Running Wild

Tutaj zakładamy tematy o zespołach metalowych!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

<t>Pamietam jak pierwszy raz usłyszałem Running Wild - to był 85 rok i płyta Gates To Purgatory Mój kumpel z osiedla dostał jobla na ich punkcie . Miał taką kamizelkę z brązowej skóry i wypalił sobie na plecach kamizeli logo Running Wild. Do tej pory jara mnie Gengis Khan czy Prisoner OF our Time.</t>
Elven Queen
Posty: 760
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Elven Queen »

<r><QUOTE author="progmetal"><s>
progmetal pisze:</s>Pamietam jak pierwszy raz usłyszałem Running Wild - to był 85 rok i płyta Gates To Purgatory Mój kumpel z osiedla dostał jobla na ich punkcie . Miał taką kamizelkę z brązowej skóry i wypalił sobie na plecach kamizeli logo Running Wild. Do tej pory jara mnie Gengis Khan czy Prisoner OF our Time.<e>
</e></QUOTE>

A tak, Prisoners of our time to swietny utwor (taki 'piracki' hymn<br/>
) No prosze, kolega uslyszal RW w 85 :brawo:<br/>
Ja nieco pozniej - w 90 roku - pierwsza kaseta, jaka uslyszalam, to byla Death or Glory - bylam totalnie pozamiatana! Do tej pory milosc do RW (do plyty Victory, dalej juz nie;)) mi pozostala.<br/>
_________________<br/>
¿Por qué la ballena no necesita comer? Porque va llena.</r>
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

<r><QUOTE author="Last Axeman"><s>
Last Axeman pisze:</s>Dlatego trza sławić "The Rivalry" bo to ostatni wielki album tego zasłużonego zespołu<e>
</e></QUOTE>

Te wielki zmega nudną perkusją?<br/>
:killer:</r>
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

<t>Pomimo wielkoego sentymentu dla jedynki najlepszymi płytami są i pozostaną chyba na zawsze<br/>
Port Royal<br/>
i<br/>
Death Or Glory<br/>
.</t>
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

<r><QUOTE author="Elven Queen"><s>
Elven Queen pisze:</s>A tak, Prisoners of our time to swietny utwor (taki 'piracki' hymn)<e>
</e></QUOTE>

A najzabawniejsze, że ani Rolf, ani nikt z kompanii Running Wild wtedy jeszcze piratem nie był</r>
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

<t>Może jeszcze nie wiedzieli,żę są piratami<br/>
.</t>
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

<t>Port Royal i Death or Glory 10/10. Jedne z lepszych heavy metalowych krążków w ogóle. Reszta też dobra ale nie aż tak no i ostatnie dokonania to już średnio. Właściwie teraz już wystarczają mi te dwie płyty plus debiut i różne kawałki z innych.</t>
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

<r><QUOTE author="Kirk"><s>
Kirk pisze:</s>Last Axeman napisał:Dlatego trza sławić "The Rivalry" bo to ostatni wielki album tego zasłużonego zespołuTe wielki zmega nudną perkusją?:killer:<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="Last Axeman"><s>
Last Axeman pisze:</s>Dlatego trza sławić "The Rivalry" bo to ostatni wielki album tego zasłużonego zespołu<e>
</e></QUOTE>

Proste granie, prosta perkusja;)<br/>
Kirkor</r>
Elven Queen
Posty: 760
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Elven Queen »

<r><QUOTE author="Strati"><s>
Strati pisze:</s>A najzabawniejsze, że ani Rolf, ani nikt z kompanii Running Wild wtedy jeszcze piratem nie był<e>
</e></QUOTE>

Haha, no wtedy jeszcze byli w black-demonowych klimatach;); 'era piracka' in spe<br/>
_________________<br/>
¿Por qué la ballena no necesita comer? Porque va llena.</r>
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

<t>Running Wild to czołówka moich ulubionych zespołów. Już na początku swojej kariery wydali genialną płytę, jeden z najlepszych metalowych albumów ever, który razem z dziełami takich kapel jak Venom, Mercyful Fate czy Hellhammer/Celtic Frost ukształtował całą późniejszą ekstremę w metalu, z black metalem na czele. Chodzi oczywiście o "Gates To Purgatory"... Boski, nie, nie... SZATAŃSKI album! 10/10 bez dyskusji.<br/>
Za "Under Jolly Roger" sporo magazynów ich swego czasu zjechało. Niesłusznie, jak się później okazało. Ten album stanowi punkt zwrotny w karierze zespołu, zapoczątkował zmianę w stylistce oraz warstwie tekstowej.<br/>
Druga genialna plyta w dorobku tej kapeli to "Black Hand Inn", gdzie zaprezetowane zostały szybsze utwory, trochę spokojniejsze i bardziej melodyjne. Za najlepszy utwory na "Black Hand Inn" uważam "The Privateer" oraz "Fight The Fire Of Hate" - kwintescencja niemieckiego heavy metalu. Ten kawałek ma także znakomitą solówkę gitarową, to trzeba usłyszeć!<br/>
Port Royal to kolejne klasyczne dzieło dla niemieckiego heavy/power. Album niesamowicie klimatyczny, wyróżniają się takie kompozycje jak:<br/>
Conquistadores (z którego potem zerżnięto "Pirate Song")<br/>
instrumental Final Gates<br/>
Raging Fire<br/>
tytułowy<br/>
Calico Jack<br/>
Szkoda, ze ostatnie dokonania tej kapeli pozostawiają wiele do życzenia. Takie Rogues En Vogue ma kompletnie zjebaną produkcję, gdzie zbyt triggerowana perkusja rozwala cały klimat w pizdu. Podobnie wygląda sytuacja na płytach Victory oraz The Brotherhood... Ta perka... Automat - fuj. Na tym drugim krążku były jednak przebłyski w postaci:<br/>
Soulstrippers<br/>
The Ghost (genialny numer)<br/>
Siberian Winter<br/>
te kawałki prezentują naprawdę wysoki poziom, do którego reszta płytki się niestety nawet nie zbliża.<br/>
Zresztą w ostatnich latach RW stało się solowym projektem Rock'n'Rolfa, miejmy nadzieję ,że chłop sie opamięta i nagra za niedługo jakiś świetny album.</t>

Wróć do „Zespoły”