Strona 5 z 8

: sob sie 14, 2010 1:39 pm
autor: firesoul
Pięknie, pięknie Greebo. Pochłonąłem relację z zapartym tchem aczkolwiek nie będę ukrywał że najbardziej interesuje mnie refrenikowo-przeklawiszowany set Angel Dust i to czy znalazł się w nim jakiś nowy numer

: sob sie 14, 2010 3:10 pm
autor: Greebo
Za słabo oblatany jestem w tej kapeli, żeby się na tym wyznawać i podać. Wiem tylko, że nie było nic z tych pierwszych albumów, które kiedyś cząstkowo i niezbyt uważnie słuchałem.

: śr wrz 01, 2010 9:37 am
autor: Moongleam
echh greebo, greebo.
_________________
Czas na zmianę podpisu.

: śr wrz 01, 2010 9:39 am
autor: Greebo
Ile % herezji w herezji?

: śr wrz 01, 2010 10:07 am
autor: Moongleam
Greebo pisze:Ile % herezji w herezji?
Grand Magus; Bardzo dobry koncert.
Shock Paris; zaczęło wiać nudą.
Destruction; mało nie usnąłem na stojąco.
Tygers of Pan Tang; Poniszczyli!
Amulance; Power/thrash - dość typowy
Stormwarrior: W sumie zaskoczenie i pozytywne jak i negatywne
Mekong Delta: No tutaj to już w grę wchodziło stanie w zadumie - nawet noga nie szło potupać.
Angel Dust: No w mordę, nic ze starych speedowych albumów. Przeklawiszowanie i refreniki, nie zdzierżyłem.
Demon; Znowu bardzo dobry koncert kolejnej brytolskiej legendy
Culprit; mimo jednego nieznanego prawie albumu jest to gwiazda formatu więcej niż światowego.
Tak dzikiego i popieprzonego heavy metalu to ja jeszcze nie widziałem.
Blood Feast; Młodzi gniewni, ponaparzali, połupali i poszli.
Omen; Klasyk epickiego poweru nie zawiódł i dał bardzo porządny koncert choć wokalista trochę szwankował. W sumie niedawno ich widziałem i grali prawie dokładnie to samo
Anvil Chorus; Tutaj niemałe zaskoczenie, bo kapele znałem tylko z nazwy a tutaj okazało się, że grają bardzo ciekawy progmetal - progmetal taki rodem z lat 80tych -
Raven; Nigdy tak do końca nie ogarniałem geniuszu tej kapeli i teraz mimo świetnego koncertu to się nie zmieniło. Energia była ale ten wokalista to brzmiał jakby z klatki uciekł :haha:
Solitude AeturnusA i na koniec koncertu zagrali cover Manowar... no kuźwa, to było coś wyjątkowego.
Virgin Steele; ale mimo wszystko ogromny zawód...
ale pierdzielisz. ja myslalem, ze tam sczezne z podniecenia. wypas totalny! jedyne zastrzezenia to oczywiscie dobor kawalkow (ze 2-3 bym wywalil, a zamiast nich dorzucil inne) i skandaliczne problemy z mikrofonem na samym poczatku.
a bas byl przecie, tylko pozniej.
jak widzialem ich w 2002, to defeis gral na klawiszach i spiewal, tera widocznie z tego zrezygnowal.
_________________
Czas na zmianę podpisu.

: śr wrz 01, 2010 10:15 am
autor: Greebo
to malo widziales.
jaki tam prog metal. nie mniej jednak zespol dobry i zagrali bardzo fajnie.
a bas byl przecie, tylko pozniej.
Nie cały czas. Joshua si przesiadł na bas na solo i na jakieś kawałki bodaj ale i tak wracał do gitary a bas znowu leciał z laptopa.

: czw wrz 02, 2010 8:43 am
autor: Jan Łomignat
Greebo, o której grał Grand Magus? Bo powiem Ci, że na MoR też grał bardzo wcześnie (10:30), ale mi nijak to nie przeszkadzało
Mało ludzi, nie ma bydła, nie ma przypadkowych typów. No i nie ma to jak zacząć dzień od solidnej dawki szwedzkiej stali
_________________

: czw wrz 02, 2010 8:48 am
autor: Greebo
Nie aż tak wcześnie, coś koło 16 chyba. Ale jako drugi zespół na całym festiwalu, gdzie było od cholery młodych kapeli także starych ale jakości zdecydowanie przebrzmiałej i to nie takie znowu gwiazdy więc Grand Magus mógłby spokojnie grać prawie że jako gwiazda główna

: czw wrz 02, 2010 8:50 am
autor: Jan Łomignat
No ale pomyśl? Chciałbyś ich oglądać w smrodzie i tłoku? Ja byłem bardzo ukontentowany, że oglądam sobie tak zajebisty zespół, podczas gdy hołota np stoi w kolejce po zapiekanki
Wręcz jak jeden z niewielu wtajemniczonych się poczułem
_________________

: czw wrz 02, 2010 8:53 am
autor: Greebo
Z jednej strony masz racje, choć akurat na HOA już na nich się zeszło masę ludzi. Ale chodzi o klimat! Co granie po zmroku to jednak granie po zmroku.