Strona 13 z 17

: pt lip 05, 2013 7:16 am
autor: mrSin
Alvacast pisze:Gdyby jednak śpiewał jeszcze 5 lat dłużej, to wszyscy by darli bekę z BS i by powstały większe potworki niż TE czy NSD
Napisałeś to poważnie czy to rodzaj żartu, którego nie łapię?

: pt lip 05, 2013 7:45 am
autor: Alvacast
A z Ozzym powstałyby H&H czy MR? Pomyśl trochę chłopie.

: pt lip 05, 2013 8:34 am
autor: piciu6
Alvacast pisze:Nieco pojmuję twoj punkt widzenia, ale ten kij ma 2 końce.Ozzy beczał i nigdy nie śpiewał, ale bez niego legendy pierwszych pięciu BS by nie było, ok.Gdyby jednak śpiewał jeszcze 5 lat dłużej, to wszyscy by darli bekę z BS i by powstały większe potworki niż TE czy NSD, pamiętamy wszyscy, że dwa pierwsze solowe Ozzki to również zasługa Rhoadsa nie trzesącego się za mikrofonem kozła.Dlatego podpisuję sie tu raczej pod wypowidzią scalda - Martin był najlepszy na przełom lat 80-90, w dodatku w jego wokalu nic złego nie ma.
faktem jest że doszli wtedy do ściany bo Ozz przeginał z uzywkami i nie czuł bluesa z resztą kapeli, zakrecił sie całkowicie, takie sytuacje przeżywały wszystkie wielkie kapele i tylko nielicznym udało się to przezwycieżyć, zrobić przerwę , zresetować sie i wrócić silniejszym( patrz RUSH) Kto wie czy by to nie zagrało ponownie po przerwie, Ozz postawiony na nogi przez Sharon i zestymulowany przez Randy'ego popełnił na dzień dobry genialny album, pózniej było równie zajebiście, wiec kto wie, a bawiąc sie dalej w gdybanie, to przecież najpierw był Dio i gdyby Iommi opanował sytuacje to nie byłoby Martina, ale tez solowego DIO niestety. Nie jestem przekonany, czy Gillen nie byłby lepszy( chociaz obaj podobnie operuja głosem, Ray ma troche wyzsza tonację)bo Hughes ze swoimi ciagotami soulowymi na pewno nie choć to lepszy wokalista niz Martin i zdecydowanie ciekawsza osobowość.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283

: pt lip 05, 2013 9:27 am
autor: Burzum666
Martin nawet jak śpiewa utwór Megadethu to wypadła bardzo źle. Pomimo, że HC i Tyr są świetne, to Martin jako wokalista jest bardzo słaby.
_________________

: pt lip 05, 2013 9:37 am
autor: pan_Heathen
chyba Cie pogięło.

: pt lip 05, 2013 11:15 am
autor: Last Axeman
Chyba tak, a argument związany z Megadeth z dupy.

: pt lip 05, 2013 11:24 am
autor: pan_Heathen
Rownie dobrze moglbym napisac, ze King Diamond to bardzo slaby wokalista bo a) nie lubie go, b) nie poradzilby sobie w coverze takiego dajmy na to... Brutality. Jedno i drugie prawda. Pomimo iz muzycznie KD i MF sa swietne, oczywiscie.

: pt lip 05, 2013 11:27 am
autor: Burzum666
Mustaine nigdy wielkim śpiewakiem nie był, nie trzeba 25 oktaw aby zaśpiewać lepiej i jak mu wyszło? Tragicznie. Mnie Martin nudzi i nic na to nie poradzę.
http://www.youtube.com/watch?v=z5oqH0TPvJs
_________________

: pt lip 05, 2013 11:35 am
autor: pan_Heathen
W tym kawalku Martin wypada zle, ciezko tego sluchac. To co ja o nim pisze odnosi sie do jego formy sprzed 20 lat - w koncu rozmawiamy w kontekscie jego epizodu z BS. Moze mu juz glos siadl.

: pt lip 05, 2013 11:53 am
autor: KingOdin
Nie wyobrażam sobie, żeby na takich albumach jak HC czy Tyr zaśpiewał ktoś inny. To raz.
Dwa - wiadomo, że pierwszy wokalista każdego zespołu uznanego za pionierski, zawsze będzie miał status kultowy. Gdyby na początku w BS nie było kozy, tylko jakiś inny gość, to on byłby wychwalany po dziś dzień. Tak to już jest, proste.