. Muzycy/producenci szeroko więc eksperymentowali co dawało często bardzo ciekawe, ciągle oryginalne, nowe jakościowo efekty. Każde brzmienie było wizytówką poszczególnego albumu. Można wręcz poznać jaki to album jakiej kapeli już po samym brzmieniu, które nierzadko też wyznaczało trendy. Dziś mamy już utarte wzorce/schematy/receptury na metal, wszystko to jest podobne przez co mało charakterne. Owszem, to obiektywnie pewnie lepsze produkcje, z lepszego sprzętu i większej wiedzy/doświadczenia, ale co z tego skoro bez tego dodatkowego elementu, który nadawał kiedyś płytom klimat/atmosferę, "własne ja", "duszę" (jakkolwiek to brzmi
)
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Meltorm pisze:Fajnie, że wam się tak podoba. Ja niestety czuję lekki zawód. Tzn. nie jest źle i cały czas liczę na dobry album, ale jak na razie są to dla mnie gorsze rzeczy od Death Magnetic. Główny minus to powtarzanie jednego riffu/motywu w kółko jakby nie wiem jak był zajebistyW Moth irytuje mnie ten main riff, imo wymyślony na kolanie. Intro, refren i solo ok. Wokal/barwa Heta też ok.Jeszcze jedna odrębna trochę kwestia, którą chciałem też szerzej poruszyć to brzmienie/produkcja. Jest dobre ale bardzo podobne do tego z DM, przez co album nie będzie brzmiał jakoś świeżo, nic tu nas nie zaskakuje. Oni (i nie tylko oni bo większość kapel w latach 70-80-90) zawsze mieli tak, że każdy kolejny album miał zupełnie inne charakterystyczne brzmienie/produkcję, do którego trzeba było się chwilkę przyzwyczaić. Wynikało to z tego, że dopiero pojawiał się sprzęt/technologie do "metalu" i też dopiero uczono się sztuki rejestracji tegoż. Muzycy/producenci szeroko więc eksperymentowali co dawało często bardzo ciekawe, ciągle oryginalne, nowe jakościowo efekty. Każde brzmienie było wizytówką poszczególnego albumu. Można wręcz poznać jaki to album jakiej kapeli już po samym brzmieniu, które nierzadko też wyznaczało trendy. Dziś mamy już utarte wzorce/schematy/receptury na metal, wszystko to jest podobne przez co mało charakterne. Owszem, to obiektywnie pewnie lepsze produkcje, z lepszego sprzętu i większej wiedzy/doświadczenia, ale co z tego skoro bez tego dodatkowego elementu, który nadawał kiedyś płytom klimat/atmosferę, "własne ja", "duszę" (jakkolwiek to brzmi)
bardzo ładnie to ująłeś, w sensie kwestie brzmienia i produkcji, nie zgadzam sie tylko z odniesieniem do ostatniej płyty
z innej mańki, natknąłem się na taką oto formę recenzji utworu, WTF??!!
https://www.youtube.com/watch?v=r67bnHDRWgs
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283

Wróć do „Płyty 2016”