oceny jeszcze nie wystawiam, bo jestem dopiero po kilku odsłuchach, ale na pewno będzie zbliżona do Twojej, gdzieś pomiędzy 8-9/10.berba pisze:Żadne heavy. Rozwijają po prostu swój neo-thrashowy styl zapoczątkowany na "Violent Revolution". Nie jest to ten germański surowy z lat 80, ale jest to jednak nadal thrash. Zagrany z furią i pełen tekstów typowych dla numerów tego nurtu - przemoc, walka o własne przekonania, renegacja i takie tam pierdoły.8,5/10.
Nie spodziewałam się powrotu do ciężkości/agresji/mocy itd. z czasów np. "Extreme Aggression", bo to inne czasy były, Kreator po prostu wkroczył na inną drogę, bez wątpienia bardziej melodyjną (i kulminacja tego klimatu jest, moim zdaniem, na 2 poprzednich), ale do szufladki power/heavy na pewno bym nowego Kreatora nie wrzuciła, już prędzej do klimatów "a la szwedzki melo" z dawnych czasów (oczywiście bez waty cukrowej:]), bo inna stylistyka i przede wszystkim wokal Petrozzy nadal mocno daje radę, jest z pazurem. A że refreny melodyjne, to nie przysłania ogólnie względnej ostrości całości. Tej płycie blisko (wg mnie) do "Violent Revolution", no mi się takie granie bardzo podoba, dziwnym nie jest, że tak zarzucę klasycznym tekstem;]
Btw - Atreju - raczej "Endoramę" bym uznała za pitu pitu (choć mnie i ona przekonała, z kilku względów, ale o tym już było)
Chociaż oczywiście rozumiem Twój osąd, bo czegoś innego zapewne oczekiwałeś od legendy germańskiego thrashu...
_________________
¿Por qué la ballena no necesita comer? Porque va llena.
