Stratovarius vs. Lost Horizon

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

firesoul pisze:Wokalistów śmiało można porównywać niezależnie od stylistyki zespołów w których występują, co nie zmienia faktu że mieszanie akurat w ten temat Gillana jest mocno niestosowne. Zachowałeś się Mel jak jakiś nowy, naprawdę...
Wiesz, myślałem, że taka konfrontacja raz na zawsze zakończy tą ciekawą ale jakże niepoważną dysputę. No ale masz rację, może i faktycznie przesadziłem. Na przyszłość będę bardziej proporcjoanalnie dobierał
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Meltorm pisze:firesoul napisał:Wokalistów śmiało można porównywać niezależnie od stylistyki zespołów w których występują, co nie zmienia faktu że mieszanie akurat w ten temat Gillana jest mocno niestosowne. Zachowałeś się Mel jak jakiś nowy, naprawdę...Wiesz, myślałem, że taka konfrontacja raz na zawsze zakończy tą ciekawą ale jakże niepoważną dysputę.
firesoul pisze:Wokalistów śmiało można porównywać niezależnie od stylistyki zespołów w których występują, co nie zmienia faktu że mieszanie akurat w ten temat Gillana jest mocno niestosowne. Zachowałeś się Mel jak jakiś nowy, naprawdę...
Patrząc na jej przebieg mogłaby się smutno skończyć dla Gillana. Lepiej oszczędźmy mu tego na starość
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

co to w ogole za śmieszna dyskusja: pionierzy poweru vs jakiś tam zespolik.
ktoś sobie jaja z tymi pionierami poweru robi???
a w dyspucie odnośnie Gillana... jak już chcecie ustawkę zrobić, to postarajcie się o jakiś wehikuł czasu:)))) i przenieście Gillana do 1973/4 roku, dając mu równe szanse z młodzianami
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Meltorm pisze:myślałem, że taka konfrontacja raz na zawsze zakończy tą ciekawą ale jakże niepoważną dysputę.
ona się wlasnie w tym momencie stala niepowazna
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

no zgadzam sie!
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

firesoul pisze:hollowman napisał:żaden tego typu band nie ma takiego heavy metalowego polotu, techniki, aranżacji, tutaj parapety nie napierdalają całych śmiesznych partii utworów, są jedynie dodatkiem grającym gdzieś w tle, woklista ma ( w sumie miał, bo odszedł z zespołu) bardzo szeroką skalę głosu i wyjątkową, niespotykana barwę, wspaniałe partie gitarowe i perkusyjne, kumpel, bębniarz który gra w kilku bardzo znanych polskich kapelach (np Christ Agony) wywalał gały (uszy) na partie perkusyjne w Lost Horizon...Statovarius wbrew temu co piszesz to nie tylko piłowanie parapetu z prędkością światła. Gdzie masz pitolenie w Uncertainty czy Night Time Eclipse? O numerach z takim klimatem jak choćby The Abyss of Your Eyes, Visions (Southern Cross), Anthem Of The World czy przede wszystkim genialny Season Of Change (a przykładów mogę Ci podrzucić więcej jak chcesz) Lost Horizon może sobie pomarzyć. Heiman pewnie jest lepszym wokalistą od Kotipelto ale ze skalą nie przesadzaj. Jedzie po prostu wysoko albo bardzo wysoko. Skalę to miał Tate. Z resztą nie sięgając tam gdzie wzrok nie sięga- taki Scheepers w niczym nie ustępuje HEimanowi a Kiske bije (bił) go o kilka głów
hollowman pisze:żaden tego typu band nie ma takiego heavy metalowego polotu, techniki, aranżacji, tutaj parapety nie napierdalają całych śmiesznych partii utworów, są jedynie dodatkiem grającym gdzieś w tle, woklista ma ( w sumie miał, bo odszedł z zespołu) bardzo szeroką skalę głosu i wyjątkową, niespotykana barwę, wspaniałe partie gitarowe i perkusyjne, kumpel, bębniarz który gra w kilku bardzo znanych polskich kapelach (np Christ Agony) wywalał gały (uszy) na partie perkusyjne w Lost Horizon...
skoro kiszka bije heimana o kilka głów to dlaczego kiszki nie mogę w ogóle słuchać ? i dlaczego po słuchaniu infinity stratovariata po 8 latach od ostatniego razu mam w pamięci tylko durne parapety i melodyjki italo disco ? I właśnie tym się różni lost horizon od reszty tych zespołów, tutaj są MELODIE, a nie melodyjki i jest KLIMAT, jest technika i szbybkość, rozbudowane kompozycje oparte na bardzo dobrych partiach perkusji i gitar, wystarczy wspomnieć choćby takie Heart of storm czy Pure
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

gdyby większość neo powerowych bandów grała jak LH pewnie bym na dłużej się przy tej muzyce zatrzymał...a tak sympatią darzę i cenię tylko w/w band...
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

jeśli ortodoksyjnie podejdziemy do neopoweru (a tak starali się do niego podchodzic jego przeciwnicy, odrzucając "poważniejszą" częśc europejskiego poweru, bo im nie pasował do argumentów) to LH nijak nie podpada pod neopower. Nie ta podwójna stopa, nie te melodie, nie te wokale.
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

band ten wypłyną jednak na fali neo power...gdyby wypłynął w latach 80 tych to pewnie byłby dzisiaj KULTOWY
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

pan_Heathen pisze:jeśli ortodoksyjnie podejdziemy do neopoweru (a tak starali się do niego podchodzic jego przeciwnicy, odrzucając "poważniejszą" częśc europejskiego poweru, bo im nie pasował do argumentów) to LH nijak nie podpada pod neopower. Nie ta podwójna stopa, nie te melodie, nie te wokale.
... ta sama remiza

Wróć do „Pojedynki”