: pt lip 01, 2011 6:59 am
ja już nie wytrzymuję napięcia
piciu6 pisze:firesoul napisał:Ta płyta ma jedną zasadniczą przewagę nad kilkoma poprzednimi- praktycznie każdy numer jest łatwo przyswajalny, wpadający w ucho i odróżniający się od reszty. W skrócie- płyta nie nudzi. Ponieważ znudzenie było jedyną reakcją jaką wywołały we mnie trzy albo i cztery ostatnie płyty traktuję tą modyfikację stylistyki jako duży pozytyw nawet kosztem płaczliwie rzewnych zegarkowych melodyjek.nic nie rozumiem ,własnie wymieniłes atuty 3 poprzednich longów ,które uwielbiam ,a których całkowicie pozbawiona jest najnowsza produkcja .
Niestety to prawda.firesoul pisze:Ta płyta ma jedną zasadniczą przewagę nad kilkoma poprzednimi- praktycznie każdy numer jest łatwo przyswajalny, wpadający w ucho i odróżniający się od reszty. W skrócie- płyta nie nudzi. Ponieważ znudzenie było jedyną reakcją jaką wywołały we mnie trzy albo i cztery ostatnie płyty traktuję tą modyfikację stylistyki jako duży pozytyw nawet kosztem płaczliwie rzewnych zegarkowych melodyjek.
Hehehe, no jak mozna nie lubić wokalu 'malej blondyneczki'Est pisze:Skoro nie lubicie jej wokalu to co się dziwicie, że zostaliście odsiani? Jak dla mnie album w porządku, akurat wokal mi nie przeszkadza (chociaż z tego typu ryków wolę Kitty Saric z Decadence). Momentami przeszkadzały mi przesłodzone melodyjki gitarowe (np. praktycznie w całym numerze "No Gods, No Masters").