Najlepszy album YNGWIE MALMSTEENA

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
savafat
Posty: 2527
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: savafat »

Olej pisze:a ja za whitem nie przepadam (choc attack nie znam bo zatrzymalem sie plyte wczesniej)... nie az tak mocno jak za boalsem ale do soto, vescary czy levena lata swietlnenajwiekszy problem mam za to z plytami z edmanem, muzycznie takie eclipse to scisla czolowka pYngwiena, ale wokalnie lezyzly wokalista to nie jest ale razem jakos to nie gra
Mnie Leven ze swoją ciemną głębią wokalu nie pasuje do muzyki Malmsteena - co innego w Krux. Śpiewnego Soto wolę u Rudi Pella. Jedynie o piejącym Vescerze mogę mówić, że się świetnie spisał.
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Coś w tym jest, w końcu z Vescerą nagrał najlepsze albumy...z wyjątkiem Relentless!
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

dla mnie leven do facing the animal pasuje idealnie, czy taka plyta pasuje do malmsteena to inna sprawa, ale imo lepszej nie nagral, przynajmniej nie slyszalem
za to vescera do "klasycznego" malmsteena jest wrecz stworzony, magnum opus ostatnio u mnie na 3 miejsce wskoczylo wiec 2/3 podium zajal
_________________
shit happens
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Facing the animal to jego jedna z najgorszych wedle mnie.
Słuchałem w życiu może ze 2 razy, szarzyzna.
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

ja kocham bezgranicznie
zreszta podobnie jak kapitalna koncertowke z levenem
_________________
shit happens
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Szybko przeglądam Levena: At Vance, Krux, Fatal Force, Amaseffer, Therion... no u Malmsteena wypadł zdecydowanie najgorzej (nie liczę gniota Radiance).
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

a ja patrze na te nazwy i nie mam porownaniu, bo poza jakims pojedynczym kawalkiem theriona niczego nie slyszalem
ale przypomniales mi ze musze w koncu nadrobic krux <notuje>
_________________
shit happens
Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4199
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sonen »

wszyscy przecież wiedzą że najlepszy Malmsteen to ten z Turnerem
czyli Odyssey
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

Trilogy zdecydowanie.