Olej pisze:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesitastad moja propozycja, aby zajmowac sie tymi albumami, ktora sa ekstremalne NA TLE innych dokonan w danym gatunku - RIB spelnia te kryteria tak samo jak inne, wymienione podczas dyskusji albumy.z freedom call wlacznie
Piotrek pisze:Oenologist napisał:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesitastad moja propozycja, aby zajmowac sie tymi albumami, ktora sa ekstremalne NA TLE innych dokonan w danym gatunku - RIB spelnia te kryteria tak samo jak inne, wymienione podczas dyskusji albumy.
Oenologist pisze:Piotrek napisał:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?Masz racje. W zasadzie gejgrind też byłby ekstremalny, szczególnie w obliczu image'u muzyków jako okrutnych sodomitówRóżne są poziomy i twarze ekstremy, ale ciężko tu obiektywnie wskazać co tą ekstremą faktycznie jest - bo czy przyspieszenie o 40%, czy obniżenie stroju o kilka tonów, czy też teksty o jakichś okrucieństwach - wszystko kwestia subiektywna...Ew. w obrębie gatunku można wskazać albumy, które przekraczają pewne granice...Ja w sumie się wychowałem na Mercyful Fate i dla mnie kwesita "przerażenia" "horroru" "strachu" w muzyce ekstremalnej to istotna kwesita
Piotrek pisze:Oenologist napisał:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzkiale tu nie chodzi o zadne "przerazenie" - albo mi sie wydaje, albo zaczales odbierac muzyke, szczegolnie metal, w kategoriach tego, co sie ostatnio dzieje w black metalu, lub tej czesci gatunku, ktora sie ostatnio jarasz.ekstrema ma rozne odmiany - RIB mnie nie przeraza, za to budzi inne, rownie skrajne emocje.na koncertach Slayera, ludzie wychodza zakrwawieni bo oberwali w mlynie - zareczam Ci, ze ani przez moment nie czuje sie w takich chwilach przerazenia (adrenalina robi swoje), co nie znaczy, ze nie nazwiesz tego ekstrema - chyba, ze sie myle?
Oenologist pisze:Panią Krysię z kiosku z pewnością by ten album przeraziłUwielbiam go do dziś, chociaż za każdym przesłuchaniem wydaje mi się bardziej ludzki
na przedzie, na przedzie