Kamelot - Silverthorn

Wszystko o płytach 2012 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

Kamilbolt pisze:prawie nie słychać różnicy między nowym wokalem, a Khanem.
Ale niestety są momenty w których słychać że to nie Roy. No ale trudno się mówi. Pierdolnięcie w stylu Kamelot jest więc narzekać nie ma co. Dobry album
Awatar użytkownika
Roggi
Posty: 167
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Roggi »

Właśnie skończyłem pierwszy obrót dość mocno wstawiony i straszne pitu pitu. Duże rozczarowanie jak dla mnie. Dam sobie jutro szanse.
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

kuźwa, nie zdążę przed wyjazdem ściągnąć :/
więc dopiero jutro
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Oczywiście jeśli ktokolwiek myśli, że to muzyka łatwa do jednoznacznej oceny po pierwszym odsłuchu, to grubo się myli. Płycie trzeba dać trochę czasu, podobnie jak poprzednim albumom.
Awatar użytkownika
Est
Posty: 8812
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Est »

Jestem cały czas w trakcie zapoznawania się z nowym albumem, ale mam wrażenie, że jest bardzo dobrze. Na razie nie umiem za bardzo odnieść tego albumu do wcześniejszych dokonań Kamelotu, ale myślę, że z czasem będę to w stanie zrobić. W każdym razie Karevik momentami brzmi jak klon Khana, ale w innych kawałkach próbuje śpiewać inaczej - i w sumie dobrze, bo trzeba przyzwyczajać fanów do tego, że Roy Khan opuścił już kapelę.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

przed chwilą rozpocząłem odsłuch - "Ashes to Ashes" - znakomity numer!
edit: kolejne kilka też, póki co jak dla mnie rewelacja
a klonowania Khana jest mniej niż się spodziewałem
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

po pierwszym odsłuchu - jest znakomicie
może tylko Prodigal Son mi mniej w ucho wpadł, ale może to kwestia osłuchania - w końcu długi numer
jedyne czego mi brakuje, to w paru miejscach "większych" refrenów - nie w sensie melodii, a raczej aranżu i sposobu śpiewania
np. chciałbym, żeby taki Solitaire miał refren zaaranżowany podobnie jak powiedzmy Center of The Universe - a jest trochę zbyt oszczędnie jak dla mnie
inna sprawa, że pewnie zaraz przestanie mi to przeszkadzać
podsumowując - płyta zdecydowanie lepsza niż 2 poprzednie!
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Ano zdecydowanie
Przy czym chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego mamy taki rezultat.
Khanowi, już najzwyczajniej w świecie brakowało polotu, świeżości i zapewne także serca do tej muzyki. Nowy wokalista wniósł dużo świeżości i jeśli tylko znajdzie kompromis pomiędzy brzmieniem, jak klon Khana i własnym stylem, to następne albumy Kamelot mogą być jeszcze lepsze.
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

Kamilbolt pisze:Przy czym chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego mamy taki rezultat.Khanowi, już najzwyczajniej w świecie brakowało polotu, świeżości i zapewne także serca do tej muzyki.
nie zdawalem sobie sprawy, dzieki za uswiadomienie
_________________
shit happens
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Olej pisze:Kamilbolt napisał:Przy czym chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego mamy taki rezultat.Khanowi, już najzwyczajniej w świecie brakowało polotu, świeżości i zapewne także serca do tej muzyki.nie zdawalem sobie sprawy, dzieki za uswiadomienie
Kamilbolt pisze:Przy czym chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego mamy taki rezultat.Khanowi, już najzwyczajniej w świecie brakowało polotu, świeżości i zapewne także serca do tej muzyki.
Nie ma sprawy
Aczkolwiek brak świeżości i polotu zaprawdę był zarówno u Khana, jak i całego zespołu słyszalny.

Wróć do „Płyty 2012”