Dream Theater - Distance Over Time

Wszystko o płytach 2019 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
FrutkQ
Posty: 2227
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: FrutkQ »

savafat pisze:Tylko czy ambicja nie wpływa na wydumanie materiału
savafat pisze:Mam na myśli patenty, które wpływają na wyolbrzymianie formy utworów.
savafat pisze:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.
Powinni sobie odpuścić po odejściu Dominiciego, nabzdyczone bufony
_________________
.
ENCYKLOPEDIA METALU I HARD ROCKA -
https://heavymetal.page
TOP 30 2025
https://www.youtube.com/watch?v=o4p6QUJ5t-0
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14884
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

FrutkQ pisze:savafat napisał:Tylko czy ambicja nie wpływa na wydumanie materiałusavafat napisał:Mam na myśli patenty, które wpływają na wyolbrzymianie formy utworów.savafat napisał:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.Powinni sobie odpuścić po odejściu Dominiciego, nabzdyczone bufony
savafat pisze:Tylko czy ambicja nie wpływa na wydumanie materiału
savafat pisze:Mam na myśli patenty, które wpływają na wyolbrzymianie formy utworów.
savafat pisze:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.
powiedzmy, że tą bzdurą o Dominicim mizernie, ale odpyskowałeś < głaszczę cię po główce>
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Corpseone
Posty: 413
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Corpseone »

piciu6 pisze:savafat napisał:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.weż przestańpłyta intensywna w moim odczuciu, brzmieniowo perfekt, to tak na szybko po pierwszym strzale.
savafat pisze:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.
Brzmieniowo perfekt - plus za to, że słychać Myunga, natomiast mam problem z polubieniem brzmienia bębnów Manginiego. Na każdej płycie DT z jego udziałem nie podoba mi się brzmienie perkusji. Może zbyt byłem przyzwyczajony do Portnoya? Podkreślam, że chodzi tylko o brzmienie, wiadomo, że Mike jest fachmanem.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Corpseone pisze:piciu6 napisał:savafat napisał:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.weż przestańpłyta intensywna w moim odczuciu, brzmieniowo perfekt, to tak na szybko po pierwszym strzale.Brzmieniowo perfekt - plus za to, że słychać Myunga,natomiast mam problem z polubieniem brzmienia bębnów Manginiego.Na każdej płycie DT z jego udziałem nie podoba mi się brzmienie perkusji. Może zbyt byłem przyzwyczajony do Portnoya? Podkreślam, że chodzi tylko o brzmienie, wiadomo, że Mike jest fachmanem.
piciu6 pisze:savafat napisał:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.weż przestańpłyta intensywna w moim odczuciu, brzmieniowo perfekt, to tak na szybko po pierwszym strzale.
savafat pisze:Skłonności sadystyczne do przeciągania numerów są.
dobosz wkurwia
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Corpseone pisze:Brzmieniowo perfekt - plus za to, że słychać Myunga, natomiast mam problem z polubieniem brzmienia bębnów Manginiego. Na każdej płycie DT z jego udziałem nie podoba mi się brzmienie perkusji.
Mi z kolei średnio pasuje brzmienie wokali.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Corpseone
Posty: 413
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Corpseone »

Sanctified pisze:Corpseone napisał:Brzmieniowo perfekt - plus za to, że słychać Myunga, natomiast mam problem z polubieniem brzmienia bębnów Manginiego. Na każdej płycie DT z jego udziałem nie podoba mi się brzmienie perkusji.Mi z kolei średnio pasuje brzmienie wokali.
Corpseone pisze:Brzmieniowo perfekt - plus za to, że słychać Myunga, natomiast mam problem z polubieniem brzmienia bębnów Manginiego. Na każdej płycie DT z jego udziałem nie podoba mi się brzmienie perkusji.
Wokal LaBriego to osobna historia, osobny rozdział. Z jednej strony wyje, zawodzi, jest tuningowany w studiu, ale z drugiej strony nie sposób sobie wyobrazić DT z innym wokalistą. James nie domaga od około 4-5 płyty, więc do jego wzlotów i upadków można się było przyzwyczaić.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Może i wyobrazić sobie trudno, ale ja z wokalistą klasy Gildenlowa czy Allena chętnie bym posłuchał.
Niemniej przyznam, że "Distance Over Time" nawet z LaBrie'em w obecnej dyspozycji słucha się zaskakująco dobrze. Faktycznie nasłuchali się Dream Theater.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14884
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Dynamiczna i intesynwna jest ta płyta dżwiękowo, zagęszczęnie zmian tempa i przejść niejako wymuszone prze krótką ( jak na nich ) średnią długość utworu 6min powoduje, że utwory są bardzo zwarte, mimo paru ekwilibrystycznych wyskoków. Dużo przyjemnych melodii, LaBrie nie wkurwia, brzmienie powala, bardzo nowoczesny progmetal z nurtu piosenkowego wysmyczyli panowie, kojarzy mi się z Rush lat 85 - 89, tylko oczywiście osadzone jest to na zdecydowanie cięższych, heavy metalowych patentach.
Bardzo dobry album nagrali, po poprzednim wydumanym gniocie jestem prawie zachwycony. Tym bardziej, że na tym poletku muzycznym jest gęsto w chuj mowiąc krótko, tylko, że wszystko jest podobne i nudne zwyczajnie, Petrucci z ekipą pokazał kto rozdaje karty przy stole.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

Nie sposób się z kolegą nie zgodzić. Świetne granie. Właśnie bez wydumania, dłużyzn, nadęcia, masy niepotrzebnych dźwięków i Rudessowego jarmarku. Prościej, z większym wykopem, dynamiczniej. LaBreja ma się średnio, ale Manginiemu chyba nie można nic zarzucić, tak jak i reszcie. Co do Rush'owych skojarzeń to mnie dzwonią tutaj nie lata 85-89, ale od "Counterparts" w górę. Najlepsza płyta od czasów "Train of Thought" i "Octavarium".
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

piciu6 pisze:Bardzo dobry album nagrali, po poprzednim wydumanym gniocie jestem prawie zachwycony. Tym bardziej, że na tym poletku muzycznym jest gęsto w chuj mowiąc krótko.
nie bardzo rozumiem co masz na myśli

Wróć do „Płyty 2019”