Megadeth - Killing is my business

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

warmachine pisze:Prawie macie rację kolego Rafie, ale trzeba było być KOMPLETNIE GŁUCHYM, żeby nie wiedzieć, że RODZI się jedna z ikon thrashu.
warmachine pisze:Myślę, że jesteś (podobnie jak Pan nekrorzyguś) zgnuśniałym STARYM METALEM który już nie czerpie radości z słuchania muzyki (co najgorsze, klasyfikuje stare płyty patrząc z pozycji 2008), wciąż porównuje "coś" do "czegoś" klasyfikuje, pierdoli farmazony. A ponoć Rafie, muzyka rozwija wyobrażnię (ciekawe czy u wszystkich).Zacznij kolego Rafie czerpać przyjemność z tego czego słuchasz (słuchałeś), nie patrz na nowych userów z góry... daj im czas na weryfikacie... WYLUZUJ...
Powiem na dzień dobry wprost, że sam pierdolisz farmazony, bo jakby nie patrzeć to pokazuję tu jednak swoje fascynację z jakiejś muzyki (np. Zeni Geva w temacie progmetal) - co prawda nie jest to moje podstawowe forum więc czynię to niejako mimochodem ale jednak - i proponuję Ci najpierw poczytać co piszę zanim zaczniesz mnie pouczać, bo z pouczankami to lepiej startuj dla swojego kolegi - bo nick "warmachine" to nie jedna osoba - w każdym razie do tego, który tu stara się wszystkich ustawiać pierwszymi wydaniami wyzywając każdego od chłopczyków. Bo ten inny człowiek, zakładający temat o Medieval wydaje sie być ok. <tu pozdrawiam>
.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Zgadzam się z oceną Rafa- w porównaniu z debiutami innych późniejszych potentatów amerykańskiego thrashu bardzo przeciętna płyta
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Bez przesady, przeciętna to nie jest. Jedna z ciekawszych pozycji jak na tamte lata.
skullfucker skullfucker
Posty: 601
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: skullfucker skullfucker »

Meltorm pisze:Jedna z ciekawszych pozycji jak na tamte lata.
Tych pozycji było tony
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Meltorm pisze:Bez przesady, przeciętna to nie jest. Jedna z ciekawszych pozycji jak na tamte lata.
Bo ja wiem, raczej taka sobie w porównaniu do innych, 1985 rok to już spoźniony ale wystrzałowy debiut Exodus, o piekło lepsze było "Hell Awaits" Slayera czy rzeźnia "Seven Churches" Possessed (Possessed to też thrash wbrew temu co wychowani w dobie internetu fani twierdzą), Germańcy z Kreator i Destruction też powydawali ciekawsze płyty do tego reszta ekstremy jak Venom, Celtic Frost czy Bathory (o ile kogoś pociąga ekstrema tamtych lat oczywiście). Nawet debiuty Voivod, Dark Angel czy Artillery też były ciekawsze jak dla mnie. No nie było się Mustainowi czym chwalić choć takiej tragedii jak na przykład Living Death na swoim debiucie nie odwalł.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

Raf pisze:warmachine napisał:Prawie macie rację kolego Rafie, ale trzeba było być KOMPLETNIE GŁUCHYM, żeby nie wiedzieć, że RODZI się jedna z ikon thrashu.Może nie wykrecaj mi sie tu po partyzancku zbaczając na inne tory - nie było mowy czy się rodzi ikona thrashu czy nie i czy ktoś to zauważył ale o tym, że debiut Megadeth wyraźnie ODSTAJE na niekorzyść debiutów Metallicy i Slayera, koniec i kropka i nie ma co drążyć więcej tak oczywistych spraw. To, że Megadeth wystrzelił potem z kilkoma świetnymi płytami to inna sprawa.warmachine napisał:Myślę, że jesteś (podobnie jak Pan nekrorzyguś) zgnuśniałym STARYM METALEM który już nie czerpie radości z słuchania muzyki (co najgorsze, klasyfikuje stare płyty patrząc z pozycji 2008), wciąż porównuje "coś" do "czegoś" klasyfikuje, pierdoli farmazony. A ponoć Rafie, muzyka rozwija wyobrażnię (ciekawe czy u wszystkich).Zacznij kolego Rafie czerpać przyjemność z tego czego słuchasz (słuchałeś), nie patrz na nowych userów z góry... daj im czas na weryfikacie... WYLUZUJ...Powiem na dzień dobry wprost, że sam pierdolisz farmazony, bo jakby nie patrzeć to pokazuję tu jednak swoje fascynację z jakiejś muzyki (np. Zeni Geva w temacie progmetal) - co prawda nie jest to moje podstawowe forum więc czynię to niejako mimochodem ale jednak - i proponuję Ci najpierw poczytać co piszę zanim zaczniesz mnie pouczać, bo z pouczankami to lepiej startuj dla swojego kolegi - bo nick "warmachine" to nie jedna osoba - w każdym razie do tego, który tu stara się wszystkich ustawiać pierwszymi wydaniami wyzywając każdego od chłopczyków. Bo ten inny człowiek, zakładający temat o Medieval wydaje sie być ok. <tu pozdrawiam>.
warmachine pisze:Prawie macie rację kolego Rafie, ale trzeba było być KOMPLETNIE GŁUCHYM, żeby nie wiedzieć, że RODZI się jedna z ikon thrashu.
warmachine pisze:Myślę, że jesteś (podobnie jak Pan nekrorzyguś) zgnuśniałym STARYM METALEM który już nie czerpie radości z słuchania muzyki (co najgorsze, klasyfikuje stare płyty patrząc z pozycji 2008), wciąż porównuje "coś" do "czegoś" klasyfikuje, pierdoli farmazony. A ponoć Rafie, muzyka rozwija wyobrażnię (ciekawe czy u wszystkich).Zacznij kolego Rafie czerpać przyjemność z tego czego słuchasz (słuchałeś), nie patrz na nowych userów z góry... daj im czas na weryfikacie... WYLUZUJ...
No cóż... widzę duży plus - nie zostałem nazwany kretynem. Dzięki.
Co do Megadeth, to uważam że to druga (zaraz po "Peace Sells...") najlepsza płyta tej grupy. Nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem "wyrażnie odstaje". Mustaine wtedy mówił o swojej muzyce "intelektual thrash". Zresztą najlepsze numery z "Kill' em All" są i tak "ryżego".
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

warmachine pisze:No cóż... widzę duży plus - nie zostałem nazwany kretynem.
Jak kiedyś wyjedziesz komuś od chłopczyków zbierających na siłę pierwsze wydania kompletnie nie licząc się tym, że możesz akurat trafić na starego fana, to określenie kretyn zapewne i tak będzie niezwykle łagodne. Nie każdy ma tak spokojne usposobienie jak ja.
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Raf pisze:Meltorm napisał:Bez przesady, przeciętna to nie jest. Jedna z ciekawszych pozycji jak na tamte lata.Bo ja wiem, raczej taka sobie w porównaniu do innych, 1985 rok to już spoźniony ale wystrzałowy debiut Exodus, o piekło lepsze było "Hell Awaits" Slayera czy rzeźnia "Seven Churches" Possessed (Possessed to też thrash wbrew temu co wychowani w dobie internetu fani twierdzą), Germańcy z Kreator i Destruction też powydawali ciekawsze płyty do tego reszta ekstremy jak Venom, Celtic Frost czy Bathory (o ile kogoś pociąga ekstrema tamtych lat oczywiście). Nawet debiuty Voivod, Dark Angel czy Artillery też były ciekawsze jak dla mnie. No nie było się Mustainowi czym chwalić choć takiej tragedii jak na przykład Living Death na swoim debiucie nie odwalł.
Meltorm pisze:Bez przesady, przeciętna to nie jest. Jedna z ciekawszych pozycji jak na tamte lata.
No ja się nie zgodzę do końca. Kreator choć ostrzej i może bardziej nowocześnie to jeszcze wtedy nic specjalnego, chłopaki dopiero się wyrabiali (ich solówki przemilczę bo wstyd okropny). Podobnie Bathory, co z tego, że prekursorzy jak te pierwsze dwie płyty to jednym słowem szajs a opanowanie instrumentów chłopaki mieli żenujące. Dziwne, że im to ktoś nagrał w ogóle hehe. No takie czasy były dzisiaj by ich wyśmiano. Dlatego z samej perspektywy muzycznej no nie za dobrze. Destruction też nic specjalnego. Megdeth już na debiucie to full profeska i tylko nieco do produkcji można się przyczepić. Tak jak powiedział warmachine, ta płyta wróżyła świetlaną przyszłość i nie musieli do tego grać najszybciej, nabrutalniej i inne pierdoły maskujące brak większych umiejętności kompozycyjnych bo u nich to było zawszwe na pierwszym miejscu
Jak się słucha Megadeth to słychać, że Mustaine trochę posiedział nad tymi riffami, a nie takie tam byle co aby sieczka jak np. często bywa u Kreatora, riffy wymyślone na kolanie. Moim zdaniem Killing w 85 łapie do najlepszych albumów mimo, że za wiele nie wnosił.
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

To, że Megadeth mieli lepsze umiejętności techniczne niż na przykład wczesny Kreator czy Bathory nie neguję ale w tamtych czasach inne rzeczy także odgrywały dużą rolę, energia, czad i ogólnie mówiąc wykurw liczyły się nie mniej a także odkrywczość gdy zespoły przełamywały kolejne bariery ekstremy i ścigały się kto ostrzej, szybciej, cieżej. To znaczy mówię to z pozycji fana ostrzejszego grania, ktośtam moze mieć zapewne inne zdanie. Już wtedy pojawiła się polaryzacja tej muzyki - z jednej strony na przykład Metallica, Anthrax, Megadeth - z drugiej na przykad Slayer, Celtic Frost, Possesed , Sodom, Kreator, Destruction, Bathory - to jakby dwa spojrzenia, jedno techniczne, wywodzące sie bardziej z tradycji heavy metalowej i tworzące podłoże do przyszłego mainstreamu thrashowego i drugie, zdecydowanie bardziej ekstremalne i tworzące podwaliny pod death czy black metal. Tu i tu były inne założenia. W sumie to oczywiste i chyba mi sie nudzi, że takie rzeczy piszę
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

No nie musisz mi tego tłumaczyć
skullfucker napisał, że były tego tony. No były ale wiele to nic specjalnego a Killing to jednak czołówka zdecydowana.