Kodeks prawidłowego odbioru MUZYKI....
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
znalazłem ciekawy test, głównie dla tych, których empetrójki parzą w uszy i "na kilometr rozpoznają smród kompresji".
6 fragmentów utworów muzycznych z różnych gatunków w trzech wersjach- wav, mp3 128 kbps i mp3 320 kbps.
Oczywiście wiem, że test jest kompletnie niemiarodajny bo nie ma żadnego metalowego numeru ale można go potraktować zabawowo.
Słuchajcie głośno.
Mój wynik to strasznie wymęczone 4/6. Słuchałem na słuchawkach bezpośrednio z kompa.
https://www.npr.org/sections/therecord/ ... io-quality
6 fragmentów utworów muzycznych z różnych gatunków w trzech wersjach- wav, mp3 128 kbps i mp3 320 kbps.
Oczywiście wiem, że test jest kompletnie niemiarodajny bo nie ma żadnego metalowego numeru ale można go potraktować zabawowo.
Słuchajcie głośno.
Mój wynik to strasznie wymęczone 4/6. Słuchałem na słuchawkach bezpośrednio z kompa.
https://www.npr.org/sections/therecord/ ... io-quality
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
wynik: 2/6
odgadłem dwa pierwsze - te bardziej rockowe
słuchawki miałem kiepskie
co ciekawe najniższy bitrate eliminowałem od razu, schody były przy wyborze między 320 i wav.
taka ciekawostka, żeby się ze mnie pośmiać:
kiedyś dawno temu zrzucałem sobie oryginalne płyty do plików 128, musiałem gdzieś wyjechać i chciałem zabrać sobie dużo muzyki. ostatnią z przegrywanych płyt (to był Redemption - Snowfall On Judgment Day) zostawiłem w czytniku, pendrive ze zgraną muzyką też miałem podpięty pod usb. chcąc się utwierdzić w przekonaniu jak dużo tracę na jakości uruchomiłem playerka i przez kilka kawałków długo marudziłem jaka to kaszana ten cyfrowy sound, jak ja to przeżyję, może lepiej zgrać mniej płyt ale w wavie i hurrdurr co ja słucham.
potem chciałem sprawdzić inną płytę i okazało się, że z playerka leciał oryginał
_________________
podpis musi być zajebisty!
odgadłem dwa pierwsze - te bardziej rockowe
słuchawki miałem kiepskie
co ciekawe najniższy bitrate eliminowałem od razu, schody były przy wyborze między 320 i wav.
taka ciekawostka, żeby się ze mnie pośmiać:
kiedyś dawno temu zrzucałem sobie oryginalne płyty do plików 128, musiałem gdzieś wyjechać i chciałem zabrać sobie dużo muzyki. ostatnią z przegrywanych płyt (to był Redemption - Snowfall On Judgment Day) zostawiłem w czytniku, pendrive ze zgraną muzyką też miałem podpięty pod usb. chcąc się utwierdzić w przekonaniu jak dużo tracę na jakości uruchomiłem playerka i przez kilka kawałków długo marudziłem jaka to kaszana ten cyfrowy sound, jak ja to przeżyję, może lepiej zgrać mniej płyt ale w wavie i hurrdurr co ja słucham.
potem chciałem sprawdzić inną płytę i okazało się, że z playerka leciał oryginał
_________________
podpis musi być zajebisty!
