Nie znam drugiego takiego zespołu, który miałby sześciu ! wokalistów na płytach i każdy bardzo dobry.
Johan Längquist
- Epicus Doomicus Metalicus , The Door To Doom
Messiah Marcolin
- Nightfall, Ancient Dreams, Tales Of Creation, Candlemass
Thomas Vikström
- Chapter VI, Sjunger Sigge Fürst EP
Björn Flodkvist
- Dactylis Glomerata, From The 13th Sun
Mats Levén
- Death Dhy Lover EP, House Of Doom EP
Robert Lowe
- King of the Grey Islands, Death Magic Doom, Psalms for the Dead
To chyba ewenement na skalę światową. Do tego tak różnorodny stylistycznie Candlemass zawsze nagrywał płyty ciekawe. Jasne,zawsze był to doom, bardziej lub mniej czasem heavy doom, eksperymentalny,psychodeliczny, epicki, zimny,odhumanizowany, klasyczny,jazz nawet się trafił (Thirst), kosmiczny. Leif Edling nigdy nie chciał grać tego samego, zawsze szukał jak na Dactylis Glomerata czy From Th 13th Sun nowych rzeczy. Podobnie było z jego projektami pobocznymi jak Abstrakt Algebra, Krux,Avatarium,The Doomsday Kingdom, Leif Edling.
Moje subiektywne zestawienie (choć lubię wszystkie płyty mniej lub bardziej)
1. Epicus Doomicus Metalicus
2. Psalms for the Dead
3. Dactylis Glomerata
4. Nightfall
5. King of the Grey Islands
6. Tales of Creation
7. Death Magic Doom
8. Chapter VI
9. Ancient Dreams
10. From the 13th Sun
11. Candlemass
12. The Door Of Doom
_________________
666
Candlemass
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
ja bym widział tak:
1. Epicus Doomicus Metallicus
2. Ancient Dreams
3. King of The Grey Islands
4. Nightfall
5. From 13th Sun
6. Candlemass
7. Psalms For The Dead
8. The Door To Doom
9. Tales of Creation
10. Dactylis Glomerata
11. Chapter VI
12. Death, Magic, Doom
Pierwsza trójka jest chyba nie do ruszenia. Kilka płyt wymaga przypomnienia (m.in. "Dactylis Glomereta", Chapter VI). Do "Tales of Creation" już się chyba nie przekonam.
1. Epicus Doomicus Metallicus
2. Ancient Dreams
3. King of The Grey Islands
4. Nightfall
5. From 13th Sun
6. Candlemass
7. Psalms For The Dead
8. The Door To Doom
9. Tales of Creation
10. Dactylis Glomerata
11. Chapter VI
12. Death, Magic, Doom
Pierwsza trójka jest chyba nie do ruszenia. Kilka płyt wymaga przypomnienia (m.in. "Dactylis Glomereta", Chapter VI). Do "Tales of Creation" już się chyba nie przekonam.
