Najlepsza hardrockowa/heavymetalowa płyta 1990 roku.

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Ivanhoe pisze:Animal Magnetism na pewno nie.
solówa Mathiasa w The Zoo połyka Crazy World w całości i bez popity bo o samym kawałku to strach pomyśleć ,taki wykurwisty jest ,a tu w odwodzie jeszcze toczy się tytułowy.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Jarr pisze:piciu6 napisał:Sucidal Tendencies - Lights Camera RevolutionBathory - HammerheartKurcze, a nawet nie pomyślałem o najlepszym Suicidal i najlepszym Bathory. Faktycznie ten rocznik detonuje.
piciu6 pisze:Sucidal Tendencies - Lights Camera RevolutionBathory - Hammerheart
żebyś wiedział , ja jeszcze pięć w ciemno natychmiast bym dorzucił , a jeszcze sporo nieco bardziej ekstremalnych krążków przytupuje w poczekalni .I weż tu wybierz .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

mr.metal pisze:Raf napisał:Na pewno tak, Animal Magnetism to ogólnie psychodeliczno-oniryczny album w nastroju, z pozostałościami po kraut/hard rocku, jeszcze z innymi ambicjami poza tworzeniem utworów na listy przebojów, gdzie tam stricte komercyjnemu Crazy World do niego, w ogóle porównania nie ma.Zgoda Animal Magnetism jest świetny, chociaż Crazy World również nic nie brakuje, dalej mamy do czynienia z solidnym hard'n'heavy, nie wiem co w nim jest aż tak komercyjnego, czyżby to te ballady de facto naprawdę dobre zwłaszcza Send Me An Angel.
Raf pisze:Na pewno tak, Animal Magnetism to ogólnie psychodeliczno-oniryczny album w nastroju, z pozostałościami po kraut/hard rocku, jeszcze z innymi ambicjami poza tworzeniem utworów na listy przebojów, gdzie tam stricte komercyjnemu Crazy World do niego, w ogóle porównania nie ma.
piciu6 pisze:solówa Mathiasa w The Zoo połyka Crazy World w całości i bez popity bo o samym kawałku to strach pomyśleć ,taki wykurwisty jest ,a tu w odwodzie jeszcze toczy się tytułowy.
Refren z Lust Or Love bije na łeb połowę numerów z AM. The Zoo jest bardzo dobre, ale taki poziom kompozycji to rzadkość na tej płycie.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

AM to zdecydowanie jedna ze 5 najsłabszych płyt Scorpions, regres w stosunku do Lovedrive
klasyczne netowe pitolenie ,gdzieś któryś geniusz tak chlapnął i ciągnie się ta bzdura jak smród po gaciach , gdzie nie spojrzeć na opinie o tej płycie to ten kwiatek wypływa jak przysłowiowe gówno i sytuacja się powtarza bo jak zwykle czytający pierwsze wydania Tytusa
muszą odpierać ten bezmyślny slogan .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Ivanhoe pisze:CW nie odcina kuponów od świetnego poprzednika Face The Heat lecz idzie inną drogą, a przy okazji znacznie przebija następny album Pure Instinct
Ale przecież "Crazy World" jest z 1990, a "Face the Heat" z 1993...
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

Last Axeman pisze:Ivanhoe napisał:CW nie odcina kuponów od świetnego poprzednika Face The Heat lecz idzie inną drogą, a przy okazji znacznie przebija następny album Pure InstinctAle przecież "Crazy World" jest z 1990, a "Face the Heat" z 1993...
Ivanhoe pisze:CW nie odcina kuponów od świetnego poprzednika Face The Heat lecz idzie inną drogą, a przy okazji znacznie przebija następny album Pure Instinct
piciu6 pisze:Cytat:AM to zdecydowanie jedna ze 5 najsłabszych płyt Scorpions, regres w stosunku do Lovedriveklasyczne netowe pitolenie ,gdzieś któryś geniusz tak chlapnął i ciągnie się ta bzdura jak smród po gaciach , gdzie nie spojrzeć na opinie o tej płycie to ten kwiatek wypływa jak przysłowiowe gówno i sytuacja się powtarza bo jak zwykle czytający pierwsze wydania Tytusamuszą odpierać ten bezmyślny slogan .
AM to zdecydowanie jedna ze 5 najsłabszych płyt Scorpions, regres w stosunku do Lovedrive
Przecież to co napisałem to oczywista oczywistość, poszedł Michaś Schenker i pozostała pustka. I tak zrodził się Animal Magnetism.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

tak jak dla cytowanego małego mniejszego człowieka jest to oczywistośc w twojej rzeczywistości .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

ja tam lubię Animal Magnetism, bardzo dobry album!
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

piciu6 pisze:Cytat:AM to zdecydowanie jedna ze 5 najsłabszych płyt Scorpions, regres w stosunku do Lovedriveklasyczne netowe pitolenie ,gdzieś któryś geniusz tak chlapnął i ciągnie się ta bzdura jak smród po gaciach , gdzie nie spojrzeć na opinie o tej płycie to ten kwiatek wypływa jak przysłowiowe gówno i sytuacja się powtarza bo jak zwykle czytający pierwsze wydania Tytusamuszą odpierać ten bezmyślny slogan .
AM to zdecydowanie jedna ze 5 najsłabszych płyt Scorpions, regres w stosunku do Lovedrive
Dokładnie, to ten sam poziom absurdu jak krążące tez gdzieś po necie stwierdzenia, że "The X Factor" jest lepszy, niż wczesne albumy Iron Maiden z lat 80-tych, niektórzy tak mają co zrobić
nie to pokolenie zdaje się, "Crazy World" nie ma startu do "Animal Magnetism", jak i inne ich albumy po 1984 roku, w ogóle nic by się nie stało jakby po "Love At First Sting" się rozpadli, hehe.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

Raf pisze:nic by się nie stało jakby po "Love At First Sting" się rozpadli, hehe.
Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że w 1993 roku wydali jeden ze najlepszych albumów w swojej karierze, na którym otwieracz kasuje w zasadzie wszystkie numery z lat 79-84.
Spójrz na prymitywną perkusję z "Blackout" i porównaj sobie to z technicznym i znacznie bardziej dojrzałym graniem w postaci Alien Nation czy Unholy Alliance.
Rozumiem, że komuś może bardziej leżeć "uuuuuu, I'm leaving you, uuuuuu, yes, I'm leaving you" niż zdecydowanie bardziej ambitne kompozycje z CW/FTH, ale stawianie kiczu nad wysoki poziom techniczny i artystyczny to kompletna kompromitacja, której się z Twojej strony nie spodziewałem.

Wróć do „Pojedynki”