Tim 'Ripper' Owens
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
A ja myślę że sam jest sobie winien- skoro ma własną kapelę i już po judasach stał się znany to po co próbuje z innymi starymi kapelami?!
Ja znam go z judasów i iced earth, beyond fear nie słuchałem za bardzo- ot gdzieś śmignęło- podobał mi się cholernie na jugulatorze, na demolation nie było źle, do iced earth mi nie pasował.
A z Malmsteenem... cóż zapowiada się ciekawie jeśli to coś więcej niż koncerty, ale wybaczcie fani malmseena- on od jakiegoś czasu nie przykłada się do kompozycji- brzmi jakby nagrywał ciągle to samo- moja opinia. I w takim wypadku boję się kolejnej przeciętnej płytki która ripperowi nie pomorze.
ps a może to tak jest że przyzwyczaił się do znanych kapel i "sławy" (na miarę metalu oczywiście) i zdaje sobie sprawę że nawet niezłej kapeli grającej tradycyjny heavy się dzisiaj nie wypromuje więc nie myśli poważnie swojej kapeli? (co myślicie- to nie osąd)
_________________
bla bla bla
Ja znam go z judasów i iced earth, beyond fear nie słuchałem za bardzo- ot gdzieś śmignęło- podobał mi się cholernie na jugulatorze, na demolation nie było źle, do iced earth mi nie pasował.
A z Malmsteenem... cóż zapowiada się ciekawie jeśli to coś więcej niż koncerty, ale wybaczcie fani malmseena- on od jakiegoś czasu nie przykłada się do kompozycji- brzmi jakby nagrywał ciągle to samo- moja opinia. I w takim wypadku boję się kolejnej przeciętnej płytki która ripperowi nie pomorze.
ps a może to tak jest że przyzwyczaił się do znanych kapel i "sławy" (na miarę metalu oczywiście) i zdaje sobie sprawę że nawet niezłej kapeli grającej tradycyjny heavy się dzisiaj nie wypromuje więc nie myśli poważnie swojej kapeli? (co myślicie- to nie osąd)
_________________
bla bla bla
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Bardzo barwny album.
W jednym z kawałków mamy wręcz 'paradajsową' gitarę, w innym zwolnienie w stylu My Dying Bride. Ogólnie album można określić mianem:
Klasyka spotyka Nowoczesność!
I wyszła z tego wybuchowa mieszanka. Klasyczne, zadziorne, piekielnie mocne wokale Tima, plus mega ciężkie riffy dają znakomity efekt. Dla mnie BOMBA.
W jednym z kawałków mamy wręcz 'paradajsową' gitarę, w innym zwolnienie w stylu My Dying Bride. Ogólnie album można określić mianem:
Klasyka spotyka Nowoczesność!
I wyszła z tego wybuchowa mieszanka. Klasyczne, zadziorne, piekielnie mocne wokale Tima, plus mega ciężkie riffy dają znakomity efekt. Dla mnie BOMBA.
