Malevolent Creation - Invidious Dominion (2010)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

Z tym przegięciem to bzdura. Duża melodyjność na TSoR idealnie współgra z odpowiednią dawką rzeźni. Płyta znakomita.
Na "Till Death Do Us Part" melodie i chwytliwość poszły w odstawkę. "Rzeźnickość" też tam jest jakaś taka przytępiona. I co ? Klapa. Nikt już dzisiaj tego nie pamięta. Bo nie ma o czym pamiętać.
Malevolent na "Invidous Dominion" też melodie odstawił, ale nie miało to tak negatywnego wpływu jak w przypadku Deicide.
TSoR > DX
TDDUP < ID
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Ostatniego "dzieła" Deicide nie słyszałem. Po tym jak wszyscy po nim jechali jakoś nie miałem ochoty. "The Stench of Redemption" to natomiast bardzo dobra robota, lepsza od ostatnich dwóch MC.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Coś tam pany majstrują nowego i dobrze, bo najwyższa pora. Jak utrzymają poziom poprzednika to nie będzie źle, ale wolałbym jednak coś bardziej rozdupcającego jak np. "The Will to Kill".