Riot - Immortal Soul (2011)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Bartek (BD)
- Posty: 1780
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
O qrwa, co sie wyrabiaSanctified pisze:W wieku 57 lat zmarł Mark Reale.http://gunshyassassin.com/news/riot-gui ... ead-at-57/
.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Piętnasty album Riot - "Unleash the Fire" już po premierze i w wypożyczalniach. Jak wiadomo, Mark Reale opuścił dwa lata temu ten padół łez, dlatego gitarę, obok Mike'a Flyntza, obsługuje tu Nick Lee. Powrót Tony'ego Moore'a póki co ograniczył się do występu na "Immortal Soul". Tutaj wokalnie udziela się Todd Michael Hall znany m.in. z Reverence i Jack Starr's Burming Starr. Gary nagrał z kolei tym razem Frank Gilchriest, który bębnił już na "Army of One", od lat napiera też w Virgin Steele, a ostatnio również w reaktywowanym Liege Lord.
01. Ride Hard Live Free (04:44)
02. Metal Warrior (04:41)
03. Fall From The Sky (05:09)
04. Bring The Hammer Down (04:2
05. Unleash The Fire (04:07)
06. Land Of The Rising Sun (04:07)
07. Kill To Survive (04:03)
08. Return Of The Outlaw (05:10)
09. Immortal (03:52)
10. Take Me Back (04:22)
11. Fight Fight Fight (04:26)
12. Until We Meet Again (04:32)
13. Thundersteel (Live) [Bonus Track] (06:33)
01. Ride Hard Live Free (04:44)
02. Metal Warrior (04:41)
03. Fall From The Sky (05:09)
04. Bring The Hammer Down (04:2
05. Unleash The Fire (04:07)
06. Land Of The Rising Sun (04:07)
07. Kill To Survive (04:03)
08. Return Of The Outlaw (05:10)
09. Immortal (03:52)
10. Take Me Back (04:22)
11. Fight Fight Fight (04:26)
12. Until We Meet Again (04:32)
13. Thundersteel (Live) [Bonus Track] (06:33)
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Po latach Immortal Soul odbieram inaczej.Otwieracz nigdy mi sie nie podobał, Moore drze się nie tak jak lubię.Już drugi numer Still Your Man jest lepszy, Moore spiewa lepiej i gitary chodzą tak fajnie - Riotowo-Maidenowo.Do tego wejście Jarzombka w stylu Painkiller.Insanity to jeden z najlepszych numerów na płycie,jak słyszę te gitary, to smutno mi się robi, że już nigdy nie usłyszę gry Marka...Te wolniejsze numery podobają mi się bardziej jak tytułowy z dobrym refrenem.Dobra płyta z nowoczesnym mocnym brzmieniem i świetnymi solówkami.
