: sob mar 23, 2013 8:47 am
Dodam jeszcze Exodus. Po rewelacyjnym Tempo Of The Damned nic fajnego nie nagrali.
Prymitywne to na pewno nie było i mimo wszystko bardziej thrashowe niż death metalowe. Poza tym nie sądzę, żeby fani zespołu liczyli na heavy metalowy album po stricte thrashowych "Ostatni Wojownik" i "Epidemie".Alvacast pisze:To samo z Turbo. Fani heavymetalu dostali po mordzie jakimś prymitywnym death metalem.
Jak dla mnie przydługie, mocno usypiająceLast Axeman pisze:Nagrali same fajne, problem w tym, że tylko fajne.
Dyskusyjny typ. W moim odczuciu to kwestia optyki. Jeśli ktoś patrzy na ten album pod kątem metalowości, to będzie go orał. DeFeis świadomie chciał płyty innej, skrojonej pod ówczesną modę amerykańskiego stadionowego rocka a do tego w całości poświęconej pewnemu legendarnemu już wokaliście zmarłemu dwa lata wcześniej.(1993) VIRGIN STEELE - Life Among The Ruins
Zgadzam się w 100%KingOdin pisze:Dodam jeszcze Exodus. Po rewelacyjnym Tempo Of The Damned nic fajnego nie nagrali.
LordAlvar pisze:KingOdin napisał:Dodam jeszcze Exodus. Po rewelacyjnym Tempo Of The Damned nic fajnego nie nagrali.Zgadzam się w 100%Jak już przy thrashu jesteśmy to bardzo rozczarowałem się "Omega Wave" Forbidden.
+1KingOdin pisze:Dodam jeszcze Exodus. Po rewelacyjnym Tempo Of The Damned nic fajnego nie nagrali.