Strona 3 z 5

: pt sty 08, 2010 2:22 pm
autor: firesoul
Oczywiście że osiągnął bo niby dlaczego tych płyt nie można by tak określić?

: pt sty 08, 2010 2:31 pm
autor: Last Axeman
No właśnie dlaczego? Z pełną odpowiedzialnością podszedłem do sprawy asekurancko
Według mnie spokojnie można nazwać je konceptami. A pierwsze? Trzeba by wyjaśnić kwestię czy z koncept albumem mamy do czynienia tylko i wyłącznie w przypadku wspólnej myśli przewodniej dla wszystkich utworów zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej czy dopuszcza się także określanie w ten sposób albumu, gdy wyjątkową zamierzoną spójność wykazuje tylko jedna warstwa?

: pn sty 18, 2010 12:45 am
autor: Maggus
A propos tego Nostradamusa to "Nostradamus" Nikolo Kotzev'a to kawał dobrej płyty. Świetne koncept albumy robi Ayreon. Z ulubionych z ostatnich lat to jestem nieodmiennie zafascynowany "Blood on the highway" Kena Hensleya.
Numer jeden to u mnie "Metropolis pt.2: Scenes from a memory" Dream Theater, arcydzieło gatunku. Natomiast Operation Mindcrime nigdy mnie nie wzięło jakoś...

: sob sty 30, 2010 11:05 pm
autor: Oenologist
Myślę, że łatwiej jest zrobić poprawny koncept (lub quasi-koncept) album, niźli zwyczajny mix przypadkowych utworów. Przynajmniej można wtedy łatwo się wyłgać w kwestii obecności utworów-wypełniaczy. Zawsze to jakiś element konceptu, który (teoretycznie) ma swoje miejsce.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.

: sob sty 30, 2010 11:06 pm
autor: hollowman
ostatnio szaleję za The girl who was...death i Dies Irae, chociaż to nie metal, trudno o coś lepszego...

: sob sty 30, 2010 11:07 pm
autor: Greebo
Oenologist pisze:Myślę, że łatwiej jest zrobić poprawny koncept (lub quasi-koncept) album, niźli zwyczajny mix przypadkowych utworów. Przynajmniej można wtedy łatwo się wyłgać w kwestii obecności utworów-wypełniaczy. Zawsze to jakiś element konceptu, który (teoretycznie) ma swoje miejsce.
ostatnio szaleję za The girl who was...death i Dies Irae, chociaż to nie metal, trudno o coś lepszego...
No ja szaleję już od jakiegoś czasu. Ale bardziej niż za Dies Irae to jednak za Eliogabalusem i Sacrilegium. Jestem ciągle w szoku Mr Doctorem.

: sob sty 30, 2010 11:08 pm
autor: Oenologist
Rune Of Torment pisze:Oenologist napisał:Myślę, że łatwiej jest zrobić poprawny koncept (lub quasi-koncept) album, niźli zwyczajny mix przypadkowych utworów. Przynajmniej można wtedy łatwo się wyłgać w kwestii obecności utworów-wypełniaczy. Zawsze to jakiś element konceptu, który (teoretycznie) ma swoje miejsce.Podobnie to widzę ale troche nie do końca. Zapełniacze to pikuś w porównaniu do tego ile autoplagiatów i powtórzeń można albumowi wybaczyć jeśli jest to koncept. Najlepszy przykład - The Crimson Idol.
Oenologist pisze:Myślę, że łatwiej jest zrobić poprawny koncept (lub quasi-koncept) album, niźli zwyczajny mix przypadkowych utworów. Przynajmniej można wtedy łatwo się wyłgać w kwestii obecności utworów-wypełniaczy. Zawsze to jakiś element konceptu, który (teoretycznie) ma swoje miejsce.
Mówimy o autoplagiatach, czy o stosowaniu powracających motywów, aplikowanych z rozmysłem i niegłupio?
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.

: sob sty 30, 2010 11:10 pm
autor: Greebo
Oenologist pisze:Rune Of Torment napisał:Oenologist napisał:Myślę, że łatwiej jest zrobić poprawny koncept (lub quasi-koncept) album, niźli zwyczajny mix przypadkowych utworów. Przynajmniej można wtedy łatwo się wyłgać w kwestii obecności utworów-wypełniaczy. Zawsze to jakiś element konceptu, który (teoretycznie) ma swoje miejsce.Podobnie to widzę ale troche nie do końca. Zapełniacze to pikuś w porównaniu do tego ile autoplagiatów i powtórzeń można albumowi wybaczyć jeśli jest to koncept. Najlepszy przykład - The Crimson Idol.Mówimy o autoplagiatach, czy o stosowaniu powracających motywów, aplikowanych z rozmysłem i niegłupio?
Rune Of Torment pisze:Oenologist napisał:Myślę, że łatwiej jest zrobić poprawny koncept (lub quasi-koncept) album, niźli zwyczajny mix przypadkowych utworów. Przynajmniej można wtedy łatwo się wyłgać w kwestii obecności utworów-wypełniaczy. Zawsze to jakiś element konceptu, który (teoretycznie) ma swoje miejsce.Podobnie to widzę ale troche nie do końca. Zapełniacze to pikuś w porównaniu do tego ile autoplagiatów i powtórzeń można albumowi wybaczyć jeśli jest to koncept. Najlepszy przykład - The Crimson Idol.
Oenologist pisze:Myślę, że łatwiej jest zrobić poprawny koncept (lub quasi-koncept) album, niźli zwyczajny mix przypadkowych utworów. Przynajmniej można wtedy łatwo się wyłgać w kwestii obecności utworów-wypełniaczy. Zawsze to jakiś element konceptu, który (teoretycznie) ma swoje miejsce.
No w przypadku Idola oczywiście o tym drugim. Co nie zmienia faktu, że powtórzenie to powtórzenie. Wyobraź sobie sytuacje, że Idol to nie koncept i w co drugim kawałku słyszysz coś co juz się przewinęło parę minut temu. No nie jest już tak wesoło.

: sob sty 30, 2010 11:10 pm
autor: Moongleam
Oenologist pisze:powracających motywów, aplikowanych z rozmysłem i niegłupio?
to taki "fancy talk" na autoplagiat
.
w virgin steele takie cos sie pojawia.
_________________
Czas na zmianę podpisu.

: sob sty 30, 2010 11:10 pm
autor: hollowman
No ja szaleję już od jakiegoś czasu. Ale bardziej niż za Dies Irae to jednak za Eliogabalusem i Sacrilegium. Jestem ciągle w szoku Mr Doctorem.
ja słuchałem po raz pierwszy może z 5-6 lat temu, jak widać to wszystkiego trzeba dorosnąć...
wszystko co ten facet stworzył to geniusz w czystej postaci...