Death Magnetic vs. World Painted Blood

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Ostatnio mam nawrót fazy na Slayer. WPB jest jak najbardziej wporzo (Human Strain :kill: ), ale i tak nadal najwięcej radochy daje mi SOH z genialnym coverem Judasów, który miał pokazać starszym kolegom co się będzie od teraz grać. inna sprawa, że za chwilę starsi koledzy dali do pieca Painkillerem pokazując gdzie mają nowe trendy.
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

K0stek pisze:CI to najsłabszy Slayer akurat.
Że najbardziej przystępny i melodyjny to jeszcze nie znaczy, że najsłabszy. Nie odbiło to się negatywnie na ilości oferowanego wykopu
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Tu nawet nie chodzi o melodyjność i przystępność, bo momentami ten album jest (a w zasadzie stara się być) wyjątkowo brutalny nawet jak na slayerowe standardy. Problemem jest kompletny brak spójnej wizji i jakiegoś konceptu, motywu przewodniego. To jest po prostu zbieranina kilku lepszych i kilku gorszych utworów - dokładnie ta sama sytuacja co AoR Judasów. Krążki z Bostpahem dużo lepsze generalnie.
_________________