Najlepsza hardrockowa/heavymetalowa płyta 1990 roku.

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Ivanhoe pisze:Rozumiem, że komuś może bardziej leżeć "uuuuuu, I'm leaving you, uuuuuu, yes, I'm leaving you" niż zdecydowanie bardziej ambitne kompozycje z CW/FTH, ale stawianie kiczu nad wysoki poziom techniczny i artystyczny to kompletna kompromitacja, której się z Twojej strony nie spodziewałem.
Akurat mój ulubiony Scorpions to debiut" Lonesome Crow" (1972), masz jeszcze coś do powiedzenia nad stawianiem kiczu, jakiegokolwiek, szczególnie poźnego, bardzo komercyjnego i ZNACZNIE SŁABSZEGO ARTYSTYCZNIE oblicza Scorpions z lat 90 tych nad tamten album? .
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Jak Blackout jest kiczem - to lubię taki kicz.
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

progmetal pisze:Jak Blackout jest kiczem - to lubię taki kicz.
Raf pisze:masz jeszcze coś do powiedzenia nad stawianiem kiczu, jakiegokolwiek, szczególnie poźnego, bardzo komercyjnego i ZNACZNIE SŁABSZEGO ARTYSTYCZNIE oblicza Scorpions z lat 90 tych nad tamten album? .
A może by tak po polsku?
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Ivanhoe pisze:progmetal napisał:Jak Blackout jest kiczem - to lubię taki kicz.Nieee, Blackout to wprawdzie prostota techniczna (zwłaszcza perkusja), ale kiczem bym tej płyty nie nazwał.
progmetal pisze:Jak Blackout jest kiczem - to lubię taki kicz.
Ivanhoe pisze:Raf napisał:masz jeszcze coś do powiedzenia nad stawianiem kiczu, jakiegokolwiek, szczególnie poźnego, bardzo komercyjnego i ZNACZNIE SŁABSZEGO ARTYSTYCZNIE oblicza Scorpions z lat 90 tych nad tamten album? .A może by tak po polsku?
Raf pisze:masz jeszcze coś do powiedzenia nad stawianiem kiczu, jakiegokolwiek, szczególnie poźnego, bardzo komercyjnego i ZNACZNIE SŁABSZEGO ARTYSTYCZNIE oblicza Scorpions z lat 90 tych nad tamten album? .
Nie zmieniaj tematu, bo nie ze mną takie numery. Masz coś do powiedzenia na temat dojrzałości artystycznej i poziomu debiutu Scoripons w kontekście ich poźniejszej twórczości z lat 90-tych? .
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

Raf pisze:Rozumiem zatem, że "Animal Magnetism" to kicz? weź lepiej w ogóle nie zabieraj głosu na temat Scorpions.
Kolejny pseudo-fan jak widać, skąd się tacy biorą, niby kocha Scorpions, wciąż Scorpions w awatarze, płyty, gitarzyści a jak co do czego to kicz i to w negatywnym kontekście, ech n/c.
Nie zmieniaj tematu, bo nie ze mną takie numery. Masz coś do powiedzenia na temat dojrzałości artystycznej i poziomu debiutu Scoripons w kontekście ich poźniejszej twórczości z lat 90-tych? .
Ale ja tego zdania naprawdę nie rozumiem, a nie mam zamiaru dochodzić sensu bo szkoda mi na to czasu. Jak nie złapię przy pierwszym przeczytaniu, to potem z reguły odpuszczam.
Co do poziomu debiutu: oczywiste jest, że stawiam go w czołówce płyt Scorpions. Znakomite solówki 17-letniego wówczas M. Schenkera, współudział wszystkich ówczesnych członków zespołu w jego powstaniu, świeżość i oryginalność na niemieckiej scenie stawiają ten album w rzędzie ponadczasowych klasyków rocka z lat 70. Zresztą ocena (9,5/10), jaką mu daję (choćby w temacie o Scorpions na tym forum) mówi sama za siebie.
Jednak porównywanie go bezpośrednio ze znacznie późniejszymi dokonaniami grupy jest po prostu bez sensu ze względu na sporą rozbieżność stylistczną.
Warto zaznaczyć, że ostatni album Scorpions, jakiemu daję przynajmniej 9/10 został wydany 32 lata temu. Daleko mi do gloryfikowania późniejszych dokonań grupy, ale jednocześnie nie rozumiem jak można (nie w formie żartu) pisać, że po 1984 mogliby już nie istnieć. Do poziomu z lat 72-77 nie zbliżyli się później już nigdy, ale stworzyli kilka bardzo dobrych płyt, które zasługują na uznanie. Tyczy się to zarówno Blackout (za bezkompromisową dynamikę, świetny duet gitarowy, pomimo słabej sekcji rytmicznej) jak i Crazy World (lepsza sekcja perkusja/bas, dojrzalsze kompozycje, bardziej mainstreamowa produkcja + 2 komercyjne hity). Każdy album Scorpions z lat 80 oraz 90 ma jakieś wady, mniejsze lub większe. Ale nieprawdą jest stwierdzenie, że w latach 90 zespół nagrywał tylko słabe płyty. Wiadomo, słaby Pure Instinct i tragiczny Eye II Eye to najgorsze krążki w ich dorobku, ale CW oraz FTH w porównaniu z latami 80-tymi wypadają bardzo dobrze.
Awatar użytkownika
DaNail
Posty: 1496
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: DaNail »

Gamma Ray - Heeding For Tommorow
Blind Guardian - Tales From The Twilight World
Yngwie Malmsteen - Eclipse
Rage - Reflections of a Shadow
_________________
Prawdziwy fan Manowar nie nosi skarpet, a wypatroszone głowy niedźwiedzi.
Jarr
Posty: 148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Re: Najlepsza hardrockowa/heavymetalowa płyta 1990 roku.

Post autor: Jarr »

Wiwern pisze:...a. w sumie, co mi tam... jedziemy dalej z tym kok-sem...wymieńcie po 10 swoich ulubionych płyt z 1990 roku i 1 maja zrobię z tego kolejną ankietę.
A będzie teraz konkurs na płytę dekady? Tj. 10 pierwszy miejsc z 10 lat...
_________________
Sometimes I feel like an animal in a cage
I pace back and forth and look around
For something to sink my teeth into
But nobody knows what's going on inside me
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Potrafiłbyś wybrać?
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Ivanhoe pisze:Raf napisał:Rozumiem zatem, że "Animal Magnetism" to kicz? weź lepiej w ogóle nie zabieraj głosu na temat Scorpions.Jakbyśznał zespół przynajmniej w połowie tak jak ja, to nie zadawałbyś takich głupawych pytań. Użyłem słowa "kicz" w tym kontekście:"Rozumiem, że komuś może bardziej leżeć "uuuuuu, I'm leaving you, uuuuuu, yes, I'm leaving you" niż zdecydowanie bardziej ambitne kompozycje zCW/FTH, ale stawianiekiczunadwysoki poziom techniczny i artystycznyto kompletna kompromitacja, której się z Twojej strony nie spodziewałem."
Raf pisze:Rozumiem zatem, że "Animal Magnetism" to kicz? weź lepiej w ogóle nie zabieraj głosu na temat Scorpions.
Ivanhoe pisze:ale jednocześnie nie rozumiem jak można (nie w formie żartu) pisać że po 1984 mogliby już nie istnieć
Wydawało mi się to dość oczywiste, że piszę to w formie dość żartobliwej, przypomnij sobie jeszcze raz mój cytat i czym jest zakończony, czasem nie stawiam emotionikonek, hehe.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

Raf pisze:Wydawało mi się to dość oczywiste, że piszę to w formie dość żartobliwej, przypomnij sobie jeszcze raz mój cytat i czym jest zakończony, czasem nie stawiam emotionikonek, hehe.
Jak Stranger z Celtic Frost i metalem symfonicznym. Wszyscy dyskutują, a potem wychodzi, że to tak dla jaj było. Spoko, wesołe chłopaki, wiosna idzie, rozumiem.

Wróć do „Pojedynki”