Painside - Dark World Burden [2010]
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Sanctified
- Posty: 3530
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Sanctified
- Posty: 3530
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
W sensie, że klocki te same, ale ogólna kompozycja ciekawsza.
Tutaj nie mam jasności co do roli producenta, może przez to że nie do końcam kumam podział obowiązków w studiorzeczy podpatrzone u Mystic Prophecy brzmią tak, jak mogłoby brzmieć Mystic Prophecy, gdyby któregoś dnia zatrudniło producenta z prawdziwego zdarzenia
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Wygląda na to, że producent odpowiada za ciekawe kompozycje, co inaczej nazywa się "brzmieniem", ale takim, którego nazwę wymawiamy, ale tak naprawdę o nim nie mówimy ("
rzeczy podpatrzone u Mystic Prophecy brzmią tak, jak mogłoby brzmieć Mystic Prophecy
" (...) "
Nie pisałem o brzmieniu
"). Za brzmienie jak wiadomo odpowiada inżynier dzwięku, który jednak nie odpowiada za ciekawe kompozycje, choć to to samo co brzmienie, o którym zresztą nie pisaliśmy. Ale bron boże nie mylmy pracy inzyniera dźwięku z pracą producenta. Nazwijmy to "paradoksem Mystic Prophecy".
A poważniej:
Jeśli inzynier dzwięku odpowiada za brzmienie
Jeśli producent odpowiada za ciekawe kompozycje (lub na odwrót)
to za co odpowiada kompozytor?
rzeczy podpatrzone u Mystic Prophecy brzmią tak, jak mogłoby brzmieć Mystic Prophecy
" (...) "
Nie pisałem o brzmieniu
"). Za brzmienie jak wiadomo odpowiada inżynier dzwięku, który jednak nie odpowiada za ciekawe kompozycje, choć to to samo co brzmienie, o którym zresztą nie pisaliśmy. Ale bron boże nie mylmy pracy inzyniera dźwięku z pracą producenta. Nazwijmy to "paradoksem Mystic Prophecy".
A poważniej:
Jeśli inzynier dzwięku odpowiada za brzmienie
Jeśli producent odpowiada za ciekawe kompozycje (lub na odwrót)
to za co odpowiada kompozytor?
- Sanctified
- Posty: 3530
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
firesoul pisze:Cytat:W sensie, że klocki te same, ale ogólna kompozycja ciekawsza.To takCytat:rzeczy podpatrzone u Mystic Prophecy brzmią tak, jak mogłoby brzmieć Mystic Prophecy, gdyby któregoś dnia zatrudniło producenta z prawdziwego zdarzeniaTutaj nie mam jasności co do roli producenta, może przez to że nie do końcam kumam podział obowiązków w studio
W sensie, że klocki te same, ale ogólna kompozycja ciekawsza.
Producent to człowiek, który przede wszystkim pomaga ustawiać wspomniane klocki, czyli ma bezpośredni wpływ na aranżacje, a tym samym na ogólny charakter muzyki nazywany brzmieniem. Natomiast wcale nie jest powiedziane, że musi być również inżynierem dźwięku odpowiedzialnym za realizację nagrań i ich późniejszą obróbkę, czyli całą stronę techniczną, która, co dla niektórych okazuje się rzeczą zupełnie niepojętą, również nazywana jest brzmieniem. W przypadku Mystic Prophecy strona techniczna jest bez zarzutu.rzeczy podpatrzone u Mystic Prophecy brzmią tak, jak mogłoby brzmieć Mystic Prophecy, gdyby któregoś dnia zatrudniło producenta z prawdziwego zdarzenia
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
No fakt, że słowo "brzmienie" bywa nadużywane. Dla mnie osobiście używałbym go w kontekście jego pochodzenia i znaczenia dosłownego, czyli krótko mówiąc do bezpośrednich wrażeń słuchowo-usznych
Na produkcję, czyli "brzmienie" w szerszym zakresie, wykraczającym poza zmysłowość (aranżacje, realizację pod kątem aktualnych trendów, a nawet kolejność utworów - czyli summa summarum "ogólne wrażenie artystyczne") też przyjęło się mówić o "brzmieniu" i nie widzę w tym nic złego. Zapewnie też nie raz mi się wymknęło na klawiaturze "brzmienie" choć myślałem o produkcji.
Generalnie producent to jest ktoś taki, kto nie generuje brzmienia (brzmienie tworzą muzycy i inżynier) tylko wpierdala się między wódkę a zakąskę.
Na produkcję, czyli "brzmienie" w szerszym zakresie, wykraczającym poza zmysłowość (aranżacje, realizację pod kątem aktualnych trendów, a nawet kolejność utworów - czyli summa summarum "ogólne wrażenie artystyczne") też przyjęło się mówić o "brzmieniu" i nie widzę w tym nic złego. Zapewnie też nie raz mi się wymknęło na klawiaturze "brzmienie" choć myślałem o produkcji.
Generalnie producent to jest ktoś taki, kto nie generuje brzmienia (brzmienie tworzą muzycy i inżynier) tylko wpierdala się między wódkę a zakąskę.
