Strona 16 z 17
: śr sty 04, 2017 8:26 pm
autor: Est
Nie przypominajcie mi C64, nakręciłem się przy tym śrubokrętem za wszystkie czasy.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
: sob lis 11, 2017 11:57 am
autor: SwordMaster
z cyklu: nadrabianie zaległości
BLACK CRYPT
- 1992 - Amiga
Złote czasy Amigi, złote czasy dungeon crawlerów. A ten jest jednym z najlepszych w swoich czasach. Potrafi zaleźć za skórę. KLASYKA.
Jest jeszcze kilka tytułów wyłącznie na Amigę, które chciałbym ukończyć. Inaczej nie umrę w spokoju duszy i będę nawiedzał developerów od współczesnych rpg-ów.
ULTIMA 7 - Black Gate
- 1992 - Dos
Są takie tytuły, do których nie mogę się przekonać, choć teoretycznie spełniają wszystkie warunki aby je czcić. Seria Ultima do nich należy. Cała seria.
Jest to w ogóle seria dość specyficzna a każdy tytuł, w momencie ukazywania się, wyznaczał nowe standardy w komputerowej rozgrywce rpg. Kolejne tytuły mają swój określony ciąg zdarzeń w dobrze zbudowanym świecie, mają wyrazistego bohatera (-ów), fabułę etc. Seria Ultima cieszy się na świecie sporym kultem. Ale zauważyłem, że jest z nią tak - albo się ją czci albo nie cierpi. Ja chyba zostałem odsiany do tej drugiej grupy.
Moje pierwsze macanie Ultimy to nr 5 - jeszcze na Amidze. Nie grałem w tą część zbyt wiele, w momencie gdy stałem się posiadaczem Amisi na rynku było wtedy o wiele więcej ciekawszych tytułów. Sporo czasu spędziłem przy Ultima 6 - ale też zawsze mnie odciągało coś ciekawszego do grania, a w tamtych czasach była w tym duża konkurencja, nie tylko w rpg-ach.
Najwięcej czasu (i najwięcej podejść) poświęciłem właśnie na ULTIMA 7 - Black Gate. Już na pececie. I jak pisałem wcześniej - nie mam zielonego pojęcia dlaczego nie mogę się do Ultimy przekonać. Gra posiada:
- rozbudowany otwarty świat
- wielowątkową, nieliniową fabułę
- wielu wyrazistych bohaterów dobrze umocowanych w świecie
- niewiarygodną możliwość interakcji jak na rok 1992!
- multum broni i czarów, przedmiotów etc.
TEN ŚWIAT ŻYJE. To bardzo dobra gra, naprawdę świetna.
Ale po trzecim podejściu, gdzie zaszedłem naprawdę daleko, porzuciłem rozgrywkę. Nie ciągnie mnie do grania, a nawet momentami zmuszałem się aby ją mieć w katalogu "zaliczone".
Ktoś tu grał w Ultimy? Lubi ten świat?
_________________
podpis musi być zajebisty!
: sob gru 09, 2017 6:23 am
autor: SwordMaster
AMBERSTAR
- 1992 - Dos, Amiga
Grałem na Amidze. Bardzo dobra, długa i trudna gra ze złotego okresu (roku) gier RPG. Trudna - ale czy jakakolwiek gra z tamtych lat była łatwa?
Początek gry jest zniechęcający, nie wiadomo co zrobić, gdzie pójść, jesteśmy słabi i bije nas zwykły szczur. (nie ma strzałki, która nam mówi gdzie pójść, hehe) Doświadczenie i postęp uzyskuje się powoli, bardzo mozolnie i choć później jest trochę lepiej pod tym względem to - mimo bardzo dobrego scenariusza i historii bohatera - uczucie porzucenia dziecka w nieznanym świecie cały czas nam towarzyszy. Popychanie fabuły często odbywa się poprzez rozmowy – i to charakterystyczny patent z tamtych lat: niejednokrotnie musimy własnoręcznie wpisywać kluczowe hasła, np. imiona, na które zareagują nasi rozmówcy by dać nam jakąś kolejną wskazówkę lub przedmiot. Dodatkowo prawie każdy labirynt ma strażnika-zagadkę, którą trzeba rozwiązać bazując tylko na tym, czego dowiedzieliśmy się podczas gry. Sporo jest też elementów typowych dla gier adventure – użyć konkretny przedmiot w konkretnym miejscu o konkretnym czasie. No nic nam nie ułatwia rozgrywki. Nic.
Zalety gry to bez wątpienia otwarty świat, scenariusz i „realia” gry. Można jeździć konno, pływać statkiem i latać na orle. Trochę jednak brakuje immersji a świat jest dosyć sterylny. Mimo otwartego świata nie odczuwa się tu „życia gry poza graczem” jak choćby w Ultimie – no ale Ultima to akurat ideał pod tym względem i w tamtych czasach. Bardzo podoba mi się też to, że wartościowe przedmioty są naprawdę wartościowe – są rzadkie. Nie ma tak, że po każdej walce zostawiamy masę żelastwa +250, kolczugi do obrony przed wszystkim i stertę zwojów reinkarnacji. Walka toczona jest turowo, na taktycznej planszy z kwadratami ale ten element jest akurat średni.
Amberstar miał by częścią trylogii AmberWorld. Rok później, w '93 ukazał się Ambermoon - tylko na Amidze i tylko po niemiecku. Załamujący się rynek Amigowy i kłopoty Thalionu (wydawcy) sprawiły, że część trzecia nie została ukończona, choć trwały już zaawansowane prace. Developerzy przenieśli się do BlueByte i tam w '95 wydali grę Albion - na podobnej mechanice i w podobnym duchu.
Ambermoon czeka!
_________________
podpis musi być zajebisty!
: wt gru 25, 2018 2:41 pm
autor: SwordMaster
Zbliża się koniec roku, czas podsumowań. No to podsumuję co udało mi się osiągnąć w 2018 roku w temacie “zamierzam ukończyć wszystkie najważniejsze erpegi w historii”.
Wizards & Warriors
(2000)
Jej twórcą jest D.W Bradley, ceniony autor 5, 6 i 7 części serii Wizardry. Po opuszczeniu firmy Sir-Tech zapowiedział, że będzie pracował nad grą, którą wyda samodzielnie i będzie miał większy wpływ na jej ostateczny kształt. Długo jednak kazał czekać na efekt końcowy, prace się przeciągały, tym bardziej, że były to lata gdy grafika 3D zaczęła dominować na rynku a D.W Bradley zamierzał skorzystać z dobrodziejstw technologii. Prace się jednak mocno przeciągały, projekt wielokrotnie upadał, zmieniał tytuł i wydawcę i mniej więcej po 6 latach od zapowiedzi ukazał się wreszcie pod tytułem Wizards & Warriors. Niestety widać było, że nad grą pracowano długo i zwyczajnie gra odstawała technicznie od innych tytułów z tego samego roku. Na szczęście samo mięso rozgrywki było po prostu rewelacyjne. D.W Bradley nie uciekł za bardzo od swojego Wizardrowego dziedzictwa, i bardzo dobrze! Olbrzymi świat do zwiedzenia, mnóstwo postaci, cech, statystyk, ciekawy rozwój bohaterów i doskonały system magii. I tak jak w Wizardry (albo serii Might&Magic) kierujemy drużyną a walka odbywa się taktycznie w turach. Nie bez przyczyny o tej grze mówiło się Wizardry 7.5.
Kłopoty wydawnicze jak i pewna siermiężność techniczna sprawiły, że gra nie stała się bardziej znana odbiorcy z tamtych lat. Jednak dzisiaj, z prawie dwudziestoletniej perpektywy, nie ma to znaczenia. Gra jest już zwyczajnie retro i trzeba uzbroić się w odpowiednie nastawienie aby w nią zagrać. A warto! Bo w samej esencji rozgrywki sięga właśnie do złotych czasów ery cRPG.
Gra, jak nadmieniałem, ma trochę niedociągnięć - przede wszystkim w niewygodnym interfejsie - ale gdy się wciągniemy to wszystko blednie wobec wylewającej się hektolitrami miodności. Pod warunkiem, że lubisz staroszkolną filozofię rozgrywki.
Na osobną uwagę zasługują projekty labiryntów i lochów. Są WIELKIE I GENIALNE. Kto wie czy nie przewyższają pod tym kątem projektów z Might&Magic 6. Świetnie też wyglądają czary oraz udźwiękowienie gry.
Spędziłem przy tej grze ok. 150 godzin.
Eschalon: Book I
(2007)
Gra nowa ale stara. Czyli oldskulowe mięso w nowych szatach - podobnie jak Xulima opisywana przeze mnie w kilku postach wcześniej. Gra została obwołana "niezależnym tytułem rpg roku", i rzeczywiście widać tu pasję na każdym kroku. Tytuł doczekał się jeszcze dwóch równie dobrych (podobno) kontynuacji. Gra bardzo przyjemna, estetyczna i co najważniejsze, wciąga. Może to nie jest jakieś wielkie wyzwanie dla hardkorowca ale czasu spędzonego przy niej nie uważam za stracony.
Mass Effect
(2007)
Odwlekałem długo aż w końcu zagrałem. Co ja tu będę długo pisał - rewelacja w swojej klasie. Wszystko o tej grze napisano już w swoim czasie. Oczywiście można się spierać na ile ta gra jest RPG-iem, na ile strzelanką a na ile interaktywnym filmem.
Ultima Underworld: The Stygian Abyss
(1992)
Prawdopodobnie jedna z najważniejszych pozycji w historii gier komputerowych.
To na tej grze wzorowali się autorzy serii Elder Scrolls, to dzięki Ultimie dostaliśmy Doom'a - prawdopodobnie najważniejszą grę w historii gier.
Ultima nie jest może pierwszą grą w trybie 3D na świecie ale - jak to we wszystkich Ultimach bywa - wyprzedziła konkurencję o lata świetlne i wytyczyła drogę naśladowcom. To był po prostu cios prosto w pysk i kopniak w leżącego. Pełna interakcja z otoczeniem, dynamiczna walka, automapa, możliwość pływania i latania, przedmioty zostają tam gdzie je rzuciliśmy (hehe - do dzisiaj niektóre gry mają z tym problem), możliwość rozwiązywania problemów na różne sposoby, mapowanie tekstur, dynamiczne oświetlenie - w zależności czy paliła się latarnia czy pochodnia - no cuda na kiju w 1992 roku.
Do tego otwarty świat (o ile można tak można powiedzieć o zamkniętej 8-poziomowej otchłani, hehe), masz pełną możliwość wyboru i możeż pójść gdzie chcesz - np. spróbować zmierzyć się z potworami na kilku poziomach niżej. Marne szanse ale autorzy - poza linią fabularną - nie stawiają ci takich ograniczeń. Do tego KAPITALNY projekt całej otchłani.
Gra ma sporo zręcznościowego charakteru - walka, skakanie nad przepaściami - ale to dungeon crawler w czystej postaci. I jest piekielnie trudna jeśli chodzi o zagadki. Dwadzieścia sześć lat temu nie miałbym żadnych szans, żeby tę grę przejść. Nawet teraz przyznaję, że kilka razy zerknąłem w google.
Co mi się jeszcze podobało - i to chyba najbardziej - musisz być bardzo uważny podczas czytania różnych ksiąg, zwojów, podczas rozmów z postaciami, bo każdy wydawałoby się nieistotny szczegół może się przydać kilka poziomów później. Rozmieszczenie istotnych przedmiotów i zadań nie jest też ułożone liniowo - czasami trzeba się cofnąć o kilka poziomów a to sprawia wrażenie, że Stygijska Otchłań żyje sobie swoim życiem a nie że jakiś Wielki Projektant akurat podkłada ci pod stopy potrzebne rzeczy. Taaaak, kiedyś to było, hehehe.
Mógłbym długo pisać a wszystko i tak sprowadziłoby się do jednego wniosku - Ultima Underworld: The Stygian Abyss to legenda i absolutny mus jeśli chcesz zasłużyć na tutuł prawdziwego nerda.
_________________
podpis musi być zajebisty!
: śr cze 02, 2021 7:18 pm
autor: SwordMaster
_________________
podpis musi być zajebisty!
: pt cze 04, 2021 9:26 pm
autor: Greebo
Bosz. 841? Ja nałupałem tylko 212
: sob cze 05, 2021 9:03 pm
autor: SwordMaster
i cały czas rośnie
teraz zasuwam po raz czwarty, tym razem z modami.
to mogła być gra 10/10, a jest tylko 9/10
_________________
podpis musi być zajebisty!
: pn sie 16, 2021 4:29 am
autor: Kubeusz
Jakby kogoś interesowało, to wczoraj pojawiło się polskie tłumaczenie do Olympus 2207. Rosyjskiego postapo RPG na silniku Fallouta 2.
: śr sty 25, 2023 10:15 pm
autor: SwordMaster
No hej.
Wpadłem tylko powiedzieć, że Wiedźmin 3 to jebane arcydzieło wśród gier.
Tak, zagrałem dopiero teraz. A tuż przedtem w W2, która jest dobra, ale Witcher 3 to po prostu inna galaktyka.
Nie wierzyłem do końca w te egzaltowane opinie, że po przejściu czują pustkę, że chcieliby zapomnieć fabułę i przejść jeszcze raz z czystym umysłem. Teraz wierzę bo czuję to samo.
Jak oni to zrobili?
_________________
podpis musi być zajebisty!
: czw sty 26, 2023 12:26 pm
autor: Sanctified
Mimo że nie RPG, Red Dead Redemption 2 działa podobnie.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife