Strona 4 z 18
: czw gru 25, 2008 9:32 pm
autor: jaqb
sarcofag pisze:No jezeli to kryterium ekstremy to ja dodam Hammerfall, fani Vader tego tez nie znosza z teog co wiem.
Jestem pewien, że znasz płytę Public Image Ltd. Czy ascetycznego albumu z wyjebaną na maksa perkusją i opętańczym mantrycznym wyciem nie można nazwać ekstremalnym?(albo przynajmniej czy w momencie wyjścia ekstremalny nie był, bo Reign In Blood czy Venom to też teraz żadna ekstrema)?
_________________
...samochody, bezbarwne budynki, z których każdy jest inny, szkielety świetlnych reklam unoszące się we mgle, szare popołudnie. W jakim to momencie Peru tak się skurwiło? Gazeciarze wykrzykując najświeższe wiadomości kręcą się pomiędzy pojazdami zatrzymanymi na skrzyżowaniu ulicy Wilsona i Santiago rusza powoli w stronę Colmena. On był jak to Peru, Zavalita, w jakimś momencie się skurwił.
: czw gru 25, 2008 9:42 pm
autor: Oenologist
No to jak ekstrema, to ekstrema.
Whitehouse - Cruise (2001)
Biały domek, którego muzyka to już nie tylko ekstremalna forma, ale i treść. Ta pierwsza musi być ekstremalna z samego założenia - w końcu mamy do czynienia z klasykami power electronics. A na dokładkę okrutna treść złożona z relacji, tudzież zeznań z działań różnorakich dewiantów - chore relacje seksualne, narkotyki, te sprawy. Wszystko okraszone okrutnym zgrzytem, przeplatane wywrzeszczanymi, wyplutymi strzępami tekstów. Nie wiem, czy to jest ich najlepsza propozycja - znam tylko ten album, ale robi wrażenie wyższego stadium/studium dźwiękowej choroby psychicznej. Niewątpliwie wyraźna treść ułatwia odbiór tego materiału (bo z kolei w klimatach PE/Noise pozycje bardziej abstrakcyjne to już ciężki orzech do zgryzienia). Wylewające się spod pokładów zgiełku zbolałe zeznania ofiar patologicznych dewiacji. Innymi słowy - odhumanizowana antymuzyka, a do tego totalnie splugawiony i zezwierzęcony czynnik ludzki. Patologia pełną gębą, odgłosy zacinającej się szlifierki + z kamerą wśród pacjentów szpitala psychiatrycznego. Ani to ładne, ani przyjemne, ani potańczyć się nie da.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
: czw gru 25, 2008 9:44 pm
autor: Oenologist
sarcofag pisze:Oenologist napisał:Co do Sleep, czy Electric Wizard...Ten drugi to już (aczkolwiek w obrębie gatunku) przedstawiciel ekstremalnego grania - chociażby brzmieniowo.Znaczy sie teraz mozna wpisac setke grindowych ekip i druga stonerwowych?
Oenologist pisze:Co do Sleep, czy Electric Wizard...Ten drugi to już (aczkolwiek w obrębie gatunku) przedstawiciel ekstremalnego grania - chociażby brzmieniowo.
Myślę, że najbardziej odstręczające przykłady ze sceny grind, doom - ogólnie metalowej pasowałyby - Anaal Nathrakh, Khanate, Funeral Mist. To już po prostu relatywna kwestia co dla kogo jest ekstremalne. Cienka linia pomiędzy.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
: czw gru 25, 2008 11:48 pm
autor: Gość
Amputated - Gargling With Infected Semen
Jako jeden z przedstawicieli muzyki ekstremalnej, bo większość grindcore'owych kapel zasługiwała by na to miejsce. Dla mnie ekstremalną muzyką są też niektóre zespoły grające 'muzykę alternatywną'. Nazw nie znam, ale jak w radiu czasami to puszczają to najczęściej wyłączam po 10 min. męczarni.
: pt gru 26, 2008 1:14 pm
autor: Gość
jaqb pisze:Zależy jak definiować ekstremę, każdy z wrzuconych przeze mnie albumów jest asłuchalny dla nastoletnich fanów Vader i ekologów
niesluchalny dla nastoletnich fanow Vader jest tez pewnie nowy Feel, co wcale nie oznacza, ze jest ekstremalny (przynajmniej w tym kontekscie, ktorego dotyczy temat).
: pt gru 26, 2008 1:15 pm
autor: Oenologist
No to działajmy z wyczuciem panowie, wrzucajmy rzeczy, które podskórnie czujemy jako złe, brzydkie, fekalne i ekstremalne
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
: pt gru 26, 2008 1:32 pm
autor: K0stek
Kto zna ten wie o co chodzi
. Jeden z tych albumów które nie dają choć chwili wytchnienia. Potworny ciężar, brud, skrajnie negatywne emocje i masa szlamu (dosłownie). Posoka z mózgu. Ciężki boje toczyłem z tym materiałem, ale było warto.
_________________
: pt gru 26, 2008 1:39 pm
autor: Oenologist
Zabierałem się za ten album znając jedynie Souls At Zero. Souls At Zero był albumem ładnie wyprodukowanym, przestrzennym, momentami nawet chwytliwym. Za cholerę nie nazwałbym go ekstremalnym. W porównaniu do opisywanego przez Ciebie nazwałbym go 'radiowym'
Z kolei ten album był dla mnie ciężkim orzechem do zgryzienia. Nie mogłem wyjść poza 2-3 kawałek - chyba ciągle oczekiwałem innego brzmienia. Dopiero po odrzuceniu wszelakich oczekiwań, uprzedzeń, etc. udało mi się wgryźć w ten album. To jest jeden z tych przypadków, gdy w końcu po raz pierwszy przetrawi się płytę w całości, to zaczyna się go rozumieć.
Brzmienie, produkcja, gęstość tego materiału - właśnie ten szlam o którym piszesz to taki obosieczny miecz. Niesamowita charakterystyka tego albumu, ale zarazem jakby ściana, która uniemożliwa zobaczenie co jest po drugiej stronie. Dopiero przełamanie tej bariery, przeniknięcie przez ten nieprzyjazny sound pozwala się cieszyć tym albumem w pełnej okazałości. Dopiero wtedy czuć o co tak naprawdę chodzi. Pozycja zdecydowanie z gatunku ekstremalnych.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
: pt gru 26, 2008 2:03 pm
autor: jaqb
Dobra, przemyślałem sprawę, nie miałem racji, pomyliłem posmak tetralnej awangardy z palącyą wioski, odstręczającą ekstremą, sorry, mogę wyjebać Public Image Ltd. i Cave'a jeśli chcecie
_________________
...samochody, bezbarwne budynki, z których każdy jest inny, szkielety świetlnych reklam unoszące się we mgle, szare popołudnie. W jakim to momencie Peru tak się skurwiło? Gazeciarze wykrzykując najświeższe wiadomości kręcą się pomiędzy pojazdami zatrzymanymi na skrzyżowaniu ulicy Wilsona i Santiago rusza powoli w stronę Colmena. On był jak to Peru, Zavalita, w jakimś momencie się skurwił.
: pt gru 26, 2008 2:10 pm
autor: Oenologist
jaqb pisze:Dobra, przemyślałem sprawę, nie miałem racji, pomyliłem posmak tetralnej awangardy z palącyą wioski, odstręczającą ekstremą, sorry, mogę wyjebać Public Image Ltd. i Cave'a jeśli chcecie
Zostaw, niech leży.
Skupmy się na ekstremie
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.