Evergrey - The Atlantic

Wszystko o płytach 2019 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
robpal
Posty: 4525
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: robpal »

Corpseone pisze:Te trzy numery, które są udostępnione, bardzo mi się podobają. Jest w nich wszystko to, czego oczekuję od Evergrey. Mocne riffy, świetne melodie wokalne (Tomasz jest w formie) i wyważone plumkanie na klawiorach. Od początku także bardzo podobała mi się okładka płyty. Liczę tylko na to, że panowie nie przeładują płyty cukierkowymi balladowymi fragmentami. Trzy dotychczasowe single raczej tego nie zapowiadają, ale kto wie, co będzie zawierała reszta The Atlantic. Jak na razie jest super i jeśli reszta będzie miała taki poziom jak Weightless, A Silent Arc i Currents, to płytka może być wysoko w TOP 2019, choć to zaledwie początek roku i dużo ciekawych premier przed nami.
Nie ma balladek na tej płycie.
Najbardziej mi otwieracz robi.
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

robpal pisze:Najbardziej mi otwieracz robi.
Bardzo fajne klawisze tam są. W ogóle pianinowe motywy są na tej płycie wartością dodaną.
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

robpal pisze:Nie ma balladek na tej płycie.
Metalowych numerów, takich od początku do końca, też nie ma.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
robpal
Posty: 4525
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: robpal »

Sanctified pisze:robpal napisał:Nie ma balladek na tej płycie.Metalowych numerów, takich od początku do końca, też nie ma.
robpal pisze:Nie ma balladek na tej płycie.
Są.
Czego nie ma, to poweru, zdecydowanie średnie tempa, żeby nie powiedzieć, że wolne.
Corpseone
Posty: 413
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Corpseone »

Bardzo mnie korci, by wypożyczyć sobie tę płytę, ale w tej wypożyczalni, z której korzystam, jeszcze tej pozycji nie "zakupili", więc trochę sobie poczekam. To, co piszecie, bardzo pozytywnie mnie nastawia: że partie klawiszy są "wartością dodaną", że nie ma przesłodzonych ballad, że nie jest też stricte metalowo - jeżeli będzie to melodyjny metal z progresywnym sznytem (jak w trzech singlach), to na pewno z tej płyty będę zadowolony.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Premierowy kawałek zapowiadał konkretny album. Niestety drugi odsłuch przekonuje mnie, że całość nudna, powodów do zachwytów brak.
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

mi single pasują
płyta zamówiona dawno, więc czekam
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Dziś jeszcze próbowałem, jako że premierowy kawałek mi gdzieś dźwięczy w uszach, ale wszystko, co następuje po nim to jakieś smęty niestety. Być może muszę mieć fazę na takie klimaty to może jeszcze się przekonam, ale na pewno nie teraz.
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

Z jednej strony album znowu nieco inny - wolniej, nieco ciężej, więcej dżyndżynowych riffów
- to na plus, bo lubię jak zespół się za bardzo nie powtarza.
Ale z drugiej są takie momenty, że mam wrażenie, że Tom kolejny raz śpiewa ten sam numer.
Tak czy inaczej jest co najmniej dobrze.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Voltan pisze:Z jednej strony album znowu nieco inny - wolniej, nieco ciężej, więcej dżyndżynowych riffów- to na plus, bo lubię jak zespół się za bardzo nie powtarza.Ale z drugiej są takie momenty, że mam wrażenie, że Tom kolejny raz śpiewa ten sam numer.Tak czy inaczej jest co najmniej dobrze.
+ 1
Jest dobrze. Zresztą jak dla mnie to u nich jeszcze nigdy nie było słabiej niż dobrze. Póki co są to pod względem poziomu okolice poprzednich dwóch płyt. Stylistycznie również, choć nie jest to dokładnie to samo. Ale to samo mi w nich przeszkadza - męczące na dłuższą metę przesadnie emocjonalne jęczenie Toma. Nosz kurwa gdzie się podział kolo, który tak zajebiście śpiewał na pierwszych kilku albumach? Tam też emocji było mnóstwo, ale do tego był pazur i po prostu pełna moc w głosie. Teraz jest z reguły gładko i płaczliwie momentami aż do zerzygania :/ Aż musiałem sobie włączyć "Solitude Dominance Tragedy" i "In Search of Truth".