Riot - Immortal Soul (2011)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Przesłuchałem całość i w sumie nie pozamiatało mną. Pierwsze dwa kawałki dają niezłą zachętę, że będzie speedowy rozpierdol i powrót do klimatów z "Thundersteel" tyle, że w nowszym opakowaniu.
Jednak potem już ciśnienie spada i robi się mniej ciekawiej pod względem kompozycyjnym, bo jeśli chodzi o wykonanie, a szczególnie zagrywki gitarowe i solówki to jest bardzo fajnie.
Najsłabszym ogniwem jest moim zdaniem Moore, ale mnie jego wokal nigdy nie powalał.
_________________
http://nordicmetalblast.blogspot.com/
Jednak potem już ciśnienie spada i robi się mniej ciekawiej pod względem kompozycyjnym, bo jeśli chodzi o wykonanie, a szczególnie zagrywki gitarowe i solówki to jest bardzo fajnie.
Najsłabszym ogniwem jest moim zdaniem Moore, ale mnie jego wokal nigdy nie powalał.
_________________
http://nordicmetalblast.blogspot.com/
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
no i sam odpowiedziałeś sobie na pytanie poniekąd , bo pomijając osobiste preferencje ,to Riot po 82 roku nagrywał plyty mniej lub bardziej udane ale stał się jedna z wielu kapel na poletku metalowym ,przedtem był jedyną w swoim rodzaju .progmetal pisze:Ja też wolę DiMeo , piciu pewnie Speranze.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Napaliłem się na pierwszy kawałek, posłuchałem raz, drugi, trzeci... i nie chce byc inaczej - zaczyna się od strzału między oczy, ale potem robi się nuda. bez energii, bez ciekawych linii wokalnych, bez ciekawych riffów, taki heavy rockowe przynudzanie. Nie maja szans ze swoim bezposrednim konkurentem Vicious Rumors, gdzie są ze 3 świetne kawałki i masa dobrych. Z góry dodam jednak, że Thundersteel to tez nie jest moj jakis wielki faworyt, wolę "The Privilege of Power".
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Początkowo strasznie mnie wkurwiały refreny na tym albumie - dokładnie w kilku utworach (nie napiszę, w których konkretnie, bo jak słuchałem to nie patrzyłem na tracklistę). Album dopiero po jakichś dwóch odsłuchach bardzo zyskał i zwróciłem uwagę, że te refreny, które mnie wcześniej wkurwiały teraz nie chcą mi wyjść z głowy.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
piciu6 pisze:progmetal napisał:Ja też wolę DiMeo , piciu pewnie Speranze.no i sam odpowiedziałeś sobie na pytanie poniekąd , bo pomijając osobiste preferencje ,to Riot po 82 roku nagrywał plyty mniej lub bardziej udane ale stał się jedna z wielu kapel na poletku metalowym ,przedtem był jedyną w swoim rodzaju .
Poniekąd się zgodzę, z drugiej jednak strony bardzo ich lubię i to zarówno z okresu wczesnego z afro na wokalu (ach ten Outlow) jak i z Moorem(Runaway tarmosi wory wokalnie), no i z DiMeo, lubie jego śpiew - Nightbreaker, The Brethen Of The Long Hous,Inishmore(poczatek, bo później jest tak sobie), Sons OF...progmetal pisze:Ja też wolę DiMeo , piciu pewnie Speranze.
Najmniej mi pasuje Forrester, choć mam na półce "Born In America".

