Wiesz, myślałem, że taka konfrontacja raz na zawsze zakończy tą ciekawą ale jakże niepoważną dysputę. No ale masz rację, może i faktycznie przesadziłem. Na przyszłość będę bardziej proporcjoanalnie dobierałfiresoul pisze:Wokalistów śmiało można porównywać niezależnie od stylistyki zespołów w których występują, co nie zmienia faktu że mieszanie akurat w ten temat Gillana jest mocno niestosowne. Zachowałeś się Mel jak jakiś nowy, naprawdę...
Stratovarius vs. Lost Horizon
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Meltorm pisze:firesoul napisał:Wokalistów śmiało można porównywać niezależnie od stylistyki zespołów w których występują, co nie zmienia faktu że mieszanie akurat w ten temat Gillana jest mocno niestosowne. Zachowałeś się Mel jak jakiś nowy, naprawdę...Wiesz, myślałem, że taka konfrontacja raz na zawsze zakończy tą ciekawą ale jakże niepoważną dysputę.
Patrząc na jej przebieg mogłaby się smutno skończyć dla Gillana. Lepiej oszczędźmy mu tego na starośćfiresoul pisze:Wokalistów śmiało można porównywać niezależnie od stylistyki zespołów w których występują, co nie zmienia faktu że mieszanie akurat w ten temat Gillana jest mocno niestosowne. Zachowałeś się Mel jak jakiś nowy, naprawdę...
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
ktoś sobie jaja z tymi pionierami poweru robi???co to w ogole za śmieszna dyskusja: pionierzy poweru vs jakiś tam zespolik.
a w dyspucie odnośnie Gillana... jak już chcecie ustawkę zrobić, to postarajcie się o jakiś wehikuł czasu:)))) i przenieście Gillana do 1973/4 roku, dając mu równe szanse z młodzianami
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
firesoul pisze:hollowman napisał:żaden tego typu band nie ma takiego heavy metalowego polotu, techniki, aranżacji, tutaj parapety nie napierdalają całych śmiesznych partii utworów, są jedynie dodatkiem grającym gdzieś w tle, woklista ma ( w sumie miał, bo odszedł z zespołu) bardzo szeroką skalę głosu i wyjątkową, niespotykana barwę, wspaniałe partie gitarowe i perkusyjne, kumpel, bębniarz który gra w kilku bardzo znanych polskich kapelach (np Christ Agony) wywalał gały (uszy) na partie perkusyjne w Lost Horizon...Statovarius wbrew temu co piszesz to nie tylko piłowanie parapetu z prędkością światła. Gdzie masz pitolenie w Uncertainty czy Night Time Eclipse? O numerach z takim klimatem jak choćby The Abyss of Your Eyes, Visions (Southern Cross), Anthem Of The World czy przede wszystkim genialny Season Of Change (a przykładów mogę Ci podrzucić więcej jak chcesz) Lost Horizon może sobie pomarzyć. Heiman pewnie jest lepszym wokalistą od Kotipelto ale ze skalą nie przesadzaj. Jedzie po prostu wysoko albo bardzo wysoko. Skalę to miał Tate. Z resztą nie sięgając tam gdzie wzrok nie sięga- taki Scheepers w niczym nie ustępuje HEimanowi a Kiske bije (bił) go o kilka głów
skoro kiszka bije heimana o kilka głów to dlaczego kiszki nie mogę w ogóle słuchać ? i dlaczego po słuchaniu infinity stratovariata po 8 latach od ostatniego razu mam w pamięci tylko durne parapety i melodyjki italo disco ? I właśnie tym się różni lost horizon od reszty tych zespołów, tutaj są MELODIE, a nie melodyjki i jest KLIMAT, jest technika i szbybkość, rozbudowane kompozycje oparte na bardzo dobrych partiach perkusji i gitar, wystarczy wspomnieć choćby takie Heart of storm czy Purehollowman pisze:żaden tego typu band nie ma takiego heavy metalowego polotu, techniki, aranżacji, tutaj parapety nie napierdalają całych śmiesznych partii utworów, są jedynie dodatkiem grającym gdzieś w tle, woklista ma ( w sumie miał, bo odszedł z zespołu) bardzo szeroką skalę głosu i wyjątkową, niespotykana barwę, wspaniałe partie gitarowe i perkusyjne, kumpel, bębniarz który gra w kilku bardzo znanych polskich kapelach (np Christ Agony) wywalał gały (uszy) na partie perkusyjne w Lost Horizon...
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
... ta sama remizapan_Heathen pisze:jeśli ortodoksyjnie podejdziemy do neopoweru (a tak starali się do niego podchodzic jego przeciwnicy, odrzucając "poważniejszą" częśc europejskiego poweru, bo im nie pasował do argumentów) to LH nijak nie podpada pod neopower. Nie ta podwójna stopa, nie te melodie, nie te wokale.
