PARADISE LOST - Faith Divides Us, Death Unites Us

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

A skąd aż taka nienawiść?
Parę razy posłuchałem i faktycznie, jest to balon, z którego po pierwszych pozytywnych wrażeniach, ulatuje powietrze. Nie jest to płyta zła, ale przekalkulowana, są dobre momenty, ale są też melodyjki, które niszczą ciężarową atmosferę. Wolę już popowy i rockowy PL na "Host" i "Believe in Nothing".
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Początkowo też mi nie do końca pasowała bo miałem właśnie wrażenie, że wszystko jest zbyt wykalkulowane. Z czasem jednak owo wrażenie się ulotniło. Jak dla mnie najlepsza rzecz od czasu "Draconian Times".
Atreju
Posty: 2576
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Atreju »

A skąd aż taka nienawiść?
Jak dla mnie najlepsza rzecz od czasu "Draconian Times".
Jest to możliwe tylko w przypadku, gdy nie słyszało się 6 płyt po "Draconian..."
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Coś ostatnio nie tak z tobą skoro bardzo dobre płyty nazywasz niemiłosiernymi gniotami. Najpierw Believer, potem Sacrifice, teraz Paradise Lost. Masz przekwit czy jak?
Robson
Posty: 1191
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Robson »

Atreju pisze:Cytat:A skąd aż taka nienawiść?W ogóle nie ma tu nienawiści. Najzwyczajniej w świecie płyta okazała się dla mnie gniotem niemiłosiernym. Pokochałem klasyczne albumy, polubiłem ostatnie, nawet "Host" i "Believe in nothing" słucham z przyjemnością, ale najnowszego nie zdzierżę.Cytat:Jak dla mnie najlepsza rzecz od czasu "Draconian Times".Jest to możliwe tylko w przypadku, gdy nie słyszało się 6 płyt po "Draconian..."
A skąd aż taka nienawiść?
Jak dla mnie najlepsza rzecz od czasu "Draconian Times".
Ostro
Cały czas byłem święcie przekonany, że to Slayer pisze i się w sumie nie dziwiłem, a teraz patrze, że to Atreju...
Nie no Atreju bez jaj ta płyta ma sporo wspólnego z Icon, DT, PL, naprawdę nie wiem czemu Ci sieona nie podoba
_________________
"Sometimes you gotta run before you can walk."
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Tego pewnie sam Atreju nie wie
Atreju
Posty: 2576
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Atreju »

Nudna jest najzwyczajniej w świecie. Nie zapamiętałem ani jednego motywu.
Robson
Posty: 1191
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Robson »

To chyba pamięć szwankuje, starzejesz się
_________________
"Sometimes you gotta run before you can walk."
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

Atreju pisze:nowy album to jakaś nędza
Myślałem, że się porzygam od tego gniota
Absolutnie żadnego utworu, który by coś ciekawego w sobie miał. Delete!
Moonfire pisze:Parę razy posłuchałem i faktycznie, jest to balon, z którego po pierwszych pozytywnych wrażeniach, ulatuje powietrze. Nie jest to płyta zła, ale przekalkulowana, są dobre momenty, ale są też melodyjki, które niszczą ciężarową atmosferę.
Nie jest to płyta zła, ale przekalkulowana
Wolę już popowy i rockowy PL na "Host" i "Believe in Nothing".
Początkowo też mi nie do końca pasowała bo miałem właśnie wrażenie, że wszystko jest zbyt wykalkulowane. Z czasem jednak owo wrażenie się ulotniło. Jak dla mnie najlepsza rzecz od czasu "Draconian Times".
Coś ostatnio nie tak z tobą skoro bardzo dobre płyty nazywasz niemiłosiernymi gniotami. Najpierw Believer, potem Sacrifice, teraz Paradise Lost. Masz przekwit czy jak?
Nudna jest najzwyczajniej w świecie. Nie zapamiętałem ani jednego motywu
ano... trzeba zacząć słuchać INACZEJ
miałem podobnie i zacząłem męczyć poszczególne kawałki... wierząc że raczej coś jesyt nie tak ze mną a nie z muzą PL
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

moonfire pisze:Parę razy posłuchałem i faktycznie, jest to balon, z którego po pierwszych pozytywnych wrażeniach, ulatuje powietrze.
Nie jest to płyta zła, ale przekalkulowana, są dobre momenty, ale są też melodyjki, które niszczą ciężarową atmosferę. Wolę już popowy i rockowy PL na "Host" i "Believe in Nothing".
Przesada.

Wróć do „Płyty”